Części twojego następnego auta powstaną na drukarce 3D? Ford już nad tym pracuje

O ile do tej pory drukarki 3D nie zdołały przebić się do powszechnej świadomości konsumentów jako nieodzowny sprzęt w każdym domu, o tyle branża motoryzacyjna zaczyna dostrzegać coraz więcej korzyści z ich istnienia. Przemysłowe zastosowanie druku 3D testuje między innymi Ford.

Dotychczasowe metody przemysłowego druku 3D mają swoje oczywiste ograniczenia. Jeden z największych problemów stanowi rozmiar tworzonej części ograniczony gabarytami samego urządzenia lub pojemnika z proszkowym filamentem, w jakim zostaje utrwalony promieniami lasera.

Wydaje się, że rozwiązanie tej kwestii znaleźli specjaliści z firmy Stratatys. Opracowana przez nich prototypowa drukarka Infinite Build 3D łączy dotychczasowe metody produkcji, wykorzystując mechaniczne ramię robota przemysłowego z podajnikiem i drukowanie w technice przyrostowej FDM (Fused Deposition Modeling).

 

Różnica polega na sposobie nakładania kolejnych warstw. Ramię przemysłowego robota może bowiem pracować w pełnych trzech wymiarach, co pozwala osiągnąć bardziej złożone kształty. Niebagatelne znaczenie ma również specjalny materiał w formie granulatu, który po podgrzaniu i stopieniu trafia do dyszy drukującej.

Czytaj też: Fiat znów przeniesie produkcję Pandy do Polski? Mają o tym zdecydować niższe koszty pracy

Ford zdaje się dostrzegać korzyści płynące z przemysłowego wykorzystania druku 3D, zarówno dla siebie, jak i samych klientów. Ograniczenie kosztów prototypowania, czy zmniejszenie wagi samych części to istotne zalety tej technologii. Oczywiście, zanim zobaczymy ją w powszechnym użyciu może minąć jeszcze kilka dobrych lat.