iPhone X to obecnie jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy (czekamy na pierwsze recenzje Samsunga Galaxy S9) smartfon na rynku. Urządzenie Apple znakomicie wypada we wszelkich benchmarkach, dysponuje znakomitym aparatem i ekranem OLED, który gwarantuje niemal doskonałe odzwierciedlenie kolorów.
Popularna "dziesiątka" ma jednak również swoje wady, które dotyczą przede wszystkim stylistyki. Największe kontrowersje wzbudza tzw. "notch", czyli charakterystyczne wycięcie w górnej krawędzi ekranu urządzenia, które znalazło się w iPhonie X chyba tylko dlatego, że Apple musiało gdzieś "upchnąć" nową technologię FaceID.
"Notch" nie tylko zaburza design urządzenia, ale jest również sporym utrapieniem dla deweloperów, którzy muszą uwzględniać ten "ozdobnik" przy tworzeniu aplikacji na iOS.
Przypuszczam, że gdyby - zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami - Apple znalazł swój sposób na umieszczenie czytnika linii papilarnych w ekranie iPhone'a X, to słynny "notch" nigdy nie ujrzałby światła dziennego. Dziś to jednak tylko "gdybanie".
W tym miejscu - gwoli ścisłości - warto przypomnieć, że iPhone X nie był pierwszym smartfonem z charakterystycznym wcięciem na górnej krawędzi ekranu. Wcześniej podobny patent zastosował Andy Rubin w swoim Essential Phone. W tym wypadku "notch" był jednak mniej inwazyjny niż w przypadku iPhone'a, co ostatecznie i tak na niewiele się zdało, bo Essential Phone okazał się całkowitą sprzedażową porażką.
Wszyscy kopiują "notcha"
Okazuje się jednak, że rozwiązanie, z którego w Cupertino raczej nikt nie jest specjalnie dumny (nie oszukujmy się: "notch" to kompromis), zaczyna robić prawdziwą furorę u innych producentów. Można to było zaobserwować na tegorocznych targach MWC w Barcelonie, gdzie smartfony kopiujące design iPhone'a X były obecne niemal wszędzie.
Pół biedy, gdy te mniej i bardziej bezczelne kopie są dziełem praktycznie anonimowych (przynajmniej w Europie) chińskich producentów, dla których porównanie z iPhonem, to jedyna szansa, aby ich urządzenia mogły w jakiś sposób zaistnieć w mediach.
Sęk w tym, że design iPhone'a X oraz samego "notcha" zaczynają kopiować również bardzo znane (i uznane) marki. Na pierwszy ogień poszedł Asus, który w Barcelonie zaprezentował swojego nowego flagowca. Twórcy Zenfone'a 5 nie tylko "sklonowali" wycięcie w krawędzi ekranu, ale nawet pochwalili się, że ich "notch" jest... mniejszy.
To jednak dopiero początek. W sieci pojawiły się właśnie bardzo wiarygodne przecieki dotyczące smartfonów Huawei P20 (premiera jeszcze w marcu) oraz LG G7 (premiera w dalszej części roku), które - a jakże - również będą miały swojego własnego "notcha".
Za chwilę ktoś pewnie zarzuci mi hipokryzję, więc napiszę to otwarcie: Apple również kopiuje od konkurentów. To oczywiste. W tej branży niemal każdy kopiuje od każdego. Różnica polega na tym, że jeśli firma z Cupertino "pożycza" sobie jakieś rozwiązanie rywala, to robi to, by w jakiś sposób poprawić funkcjonalność swoich urządzeń.
"Notch" nie jest żadnym ulepszeniem. Nie popycha technologii naprzód. Nie rozwiązuje żadnego problemu. Sam w sobie jest problemem i dowodem na to, że branża nie ma pomysłu na to, jak stworzyć smartfon z prawdziwie bezramkowym ekranem.
Kopiowanie tego rozwiązania Apple nie ma więc żadnego funkcjonalnego uzasadnienia. To po prostu zwykła cyniczna zagrywka i żerowanie na dużej popularności iPhone'a X.