Mistrzostwa Europy jeszcze się nie zaczęły, ale reprezentacja Polski już osiągnęła sukces

Polscy piłkarze promują znane marki, a PZPN przygotował ciekawą ofertę dla młodych kibiców. Tandeta? Nie tym razem!

Mistrzostwa Europy jeszcze się nie zaczęły, a fani piłki nożnej już mogą mieć ich dosyć. Robert Lewandowski w garniturze patrzy z bilbordów w centrach miast albo reklamuje telefon w telewizji. Do nowej oferty zachęca Adam Nawałka, promując jedną z sieci komórkowych. Telewizory reklamują Grzegorz Krychowiak i Jakub Błaszczykowski. Piłkarze nie zdążyli wbiec na murawę, a reklamowe żniwa już się zaczęły.

 

Wbrew pozorom dla kibica może to być dobra wiadomość. Występy w reklamowych spotach nie są niczym nowym, szczególnie dzisiaj - piłkarze to ambasadorzy wielu marek, a dzięki umowom sponsorskim często zarabiają więcej niż na murawie.

Nowością jest co innego. W przypadku polskich zawodników widać, że podniósł się ich prestiż. Nie są twarzami lokalnych biznesów, ale reklamują znane, globalne firmy. Głównie na naszym rynku (wyjątkiem jest Lewandowski, który występuje również w zagranicznych reklamówkach), ale skoro chodzi o najpopularniejsze i znane firmy, można przymknąć na to oko. Wystarczy spojrzeć na spoty, by wiedzieć, że nasi piłkarze traktowani są poważnie. Doceniono ich za występy na boisku.

Lewandowski, Krychowiak, Błaszczykowski - to pożądane twarze na reklamowym rynku. Ale oni reklamują produkty "sobą”. Ważnym graczem na reklamowym rynku jest sam Polski Związek Piłki Nożnej, który zrobił z naszej kadry produkt. I wie, jak dobrze go sprzedać.

Pod koniec lutego Polski Związek Piłki Nożnej ujawnił, że w tym roku przychody związku wyniosą ponad 151 mln zł. Aż 67 mln z tej sumy to zysk z umów sponsorskich, marketingowych i telewizyjnych. Ale PZPN sporo też zainwestował. 700 tysięcy zł wydano na marketing, 60 tysięcy na "produkty licencjonowane”, 350 tysięcy na artykuły reklamowe, zaś 120 tysięcy ma kosztować w 2016 roku branding.

Efekty? Możemy obserwować teraz, w najgorętszym okresie - przed Mistrzostwami Europy.   

Kubki, zeszyty, bloki rysunkowe - piłka nożna jest wszędzie

Piłkarskie stoiska już zalewają rodzime sklepy. Kupimy na nich zeszyty, bloki rysunkowe, naklejki, kolekcjonerskie karty, bidony, kubki termiczne. Za dziesięć złotych kopać można w gumową piłkę, na której występuje między innymi Lewandowski, Glik czy Szczęsny. Piłkarze kadry są również na notesikach i innych drobiazgach. Piłkarski szał przed Euro to nie tylko kręcenie reklamówek dla topowych firm, ale też bardziej przyziemna, swojska działalność. Polscy piłkarze są jak gadżet. Kilka miesięcy temu sklepy zalały Gwiezdne Wojny, które atakowały nas z opakowań pomarańczy i pocztowych stoisk, dziś w ich miejsce trafili kadrowicze. Biznes się kręci.

Pompowanie balonika? Propaganda sukcesu? Złośliwi na pewno mogliby skrytykować PZPN za takie działania, twierdząc, że za wcześnie na gadżety z piłkarzami, którzy jeszcze niczego nie wygrali i osiągnęli. Ale PZPN nie traktuje Euro jak szansy na wyciągnięcie pieniędzy z portfeli rodziców młodych fanów.

To raczej część przygotowanego i konsekwentnie realizowanego planu. Owszem, PZPN-owi pomagają sukcesy i klasa pojedynczych zawodników, związek wykorzystuje też fakt, że kadra zagra na nadchodzących Mistrzostwach Europy. Gdyby nasi piłkarze grali co najwyżej w przeciętnych zagranicznych ekipach, a Euro oglądaliby w telewizji, nikt nie chciałby kubka i zeszytu z logiem PZPN. Sukcesy drużyny Nawałki to jedno, ale to sam PZPN pomógł w tworzeniu pozytywnego wizerunku narodowej kadry.

Łączy nas piłka

"Łączy nas piłka” to hasło, które PZPN wypromował. Tak nazywa się strona internetowa oraz kanał na YouTube, na którym znaleźć można wywiady z piłkarzami, reportaże, a także znacznie luźniejsze materiały. Co jest siłą kanału? Fakt, że nasza reprezentacja pokazywana jest od ludzkiej strony. To nie są niedostępne gwiazdy, a zwyczajni, zabawni ludzie, których chce się oglądać. PZPN pokazał ludzką twarz piłkarzy. Efekt?

Na zgrupowaniu kadry młodzi kibice krzyczą "Łączy nas piłka”. Dlatego też z chęcią kupią zeszyt, kubek, bidon i kubek termiczny z logiem Polskiego Związku Piłki Nożnej i twarzami kadrowiczów. Wreszcie czuć pozytywną atmosferę wokół kadry, głód sukcesu i wiarę w korzystny wynik. To przekłada się na reklamowe kontrakty i gadżety, które są do kupienia niemal wszędzie.

Dzisiaj można powiedzieć, że reprezentacja Polski już odniosła sukces i pod względem biznesowym piłkarze nie mają prawa narzekać. Jeśli jednak na Mistrzostwach Europy powinie się nam noga, kubki ze Szczęsnym i garnitury Lewandowskiego będą jednym z pierwszych winowajców klęski. Czy słusznie? Raczej nie, bo pod tym względem wreszcie zapanowała normalność. Nasi promują topowe marki, a PZPN wie, jak trafić do młodego kibica.