Boom na samochody elektryczne ma ciemną stronę. Ujawnił się rosnący problem

Choć epoka dominacji aut elektrycznych nadchodzi wielkimi krokami, to sektor ma nie tylko jasne strony. W Chinach, które są w branży globalnym potentatem, zwraca się uwagę na problemy związane z gwałtownym wzrostem liczby elektryków na drogach.
Chińskie pojazdy elektryczne
Fot. REUTERS/Carlos Osorio

Jak zauważył hongkoński dziennik "South China Morning Post", boom na samochody elektryczne (EV) to nie tylko sukces gospodarczy, ale również problemy. Jednym z ważniejszych jest powstawanie "fiskalnej czarnej dziury", ponieważ kierowcy EV nie płacą podatku paliwowego finansującego naprawy dróg.

Kłopotliwy sukces Chin

Chiny są krajem z największą liczbą zarejestrowanych pojazdów elektrycznych. W maju br. stanowiły one ponad 60 proc. sprzedaży nowych aut. Dla lokalnych władz jest to jednak kłopotliwe. Jeszcze w 2021 roku podatek od benzyny pokrywał ponad 80 proc. kosztów utrzymania dróg. Obecnie przestaje to wystarczać.

Zobacz wideo W Chinach sprzedają gigantyczną liczbę elektryków

W przypadku EV chodzi nie tylko o brak tej daniny, ważnej dla utrzymania w dobrym stanie infrastruktury. Samochody elektryczne mocniej też niszczą drogi, są bowiem cięższe od spalinowych z powodu akumulatorów. W 2012 roku średnia masa samochodu osobowego w Chinach wynosiła 1,3 tony. W 2024 roku jest to już 1,7 tony. - Każdy 20-procentowy wzrost masy pojazdu ponad dwukrotnie zwiększa zniszczenia nawierzchni w czasie - wyjaśnił Williama Li Bina, prezesa marki Nio, cytowany przez dziennik.

Podatek od przejechanych kilometrów. To może być koniec ery "darmowej jazdy"

Jednym z proponowanych rozwiązań były podatek uzależniony od przejechanych kilometrów i masy pojazdu. Obecnie w prowincji Hainan na południu kraju testuje się nowy system wykorzystujący nawigację satelitarną BeiDou. Pełne wdrożenie może nastąpić w całym państwie na przełomie 2027 i 2028 roku. Dla milionów kierowców EV może to być koniec ery "darmowej jazdy". Jedną z obaw związanych z pomysłem opodatkowania masy pojazdów jest fakt, że producenci mogą zacząć ją zmniejszać, co wpłynie na bezpieczeństwo samochodów.

- Główna odpowiedzialność za koszty infrastruktury powinna spoczywać na pojazdach komercyjnych i tych przeznaczonych do przewozu osób - stwierdził Cui Dongshu z Chińskiego Stowarzyszenia Samochodów Osobowych. Jego zdaniem należałoby wprowadzić roczne limity bezpłatnych kilometrów dla aut prywatnych.

Konflikt na Bliskim Wschodzie wzmaga sprzedaż elektryków

W pierwszym tygodniu czerwca sprzedaż elektryków i hybryd w Chinach jeszcze wzrosła - było to aż 66,7 proc. nowych aut. Jak sugerował dziennik, może to być efekt niedawnej wojny w Zatoce Perskiej i globalnego kryzysu energetycznego. - Konflikt na Bliskim Wschodzie dał chińskim producentom pojazdów elektrycznych nieoczekiwany impuls - powiedział Eric Han, starszy menedżer w szanghajskiej firmie konsultingowej Suolei.

Sprzedaż wzrasta, mimo że maleje wsparcie ze strony rządu, który ograniczył subsydia i ulgi podatkowe. W maju żadna chińska marka samochodów spalinowych nie znalazła się w dziesiątce najlepiej sprzedających się modeli. Był to pierwszy taki przypadek na rynku. Według CPCA (China Passenger Car Association), Chiny odpowiadały w 2025 roku za około 70 procent globalnej sprzedaży pojazdów elektrycznych.

Podobny mechanizm można też zauważyć w Europie. Od początku roku na unijny rynek trafiło 750 tys. elektryków, a w kwietniu br. stanowiły one 19,7 proc. wszystkich rejestracji. Od 2019 r. aż 10-krotnie zwiększył się w UE udział samochodów elektrycznych w sprzedaży nowych aut. Również na Starym Kontynencie jednym z czynników napędzających obecny wzrost są wysokie ceny ropy. Zgodnie z ustaleniami od 2035 roku wszystkie nowe auta w UE powinny być elektryczne.

Czytaj też: Płock stolicą Polski? Premier planuje państwo pod interes Orlenu

Więcej o: