Apple swoje, a inwestorzy swoje. Nowy iPhone bez wpływu na rynek

Daniel Maikowski
Poniedziałkowa konferencja, na której Apple zaprezentowało dwa nowe urządzenia, nie wzbudziła wielkiego entuzjazmu wśród inwestorów. Ceny akcji firmy w handlu posesyjnym niemal nie drgnęły.

To nie był magiczny poniedziałek w Cupertino. Jeszcze na długo przed marcową konferencją było wiedzieliśmy, że tym razem Apple raczej niczym nas nie zaskoczy. I rzeczywiście tak było.

Nie zobaczyliśmy żadnej wielkiej premiery, a jedynie uzupełnienie portfolio dotychczasowych produktów. Pojawił się spodziewany iPhone SE. Urządzenie, którego po dwóch latach premier „dużych” iPhone’ów troszeczkę nam brakowało. Świadczy o tym fakt, że tylko w ubiegłym roku Apple sprzedało aż 30 mln 4-calowych smartfonów. A mówimy to o modelach 5S i 5C, które swoją premierę miały niemal trzy lata temu.

iPhone SE jest jednocześnie najtańszą smartfonową premierą w historii Apple. Telefon ten został wyceniony na 399 dolarów. Nawet za „plastikowego” iPhone’a 5C tuż po premierze należało zapłacić 549 dolarów. Niska cena iPhone'a SE oznacza kolejną próbę kolejnego ataku na dwa kluczowe dla Apple rynki – Chiny i Indie.

Jest również nowy iPad Pro o przekątnej ekranu 9,7-cala. To z kolei próba wzmocnienia pozycji Apple na nowym rosnącym rynku urządzeń hybrydowych, na którym bardzo śmiało poczyna sobie chociażby Surface Pro. Na wczorajszej konferencji Phil Schiller, wiceprezes Apple ds. marketingu nie ukrywał nawet, że grupą docelową dla potężnego tabletu Apple są dotychczasowi użytkownicy urządzeń z Windowsem.

Inwestorzy bez entuzjazmu

Nie oznacza to jednak wcale, że inwestorzy przestali wierzyć w Apple. Wczoraj nie zdarzyło się po prostu nic, co w jakikolwiek sposób mogłoby ich zaskoczyć.

Analitycy UBS Group oraz RBC Capital Markets szacują, że w ciągu najbliższego Apple sprzeda ok. 15 mln egzemplarzy iPhone’a SE. Ich zdaniem nowy telefon pomoże Apple we wzmocnieniu sprzedaży w okresie letnim.

„Wydaje mi się, że z cenowego punkt widzenia iPhone SE znajdzie swoją niszę” – podkreśla Bill Kreher z firmy Edward Jones & Co. w rozmowie z Bloombergiem. Ekspert zwraca jednak uwagę, że prawdziwym sprawdzianem dla rynkowej kondycji Apple będzie jesienna premiera iPhone’a 7.

 

Daniel Maikowski
Więcej o: