Blamaż Ministerstwa Finansów. 5 powodów, dla których podatek od handlu to bardzo zły pomysł

Przedstawione w środę przez rząd założenia do ustawy o nowym podatku od handlu to kompromitacja Ministerstwa Finansów. Nowa danina zaszkodzi głównie polskim firmom, nie zagranicznym sieciom hipermarketów. Ciągle nie znamy też wielu szczegółów.

Zacznijmy od tego, że w środę, podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu na rzecz Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, rząd (a dokładniej szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk i wiceminister finansów Wiesław Janczyk) przedstawił założenia do ustawy a nie jej projekt. Do tego – co wykazała późniejsza dyskusja – niekoniecznie będące już solidną podstawą do przełożenia ich na język prawny.

Przedstawiciele rządu mówili o trzech proponowanych stawkach nowego podatku - 0,4 proc. od miesięcznego przychodu między 1,5 mln i 17 mln zł, 0,8 proc. od przychodu między 17 mln i 170 mln zł, 1,4 proc. od przychodu miesięcznego ponad 170 mln zł – ale chwilę potem Henryk Kowalczyk przyznał, że w ostatecznej wersji projektu może się znaleźć jedna, liniowa stawka 0,9 proc. przy kwocie wolnej 17 mln zł miesięcznie (204 mln zł rocznie). Czyli po kilku miesiącach prac nad nowy podatkiem Ministerstwo Finansów dalej nie ma przekonania, który wariant wybrać! Mamy tylko założenia do ustawy – i to w dwóch wariantach.

Do tego nie odbiegają one znacząco od wcześniejszych pomysłów. Zrezygnowano m.in. z opodatkowania sieci franczyzowych i wycofano się z wyższej stopy podatku w weekendy. To jednak niewiele zmienia w samym pomyśle nowego podatku – a nawet, o czym za chwilę – stwarza nowe zagrożenia. To nadal będzie zła i szkodliwa danina. Z kilku powodów.

1. Przedstawione założenia kłócą się z hasłem, które nieśli na sztandarach zwolennicy nowego podatku. Przypomnijmy, miał on wyrównywać szanse polskiego handlu w rywalizacji z zagranicznymi dużymi sieciami handlowymi. Nic takiego się nie stanie. Zapłacą go również duże i średnie polskie firmy – takie które z mniejszym lub większym trudem bez pomocy państwa do tej pory rywalizowały z zagranicznymi graczami. Co gorsza nie tylko te, które kojarzymy z supermarketami, jak np. Społem czy Polomarket, ale również te, które z handlem podstawowymi artykułami niewiele mają wspólnego – jak np. LPP (właściciel marki Reserved, największa polska firma odzieżowa), CCC (producent obuwia) lub RTV Euro AGD i Media Expert (sprzedawcy elektroniki) .

2. Wyłączenie z obowiązku płacenia podatków przez sklepy i placówki wchodzące w skład sieci franczyzowych dodatkowo dyskryminuje polskie przedsiębiorstwa. Dlaczego? Ano dlatego, że największe sieci franczyzowe, zwolnione z nowego podatku, należą do zagranicznych firm – między innymi do takich jak kontrolowany przez Portugalczyków Eurocash (sieci ABC, Groszek, Delikatesy Centrum i współpracujący z nim na nieco innych zasadach Lewiatan), francuskie Carrefour (sieć Carrefour Express), Intermarche, Bricomarche i Leclerc oraz niemieckie Metro Group (jego jest Saturn i Media Markt). Franczyzowe są też niektóre sklepy Auchan oraz stacje benzynowe Shella, BP, Statoila. Jeżeli te firmy podatku nie zapłacą lub też tylko w części, a ich polscy konkurenci tak, to trudno powiedzieć, by cały pomysł był przemyślany. Trudno zrozumieć, dlaczego zwalnia się z podatku całą franczyzę. Czy nowej daniny nie mogą zapłacić np. wyłącznie franczyzodawcy? Jeżeli już chcemy chronić polskich drobnych franczyzobiorców.

3. Nowy podatek niby ma niewielkie stawki. Ale te stawki w niektórych biznesach są albo bardzo znaczące, albo wręcz rujnujące. Np. niecały jeden procent od każdego sprzedanego samochodu to pokaźna kwota. A z kolei taka sama stawka nałożona na sprzedaż prasy i biletów komunikacji miejskiej w sieci Kolportera czyni ten biznes bez porównania trudniejszym – malutkie marże są tam normą, teraz fiskus chce je jeszcze zmniejszyć nowym podatkiem.

Tutaj warto dodać o tym, że nie bardzo wiadomo na jakiej podstawie tworzono listę wyłączeń. To, że podatek nie będzie dotyczył gazu, wody, węgla i leków jakoś można zrozumieć. Ale dlaczego wyłączono towary sprzedawane w ramach świadczenie usług gastronomicznych? Znowu ulgowo w tym wypadku traktowane są duże sieci zagraniczne w rodzaju np. McDonald’s – który sprzedaż detaliczną na wielką skalę przecież jak najbardziej prowadzi.

4. Podatek dyskryminuje polskie sklepy internetowe. Te podatek zapłacą, konkurenci z zagranicy nie. To jest pomysł, który wręcz zaprasza do rejestrowania firm internetowych poza granicami Polski – nawet niedaleko. Słowacja wystarczy.

5. Nowy podatek na pewno otworzy kolejne pole konfliktu z Unią Europejską. I, co wyraźnie powiedział wczoraj Henryk Kowalczyk, rząd liczy się z taką sytuacją i być może będzie musiał z podatku się wycofać.

Tekst pochodzi z blogu "Subiektywnie o giełdzie i gospodarce"

Polska jest biedna? Jedno nasze województwo jest bogatsze niż niektóre kraje