W lutym Urząd Ochrony Konsumenta i Konkurencji nałożył na Cyfrowy Polsat i Polkomtel karę wynoszącą łącznie ok. 40 mln zł. Powodem było wprowadzające w błąd, zdaniem urzędu, określenie "Internet bez limitu".
Okazuje się, że inni mobilni operatorzy w walce o klienta również czasami stosują podobne określenia. UOKiK dokonuje właśnie przeglądu rynku.
W swoich ofertach i przekazach reklamowych najwięksi operatorzy zachęcają klientów usługami nielimitowanymi. Ale w praktyce stosują limity, a więc wprowadzają w błąd. Dotyczy to głównie internetu mobilnego.
- wyjaśnia Łukasz Wroński, dyrektor departamentu ochrony interesów konsumentów w UOKiK cytowany przez Gazetę Prawną.
Chodzi bowiem o to, że konsumenci i operatorzy inaczej rozumieją słowo "nielimitowany". Według pierwszych taka oferta oznacza nieograniczoną możliwość pobierania danych z maksymalną prędkością. Operatorzy twierdzą, że słowo określa tylko ilość danych, a nie prędkość ich ściągania.
Stąd też nielimitowany internet "kończy się" boleśnie, kiedy jego prędkość spada np. do 1Mb/s.
Sytuację obrazuje rozmowa przeprowadzona z konsultantem jednego z operatorów. Poprzedzona wyszukaniem w internet frazy "nielimitowany internet lte".
Konsultant pytany wprost o to co oznacza "bez limitu" dopiero za trzecim razem wyraźnie określa, że słowo dotyczy ilości danych, nie prędkości.
Według szefa UOKiK telekomy nie mogą swoją ofertą wprowadzać w błąd konsumenta, a termin "nielimitowany" często używany jest w mylący sposób. Możliwe zatem, że Urząd podejmie decyzję, która może być wiążąca dla całej branży. Czy nieprecyzyjne określenie zniknie wreszcie z ofert?