iPhone wezwał pogotowie i pomógł uratować życie jej córki. Wszystko dzięki TEJ funkcji

Robert Kędzierski
Pewna Australijka nigdy nie przypuszczała, że jej zainteresowanie funkcją Siri pomoże kiedyś uratować życie córki.

Stacey Gleeson, mieszkanka Australii, postanowiła oficjalnie podziękować Apple za pomoc w uratowaniu życia swojej córki. Kobieta opisała dramatyczną sytuację, która wydarzyła się w marcu.

Przeczytaj też: Poruszająca opowieść o chłopcu, który zaprzyjaźnił się z Siri

Odkryła, że jej córeczka przestała oddychać. Odruchowo chwyciła telefon, jednak przy włączaniu światła ten wypadł jej z dłoni. Kobieta zaczęła ratować swoje dziecko, jednocześnie aktywując swoim głosem Siri - wirtualną asystentkę wbudowaną w iPhone'a. Poleciła jej wezwać karetkę. 

Siri zrozumiała polecenie i nawiązała połączenie ze służbami ratunkowymi. Przełączyła też telefon na tryb głośnomówiący - kobieta mogła więc słuchać instrukcji i rozmawiać z medykami.

Kiedy karetka przyjechała, dziewczynka oddychała już samodzielnie. Lekarze stwierdzili, że nie doszło do żadnych trwałych uszkodzeń. Dziecko przestało oddychać najprawdopodobniej z powodu przechodzonego zapalenia oskrzeli.

Chociaż brzmi to płytko chciałabym podziękować. Czasami bawiłam się Siri, uważałam tę funkcję za fajną. Teraz mam ją włączoną na stałe i chyba już nigdy jej nie wyłączę.

- stwierdziła kobieta w rozmowie z BBC, przyznając jednocześnie, że wierzy, iż Siri pomogła uratować życie jej córki. Przyznała też, że była w takim szoku, iż sądzi, że nie byłaby w stanie wybrać numeru pogotowia posługując się klawiaturą.

Powyższa sytuacja dowodzi tego, że w sytuacjach alarmowych należy zachować zimną krew. Dobrze, że nowoczesna technologia pomogła wezwać pomoc - w sytuacjach tego typu liczy się przecież każda minuta.