UE chce zmusić Netfliksa do parytetów. 20 proc. katalogu dla produkcji z Europy. Czeka nas zalew filmowej tandety?

Daniel Maikowski
Jeszcze w tym tygodniu Komisja Europejska zaprezentuje plany dotyczące ujednolicenia rynku usług cyfrowych we UE.

W ramach dyskutowanych rozwiązań, Bruksela chce m.in. uniemożliwić dostawcom usług cyfrowych stosowanie terytorialnych ograniczeń (tzw. blokad regionalnych). Oznacza to, że internauta z Polski będzie mieć dostęp do takiego samego katalogu treści jak jego koledzy z Danii oraz Niemiec. To dobra wiadomość dla użytkowników, ale gorsza dla takich firm jak Netflix, które – jeśli nowe przepisy wejdą w życie – będą zmuszone do jednolicenia katalogu treści na terenie Unii Europejskiej.

To jednak zaledwie część kłopotów, które mogą wkrótce spaść na Netfliksa oraz inne serwisy streamingowe działające w Europie. Jak donosi dziennik „Financial Times”, w ramach dyskutowanych rozwiązań Unia Europejska zamierza również nałożyć na dostawców treści cyfrowych obowiązek uwzględnienia w swojej ofercie treści (filmów i seriali) produkowanych na Starym Kontynencie. Ten swoisty parytet miałby objąć aż 20 proc. katalogu udostępnionego użytkownikom z Europy.

W ten sposób UE chce wspierać europejską kinematografię, jak również wyrównać szansę lokalnych nadawców w starciu z takimi gigantami jak Netflix czy Amazon.

 

Tandeta zamiast wartościowych produkcji?

Choć założenia przyświecające projektowi Komisji Europejskiej mogą wydawać się szlachetne, to jednak jego twórcy nie przewidzieli skutków ubocznych związanych ze zmuszaniem takich firm jak Netflix do promowania europejskich produkcji.

Po pierwsze, przyciśnięty do muru Netflix może sztucznie wzbogacać swój katalog filmów i seriali o najtańsze i najbardziej tandetne europejskie produkcje, tak aby nie ponieść wysokich kosztów. Po drugie, może sztucznie zmniejszyć ofertę oryginalnych amerykańskich produkcji, aby europejski katalog stał się proporcjonalnie większy. Konsekwencją będzie znacznie słabsza oferta skierowana do europejskiego odbiorcy.

Netfliksowi, plany Komisji Europejskiej bardzo się nie podobają. Amerykański gigant ostrzegł już Brukselę, że jej działania mogą być dla nadawców „perwersyjną zachętą” do kupowania najtańszych produkcji.

Sztywne parytety zduszą rynek usług audiowizualnych usług na życzenie. Zmuszenie nadawców do stosowania takich parytetów może sprawić, że nowi gracze na rynku nie będą w stanie wypracować zrównoważonego modelu biznesowego.

napisał Netflix w oświadczeniu skierowanym do Komisji Europejskiej.

Choć Netflix jest przeciwny samym parytetom, to jednak nie wyklucza dobrowolnej kooperacji z europejskimi twórcami. Niedawno swoją premierę miał wyprodukowany we Francji serial Marseille, opowiadający historię fikcyjnego burmistrza Marsylii Roberta Taro, w którego postać wciela się Gérard Depardieu.