Nad ranem w piątek 7 grudnia doszło do kolejnego wypadku z udziałem Tesli. Patrol policji z Connecticut pojechał zająć się pojazdem, który stanął na drodze i ją blokował. Gdy funkcjonariusze zajmowali się problemem, w ich radiowóz z dużą siłą uderzył inny samochód. Po kolizji, pojazd jechał dalej i zatrzymał się dopiero kilkaset metrów dalej, po wyłączeniu się silnika. Okazało się, że była to Tesla Model 3 z 2018 roku. W wypadku zostały mocno zniszczone oba pojazdy, ale na szczęście nie ucierpiała żadna osoba.
Kierowca Tesli poinformował policjantów, że samochód działał w trybie auto-pilota, kiedy ten odwrócił się i zajmował psem, który siedział z tyłu. Z tego powodu mężczyzna nie mógł zapobiec wypadkowi, a Tesla nie zareagowała na warunki na drodze, mimo że radiowóz był dobrze oświetlony.
Policja uważa, że winę za wypadek ponosi kierowca Tesli. Mężczyznę oskarżono o wykroczenie i spowodowanie wypadku z powodu lekkomyślnej jazdy, co poskutkowało zagrożeniem na drodze. Policja zaznacza, że ta kolizja mogła mieć dużo poważniejsze skutki. Służby podkreślają również, że niezależenie od możliwości pojazdu, podczas prowadzenia wymagana jest pełna uwaga, w celu zapewnienia bezpieczeństwa na drodze. Zgodnie z rozporządzeniem National Highway Traffic Safety Administration, mimo dopuszczenia do jazdy wielu pojazdów z pewnym zakresem autonomiczności, w sprzedaży nie ma w pełni automatycznych i samoprowadzących się samochodów.