Napięcie na jednym z najważniejszych szlaków handlowych świata gwałtownie wzrosło po poniedziałkowym ataku. Ministerstwo Obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) poinformowało, że irańskie pociski manewrujące uderzyły w dwa tankowce należące do ZEA (Mombasa i Al Bahiyah). W wyniku ostrzału zginął indyjski członek załogi, a ośmiu innych marynarzy (sześciu z Indii i dwóch z Ukrainy) zostało rannych.
Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) potwierdził przeprowadzenie uderzenia. W wydanym oświadczeniu tłumaczył, że statki miały ignorować ostrzeżenia, wyłączyć systemy nawigacyjne i próbować przepłynąć przez zaminowaną trasę.
W odpowiedzi na ataki amerykańskie siły powietrzne już trzecią noc z rzędu zbombardowały cele wojskowe na terenie Iranu. Donald Trump ogłosił przywrócenie pełnej blokady morskiej irańskich portów i zapowiedział, że USA stają się oficjalnym "Strażnikiem Cieśniny Ormuz". Za tę ochronę Waszyngton chce jednak pobierać od przepływających statków aż 20 proc. wartości przewożonego ładunku.
Na zapowiedź amerykańskiego prezydenta błyskawicznie zareagowała Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) - wyspecjalizowana agencja ONZ zajmująca się bezpieczeństwem żeglugi. "IMO stanowczo sprzeciwia się pobieraniu jakichkolwiek opłat za przepływ przez cieśniny wykorzystywane w żegludze międzynarodowej" - przekazał rzecznik organizacji w oświadczeniu dla Agencji Reutersa. Dodał, że w prawie międzynarodowym nie ma przepisów, które pozwalałyby na wprowadzanie takich opłat za sam tranzyt.
Jednak Iran nie zamierza ustępować. Jeszcze przed ogłoszeniem Trumpa, najwyższe dowództwo wojskowe w Iranie zapowiedziało, że nie pozwoli Amerykanom ingerować w zarządzanie Cieśniną Ormuz. Generał brygady Ebrahim Zolfaghari, rzecznik Kwatery Głównej Khatam al-Anbiya, ostrzegł, że konflikt może rozlać się na wszystkie kraje w regionie. Irańskie wojsko już przeprowadziło ataki rakietowe na amerykańskie bazy i obiekty w Kuwejcie, Bahrajnie oraz Jordanii.
W praktyce nie wiadomo, jak administracja Trumpa zamierza wyegzekwować opłaty w Cieśninie Ormuz. Zgodnie z konwencjami ONZ, państwa mają prawo do kontroli wód terytorialnych do 12 mil morskich (ok. 22 km) od swojej linii brzegowej. W swoim najwęższym punkcie Cieśnina Ormuz - wraz z wyznaczonymi szlakami żeglugowymi - leży w całości na wodach terytorialnych Iranu i Omanu.
Warto przypomnieć, że już pod koniec lutego Iran skutecznie zablokował ten kluczowy szlak, przez który przechodzi 25 proc. światowej ropy i 20 proc. skroplonego gazu (LNG). Wtedy też IRGC zaczęło ostrzeliwać i przejmować statki handlowe, co wywołało potężne turbulencje i gwałtowny skok cen surowców. Amerykanie odpowiedzieli w kwietniu własną blokadą morską, którą zniesiono w czerwcu w ramach kruchego memorandum. Teraz konflikt wybuchł na nowo ze zdwojoną siłą.
Plan zmuszenia innych krajów do płacenia Amerykanom 20-procentowego cła budzi opór wśród sojuszników USA. Krytycy przypominają, że przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie cieśnina była w pełni otwarta.
Decyzja Trumpa może wywołać kryzys polityczny w samej Ameryce. Część parlamentarzystów - w tym Republikanie - pyta, co Waszyngton zyskał na dotychczasowych negocjacjach z Iranem. Ponadto drożejąca ropa naftowa ostatecznie przełoży się na wyższe ceny paliw na stacjach benzynowych, a co za tym idzie - na wyższą inflację w Stanach Zjednoczonych.
W poniedziałek rano europejska ropa Brent kosztuje ok. 85 dolarów za baryłkę (+2,10 proc.). Z kolei amerykańska ropa WTI jest notowana po 79,90 dolara (+2,40 proc.). Surowiec mocno drożeje od kilku dni, a wczoraj po ogłoszeniu przez Trumpa nowych działań podrożał aż o ok. 9 proc.
Minister energii Miłosz Motyka mówił w poniedziałek, że rząd analizuje wpływ sytuacji na Bliskim Wschodzie na ceny paliw w Polsce i pozostaje w kontakcie z Ministerstwem Finansów. - Analizujemy tę sytuację. Od początku przestrzegaliśmy przed tym, żeby ani huraoptymizmu, ani defetyzmu w tej sprawie nie siać, bo chyba nie ma człowieka na świecie, który byłby w stanie z kilkudniowym wyprzedzeniem przewidzieć, co się stanie w rejonie Bliskiego Wschodu - powiedział Motyka.
We wtorek 30 czerwca po raz ostatni obowiązywały maksymalne ceny detaliczne paliw na stacjach w Polsce. Rząd oficjalnie zakończył wtedy program CPN (Ceny Paliw Niżej), co oznaczało powrót do wyższej stawki podatku VAT na paliwa (wzrost do 23 proc. z 8 proc.). Natomiast w połowie czerwca Ministerstwo Finansów przywróciło standardowe stawki podatku akcyzowego na benzynę i diesla.