Co prawda koniec szkolnych wakacji dopiero za kilkanaście dni, ale "Edukacja w Finansach" wraca na łamy "Gazety" już od dziś. I tak jak przed przerwą urlopową, w każdy poniedziałek będę radził, jak odnaleźć się w skomplikowanym świecie finansów.
Wiosną, na samym początku "Edukacji", przyglądaliśmy się najważniejszym dylematom, jakie mogą was trapić w związku z zawartością waszych portfeli - bądź jej brakiem. Jak zalepić dziurę w domowym budżecie? Konsumować czy oszczędzać? Kiedy kredyt jest bezpieczny? Czy każda polisa ubezpieczeniowa ma sens?
Później razem rozkładaliśmy na czynniki pierwsze wszystkie popularne formy bezpiecznego gromadzenia oszczędności. Od lokat poprzez konta oszczędnościowe, obligacje, fundusze pieniężne aż po antybelkowe polisy lokacyjne. Teraz czas zrobić kolejny krok: bliżej poznać te formy długoterminowego inwestowania pieniędzy, które co prawda łączą się z umiarkowanym ryzykiem, ale za to dają większe możliwości osiągania zysków niż trzymanie pieniędzy w bankach lub w obligacjach. Badania z rynków zagranicznych pokazują, że w perspektywie 15-20 lat na akcjach można zarobić średnio 7-8 proc. rocznie, czyli o 2-3 pkt proc. więcej niż na lokatach.
O tym będzie trzecia część cyklu "Edukacja w finansach", składająca się z czterech odcinków (19-22). Ale zanim wezmę pod lupę takie cudeńka jak polisy inwestycyjne (tzw. unit-linki), fundusze inwestycyjne i plany systematycznego oszczędzania, wspólnie sprawdzimy, komu wystawienie nosa z banku może się opłacić i dlaczego. Bo, powiedzmy sobie szczerze, są i tacy oszczędzający, którzy powinni ograniczyć się do bankowych lokat i obligacji.
To, czy powinniście lokować część pieniędzy poza bankiem, zależy m.in. od tego, w jakim wieku jesteście, jaką macie sytuację rodzinną i finansową oraz jakie są wasze plany na przyszłość. Brzmi to jak początek jakiegoś nudnego (bo zbyt mądrego) wykładu, ale tak naprawdę to bardzo proste. Otóż w oszczędzaniu pieniędzy powinniście podjąć mniejsze lub większe ryzyko i zabrać część pieniędzy z banku wtedy, gdy spełniacie co najmniej jeden z poniższych warunków:
1. Macie cel, na który długoterminowo chcecie oszczędzać. Większość z nas żyje z dnia na dzień, a szczytem planowania finansowego jest chęć remontu mieszkania w przyszłym roku bądź wymiany samochodu za dwa lata. Ale być może wasz horyzont planowania potrzeb finansowych sięga dalej: chcielibyście za 10 lat odbyć podróż dookoła świata albo za 15 lat kupić dom. Oszczędzanie pieniędzy w banku nie powinno być w takiej sytuacji szczytem marzeń.
2. Macie przynajmniej 15-20 tys. zł zaskórniaków. Co prawda w funduszach oraz w polisach inwestycyjnych można gromadzić pieniądze już od 100-200 zł, ale w gruncie rzeczy dla osób mających wolne kilka tysięcy złotych zwracanie się ku bardziej zaawansowanym inwestycjom niż lokaty bankowe lub obligacje może być niepotrzebną komplikacją. Podstawowa zasada różnicowania portfela inwestycji mówi, że nie wkłada się wszystkich jajek do jednego koszyka. Dzielenie niewielkich kwot na kilka różnych inwestycji kosztuje czas i może oznaczać konieczność płacenia wyższych prowizji bądź niższe odsetki (banki często uzależniają oprocentowanie oszczędności od wartości włożonych tam pieniędzy). Ale jeśli wasze zaskórniaki przekraczają 15-20 tys. zł, można już pomyśleć o ich korzystnym zainwestowaniu.
3. Macie wieloletni kredyt hipoteczny. Każdy, kto jest mocno zadłużony, potrzebuje jak tlenu poduszki finansowej. Celem dla takiej osoby powinno być posiadanie takich oszczędności, by w razie potrzeby można było spłacić nimi resztę kredytu. W jeszcze większym stopniu ta zasada dotyczy was jeśli macie kredyt walutowy (np. we frankach szwajcarskich). Niestabilność rat i ryzyko kursu walutowego sprawia, że poduszka finansowa jest wam szczególnie potrzebna. A dobrej poduszki finansowej nie zbudujecie, trzymając pieniądze tylko w banku.
4. Macie dzieci , którym chcielibyście zapewnić dobry start w dorosłość. Jeśli jesteście szczęśliwymi rodzicami, to nie musicie wyznaczać sobie żadnego długoterminowego celu, by systematycznie odkładać pieniądze i budować profesjonalny portfel inwestycji. Ten cel pojawi się na horyzoncie sam, kiedy pociecha (lub pociechy) dorośnie i będzie potrzebowała pieniędzy na wkład własny na mieszkanie, zagraniczne studia bądź rozkręcenie własnej firmy. Pomyślcie o tym już dziś i gromadźcie pieniądze, które pomogą wam w przyszłości sfinansować marzenia dziecka.
5. Jesteście drobnymi przedsiębiorcami . Macie jednoosobową firmę? Nawet jeśli nie myślicie o emeryturze, to prędzej czy później dotrze do was świadomość, że dostaniecie z ZUS marne grosze i jeśli sami nie zadbacie o zabezpieczenie dostatniej jesieni życia - będziecie biedowali. Odkładanie 100, 200 albo 500 zł miesięcznie z myślą o przyszłej emeryturze jest dla was koniecznością. Tym większą, im mniej lat zostało wam do emerytury.
To tylko najbardziej oczywiste przesłanki, które powinny skłonić was do budowania portfela inwestycji zamiast trzymania pieniędzy tylko w banku lub na koncie oszczędnościowym. Ale są też inne, mniej jednoznaczne.
Aktywnie spędzacie czas, jeździcie na wakacje za granicę, interesujecie się światową gospodarką i czasem zastanawiacie się, dokąd zmierza euro i Unia Europejska. Nie ma żadnego powodu, byście lokując swoje oszczędności, zamykali się w polskim grajdołku. A trzymając pieniądze w banku, tak właśnie postępujecie. Mark Mobius zarządzający znanymi na całym świecie funduszami inwestycyjnymi Franklin Templeton powiedział niedawno, że wartość polskiego rynku akcji i obligacji stanowi tylko 1 proc. wartości rynku światowego. Mobius daje tym samym do zrozumienia, że ci Polacy, którzy mają na tyle duży kapitał, by jego część zainwestować za granicą, ale z tego nie korzystają, tracą 99 proc. szans na zarobek.
Dla Gazety
Dariusz Kazalski, Deutsche Bank PBC
Trzeba powiedzieć sobie szczerze - rozwiązania, które są jednocześnie bezpieczne i bardzo zyskowne, nie istnieją. Za wyższą stopę zwrotu zawsze trzeba "zapłacić" większym ryzykiem. Z kolei przy maksymalnym bezpieczeństwie środków - jak w przypadku lokat czy kont oszczędnościowych - musimy się liczyć z ich niższym oprocentowaniem.
Oszczędzanie pasywne, oparte wyłącznie na depozytach, pozwala nam co najwyżej chronić nasze pieniądze przed inflacją. A i to nie zawsze. Nie przyniesie więc spektakularnego efektu. Ale wystarczy kilka prostych ruchów, by połączyć bezpieczeństwo naszych środków z szansą na większe zyski. Podzielmy oszczędności pomiędzy kilka rozwiązań o różnym poziomie ryzyka. Poczucie bezpieczeństwa dadzą nam lokaty, ale też produkty strukturyzowane - o ile wybierzemy takie, który zapewniają pełną ochronę wpłaconych pieniędzy. Przy okazji "struktury" są w stanie wypracować wyższy zysk niż depozyty.
Spośród rozwiązań bardziej ryzykownych, ale za to z większym potencjałem, wybierzmy np. fundusze inwestycyjne. Na jednostki uczestnictwa (najlepiej różnych towarzystw, inwestujące w różne aktywa czy rynki) przeznaczajmy miesięcznie nawet niewielkie sumy, ale za to róbmy to regularnie. Najlepiej w ramach tzw. parasoli albo rozwiązań skupiających różne fundusze w jednym produkcie - ograniczymy wtedy koszty ewentualnych konwersji, a w przypadku okresowych zmian strategii podatek zapłacimy dopiero na końcu inwestycji. Inwestując regularnie, uśredniamy koszty nabycia i unikamy sytuacji, w której za wysoką kwotę kupujemy fundusze po ich najwyższej cenie.
Myślmy długofalowo. Szczególnie, gdy wybieramy fundusze akcyjne. Im dłuższy okres inwestycji, tym mniejsze ryzyko inwestycyjne - ewentualne okresowe spadki łatwiej będzie nam odrobić w odpowiednim czasie.