SteelSeries Arctis 7 - słuchawki dla gracza, które grają równie dobrze, jak wyglądają [RECENZJA]

Daniel Maikowski
Słuchawki dla graczy charakteryzują się często przytłaczającą stylistyką, pstrokatą kolorystyką i wizualnym bałaganem. Na szczęście SteelSeries Arctis 7 zrywają z tą designerską "tradycją". A jak grają?

SteelSeries Arctis to bardzo udana seria słuchawek duńskiego producenta, która łączy w sobie komfort użytkowania, dobrą jakość dźwięku oraz niezłą cenę – szczególnie gdy porównamy ją z ceną flagowych słuchawek SteelSeries. Modele Arctis 3 oraz Arctis 5 spotkały się z dość ciepłym przyjęciem ze strony graczy. Dlatego Duńczycy postanowili pójść za ciosem, czego efektem jest bezprzewodowy model SteelSeries Arcits 7.

SteelSeries Arctis 7SteelSeries Arctis 7 fot. Daniel Maikowski

Wygląd, jakość wykonania

Słuchawki dla graczy kojarzą się nam z przytłaczającą stylistyką, pstrokatą kolorystyką oraz wizualnym bałaganem. Na szczęście Arctis 7 wybrały inną drogę - są lekkie, ergonomiczne i charakteryzują się minimalistycznym designem. Sprzęt dostępny jest w dwóch wersjach – białej oraz czarnej. Ja miałem okazję testować ten drugi wariant.

Szkielet słuchawek został wykonany z wytrzymałego tworzywa sztucznego, a nauszniki pokryto z zewnątrz gumą, która jest przyjemna w dotyku, ale przyciąga kurz. Wnętrze słuchawek wyścielono materiałem, który zapewnia cyrkulację powietrza. Dzięki temu słuchawki „oddychają”, a głowa nie poci się nawet w czasie kilkugodzinnych sesji. 

Na lewej słuchawce znajdziemy pokrętło regulacji głośności, wejście audio minijack, wysuwany mikrofon, przycisk wyciszania mikrofonu, port micro USB (do ładowania słuchawek) oraz port, który umożliwi nam połączenie słuchawek z padem od konsoli.

Na prawej słuchawce umieszczono przycisk ON/OFF oraz pokrętło, które pozwala na zmianę priorytetu głośności pomiędzy dźwiękiem z gry i czatem głosowym. Tę ostatnią funkcję docenią  osoby, które uczestniczą w rozgrywkach online. Podczas zabawy w trybie jednego gracza czy oglądania filmów o prawym pokrętle możemy zapomnieć

Arctis 7 charakteryzują się konstrukcją szelkową, dzięki czemu w łatwy sposób możemy dostosować je do kształtu głowy. Służy do tego wykonany z rozciągliwego materiału pasek, który zapinamy i rozpinamy za pomocą rzepu. W praktyce rozwiązanie to sprawdza się bardzo dobrze i pozwala na niemal idealne dopasowanie słuchawek.

Pod względem komfortu użytkowania, Arctis 7 zadowolą również jedną z najbardziej wymagających grup graczy, czyli osoby noszące okulary. Sam zaliczam się do tego grona i wielokrotnie miałem problem z słuchawkami, które powodowały, że okulary niemal wbijały się w moją głowę. Arctis 7 zostawiają naszym okularom pewną swobodę.

SteelSeries Arctis 7SteelSeries Arctis 7 fot. Daniel Maikowski

Wygoda użytkowania

Na co dzień gram na PlayStation 4, dlatego priorytetem było dla mnie sprawdzenie, jak SteelSeries Arctis 7 radzą sobie w połączeniu z tą właśnie konsolą. Słuchawki możemy podłączyć do urządzenia na dwa sposoby – przewodowo i bezprzewodowo.

W pierwszym przypadku wystarczy skorzystać z kabla, który podłączamy do słuchawek oraz pada DualShock 4 (przez wejście audio). W drugim wypadku z pomocą przychodzi nam natomiast bezprzewodowy nadajnik, który podłączamy do portu USB w konsoli.

Obydwa rozwiązania sprawdzają się bardzo dobrze i nie wymagają absolutnie żadnej konfiguracji z naszej strony. Podłączamy słuchawki i... gramy. Tylko tyle i aż tyle.

Arctis 7 i PS4 współpracują praktycznie bezproblemowo, ale nie zawsze. Okazuje się, że wyłączenie słuchawek nie powoduje automatycznego przełączenia źródła dźwięku na głośniki. Musimy fizycznie odłączyć adapter od PS4 lub ręcznie przełączyć źródło dźwięku w ustawieniach konsoli. To szczegół, który bywa jednak dość irytujący.

SteelSeries Arctis 7SteelSeries Arctis 7 fot. Daniel Maikowski

Dźwięk i mikrofon 

W tym miejscu powinienem napisać kilka słów na temat jakości dźwięku, ale wcześniej muszę podkreślić, że PlayStation 4 nie wykorzystuje w pełni potencjału testowanych słuchawek, które zostały stworzone głównie z myślą o osobach grających na PC-tach.

Po pierwsze, PS4 nie obsługuje funkcji wirtualnego dźwięku przestrzennego DTS 7.1. Po drugie, użytkownicy konsoli Sony nie skorzystają z aplikacji SteelSeries Engine 3, czyli potężnego equalizera, który pozwala nam przebierać w predefiniowanych ustawieniach dźwięku i tworzyć własne profile dla poszczególnych gier.

Czy to oznacza, że Arctis 7 i PS4 to kiepskie połączenie? Nie. Jakość dźwięku podczas grania i oglądania filmów zdecydowanie spełniła moje oczekiwania, a z brakiem DTS 7.1. osobiście nie tęskniłem, bo jestem raczej zwolennikiem tradycyjnego stereo.

Basy są głębokie i dobrze nasycone, a dźwięk bardzo selektywny, co jest dla mnie niezwykle istotne. Słuchawki świetnie wyłapują wszelkie dźwiękowe smaczki i detale, których podczas grania na głośnikach moglibyśmy nawet nie usłyszeć.

Ta selektywność może jednak okazać się  przeszkodą, gdy na słuchawkach Arctis 7 zdecydujemy się posłuchać muzyki. Wówczas dźwięk bywa po prostu zbyt ostry.

SteelSeries Arctis 7SteelSeries Arctis 7 fot. Daniel Maikowski

Mikrofon nieźle wywiązuje się ze swojej roli, choć odnoszę wrażenie, że jest zbyt cichy. Podczas normalnej rozmowy nie stanowi to problemu, ale gdy mówimy szeptem, to "po drugiej stronie" mogą nas po prostu nie usłyszeć.

Zdecydowanym pozytywem jest natomiast wbudowany akumulator, które pozwala nam nawet na ponad 10 godzin bezprzewodowego słuchania. Gdy bateria się wyczerpie, to możemy szybko podłączyć słuchawki do naszego pada i kontynuować rozgrywkę.

SteelSeries Arctis 7 to wygodne i stylowe słuchawki, które charakteryzują się świetnym selektywnym dźwiękiem w grach i filmach, ale niekoniecznie nadają się do odtwarzania muzyki. W pierwszej kolejności polecam je użytkownikom PC-tów, gdyż dopiero wtedy pokazują w pełni swój potencjał. Ale "konsolowcy" również powinni być zadowoleni.

Więcej o: