Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Sprzedaż flagowej serii smartfonów LG wypada zdecydowanie poniżej oczekiwań. LG G6 nie miał szczęścia otrzymać najmocniejszego procesora mobilnego - Snapdragona 835 - pierwszeństwo miał w tym wypadku Samsung, który wszedł w partnerstwo z Qualcommem.
Konsumentom zaproponowano nieco starszego i jednocześnie słabszego Snapdragona 821. Wysoka cena startowa również zrobiła swoje. G6 nie miał po prostu większych szans w starciu z konkurencją, a szkoda.
W LG rozważa się między innymi rebranding serii (być może smartfon nie będzie już występować pod nazwą LG G7). Powołując się na informacje koreańskiego dziennika The Investor, następcę G6 możemy poznać już w marcu, a na półki sklepowe sprzęt może trafić już w kwietniu. Mało prawdopodobne jest, aby premiera odbyła się na targach MWC 2018 odbywających się co roku w Barcelonie na przełomie lutego i marca. Tym samym LG może stracić okazję na konkurowanie z Samsungiem (Galaxy S9 na pewno tam będzie).
Czytaj też: To pierwszy taki ekran na świecie. Panel OLED 8K o przekątnej 88 cali. Na targach CES 2018 pokaże go LG
Czego możemy się spodziewać po nowym flagowcu LG? Tym razem braku kompromisów - na pokładzie znajdzie się przypuszczalnie najnowszy chipset Qualcomm - Snapdragon 845. Smartfon ma być również ‘bezramkowy’ (zgodnie z obowiązującym aktualnie trendem). Wiele rozwiązań technologicznych (w tym podwójna kamera główna) może zostać zapożyczonych z modelu LG V30, najbardziej zaawansowanego smartfonu Koreańczyków.
Stery mobilnej dywizji LG przejął niedawno nowy człowiek - Hwang Jeong-hwan. W obliczu nie budzących entuzjazmu wyników sprzedaży LG G6, presja na stworzenie bezkompromisowego produktu, który podbije rynek będzie z pewnością ogromna. Osobiście trzymam za projekt kciuki.