Na sklepowych półkach obok tradycyjnego masła znajdują się także tłuszcze mleczne do smarowania, miksy i margaryny. Produkty często są pakowane w podobny sposób, dlatego wielu klientów zwraca uwagę głównie na wygląd opakowania. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przypomina jednak, że o rodzaju produktu decydują przede wszystkim nazwa, skład i zawartość tłuszczu. Wyniki najnowszej kontroli pokazują, że nie wszystkie wyroby oferowane konsumentom były zgodne z obowiązującymi wymaganiami.
Kontrola objęła 72 podmioty prowadzące działalność na terenie całej Polski. Sprawdzano zarówno producentów, jak i sklepy oferujące tłuszcze mleczne do smarowania, w tym głównie masło oraz tzw. masło klarowane. Nieprawidłowości stwierdzono w niemal 1/3 z nich, bo u 29,2 proc. skontrolowanych podmiotów. Dotyczyły one przede wszystkim niezgodnej z wymaganiami lub deklaracją zawartości tłuszczu oraz błędów w oznakowaniu produktów, w tym informacji o zawartości tłuszczu, alergenach, terminach przydatności do spożycia i warunkach przechowywania. Jednocześnie inspekcja nie kwestionowała cech organoleptycznych badanych produktów, takich jak smak, zapach czy wygląd. W przypadku wykrycia nieprawidłowości przedsiębiorcy muszą liczyć się z konsekwencjami przewidzianymi przez przepisy prawa żywnościowego. Ich rodzaj zależy od charakteru i skali naruszeń stwierdzonych podczas kontroli.
Nie każdy tłuszcz do smarowania może być sprzedawany jako masło. Wymagania zostały szczegółowo określone w przepisach i odnoszą się przede wszystkim do zawartości tłuszczu. Masło powinno zawierać od 80 do 90 proc. tłuszczu, nie więcej niż 16 proc. wody oraz nie więcej niż 2 proc. suchej masy beztłuszczowej mleka. Z kolei masło o zawartości 3/4 tłuszczu powinno zawierać od 60 do 62 proc. tłuszczu, a masło półtłuste od 39 do 41 proc. Na rynku dostępne są również inne tłuszcze mleczne do smarowania, które nie mieszczą się w tych przedziałach. W takim przypadku producent musi zastosować odpowiednią nazwę handlową zgodną z przepisami. O tym, czy produkt może być sprzedawany jako masło, decydują ściśle określone parametry. Kluczowe znaczenie ma procentowa zawartość tłuszczu, od której zależy nazwa produktu i sposób jego oznakowania.
Podczas kontroli sprawdzano również parametry fizykochemiczne produktów. To one pozwalają ocenić, czy rzeczywisty skład odpowiada deklaracjom producenta. Nieprawidłowości w zakresie parametrów fizykochemicznych wykryto w 12,9 proc. skontrolowanych partii. Dotyczyły one głównie zawartości tłuszczu niezgodnej z wymaganiami przepisów lub deklaracjami umieszczonymi na opakowaniu. W praktyce oznacza to, że produkt nie zawsze posiadał parametry odpowiadające kategorii, w której był oferowany. To istotna informacja dla konsumentów, ponieważ zawartość tłuszczu jest jednym z podstawowych wyróżników tłuszczów mlecznych.
Oprócz badań jakościowych kontrolerzy oceniali również informacje umieszczane na opakowaniach. W części przypadków wykryto błędy związane ze znakowaniem produktów. Nieprawidłowości dotyczące oznakowania stwierdzono w 15,2 proc. skontrolowanych partii. Inspekcja kwestionowała między innymi stosowanie deklaracji "bez konserwantów", brak procentowej zawartości tłuszczu, niewłaściwe oznaczenie składników alergennych oraz błędy dotyczące terminu przydatności do spożycia i warunków przechowywania. Przedsiębiorcy wprowadzający takie produkty do obrotu muszą dysponować dokumentacją potwierdzającą zgodność wyrobów z obowiązującymi przepisami oraz informacjami umieszczonymi na etykietach. To właśnie te dane mogą być później weryfikowane podczas kontroli.
Najczęściej stwierdzane nieprawidłowości dotyczą błędów w oznakowaniu lub rozbieżności pomiędzy deklarowanym a rzeczywistym składem produktu. W takich przypadkach inspekcja może zastosować sankcje przewidziane przez obowiązujące przepisy prawa żywnościowego. Kupując masło, warto sprawdzić nazwę produktu, skład oraz zawartość tłuszczu podaną na opakowaniu, ponieważ to te informacje pozwalają odróżnić je od innych tłuszczów do smarowania.