Meta odpowiada Brzosce: "Rozumiemy frustrację"

Maria Korcz
Rafał Brzoska w kajdankach we własnym domu? To nigdy się nie wydarzyło, a mimo tego takie przerobione zdjęcie krążyło po Facebooku. Teraz platforma odpowiada na oskarżenia twórcy InPostu i... go atakuje.
Szef InPost Rafał Brzoska
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

To kolejny odcinek wojny  Rafał Brzoska - właściciel Facebooka i jego polscy menadżerowie. Twórca InPostu od miesięcy próbuje walczyć z nieprawdziwymi informacjami na swój temat i przerobionymi zdjęciami - swoimi oraz swoich bliskich - które pojawiają się na jednym z największych portali społecznościowych. Jednocześnie walczy też z oszustami, którzy masowo wyłudzają od Polaków pieniądze.

Brzoska: Meta zarabia 20 mln dziennie na oszustwach. Koncern odpowiada

Brzoska już wcześniej, w 2024 roku, wygrał sprawę, w której pozwał Facebooka za brak kontroli nad fałszywymi informacjami, m.in. o rzekomej śmierci członków jego rodziny. Ale nawet to nie spowodowało, że problem zniknął. Reklamy pojawiały się dalej. 

Zobacz wideo Brzoska o przekonywaniu biznesmenów i gwiazd do pomagania. "To było dziesięć miesięcy pracy"

W sierpniu na Facebooku pojawiło się m.in. zdjęcie Rafała Brzoski w szlafroku i kajdankach stojącego w otoczeniu policjantów przeszukujących dom. Fotografia była nieprawdziwa i ponownie zaostrzyła spór między jednym z najbogatszych Polaków a technologicznym gigantem. 

Zdaniem biznesmena, kluczowe w całej sprawie jest to, że Meta na takich fałszywych reklamach zarabia. Oszuści muszą bowiem każdorazowo zapłacić za ich opublikowanie i promocję w serwisie. Słowem: bigtechowi to się opłaca.

To, jak twierdzi Brzoska, daje właścicielowi Facebooka nawet 20 mln zł dziennie. Te oskarżenia wywołały jednak sprzeciw technologicznego giganta. 

„Liczba, którą przytacza pan Brzoska, nie ma podstaw faktycznych i nie jest poparta żadnymi znanymi nam danymi, metodologią ani źródłem" - twierdzi biuro prasowe Mety w oświadczeniu. 

Sztuczna inteligencja ujarzmi oszustów? Meta obiecują poprawę

Problem w tym, że jej działania przynoszą marny skutek. Wczoraj Brzoska udowodnił, że oszukańcze reklamy dalej mają się świetnie, a teraz wykorzystują wizerunek np. Donalda Tuska. Na Facebooku czy Instagramie reklamowane są też strony z nagimi kobietami, które wyświetlają się nawet dzieciom. Meta jednak brnie dalej i próbuje atakować Brzoskę. 

"Rozumiemy frustrację, która stoi za tymi wypowiedziami – szczególnie w przypadku osób publicznych, których wizerunek próbują wykorzystywać oszuści – i cenimy uwagi, które pomagają nam usprawniać nasze działania, o ile opierają się na faktach, a nie na błędnych założeniach" - czytamy dalej w dokumencie, który Meta przekazała dziennikarzom. 

Dalej zapewnia, że poważnie  traktuje takie oszustwa, bo "nikt nie chce takich treści na naszych platformach: ani osoby, które z nich korzystają, ani uczciwe firmy, ani my sami".

I jak deklaruje, uruchomiła w Polsce ulepszony system oparty na sztucznej inteligencji, którego celem jest ograniczanie przypadków podszywania się pod inne osoby.

Przypomnijmy więc jeszcze raz: Meta deklaruje takie lub podobne działania od lat, a liczba oszustw nadal się nie zmniejsza. Sam Brzoska apelował już na łamach Wyborcza.biz, że to temat do zajęcia się przez polityków.

- Politycy muszą zareagować. Inaczej udowodnią, że żyjemy w państwie, które nie działa - mówił biznesmen.

Po tych słowach odezwało się Ministerstwo Cyfryzacji. Minister Gawkowski zwrócił się do KE o nałożenie kary w wysokości miliarda złotych na Metę właśnie za oszukańcze reklamy. 

"Platformy cyfrowe muszą ponosić pełną odpowiedzialność za swoje działania i dlatego zawnioskowałem o nałożenie na Metę kary w wysokości miliarda złotych" - przekazał Krzysztof Gawkowski.

AI wykryje oszustwa na Facebooku? Brzoska ma plan 

Swoje rozwiązanie, także wspierane przez AI, już wcześniej zaprezentował także prezes InPostu i Sebastian Kondracki, twórca Bielik AI, polskiego modelu sztucznej inteligencji. To część inicjatywy Scamwatch, którą w odpowiedzi na bezczynność technologicznego giganta powołał polski biznesmen.  

 - Nie da się wykrywać scamu wyłącznie po słowach. Musimy analizować obraz, tekst oraz domeny. To bardzo ważny element, ponieważ scam często prowadzi do stron o bardzo niskiej reputacji, istniejących od kilku dni - tłumaczył Kondracki w trakcie prezentacji projektu pod koniec sierpnia.

- Nie jesteśmy cenzorem i nie będziemy samodzielnie banować reklam. Jeśli obywatel widzi podejrzaną treść i nie wie, co z nią zrobić, zgłasza ją do nas. My weryfikujemy to zgłoszenie automatycznie za pomocą roju agentów AI, po czym zbieramy dowody - mówił. 

Meta wprowadza kontrolę tożsamości dla części reklamodawców

Co na to Meta? Drugą ważną obietnicą giganta, którą składa w najnowszym oświadczeniu, jest zobowiązane wszystkich reklamodawców z sektora usług finansowych, którzy chcą zamieszczać reklamy w Mecie, do weryfikowania swojej tożsamości. To ważne o tyle, że za fałszywymi reklamami stoją zwykle oszuści próbujący wyłudzić od użytkowników dane lub pieniądze. 

W odpowiedzi na ten problem powstała, także z inicjatywy Brzoski, petycja "150 proc.", która podpisać można na stronie www.150proc.pl. To apel do rządu o wprowadzenie przepisów, które za publikację fałszywej reklamy nakładałyby na platformy karę równą 150 proc. opłaty, jaką pobrały za publikacje treści. Pod pomysłem podpisało się już ponad 90 tys. osób. 

Maria Korcz
Więcej o: