Albicla.com opanowana przez trolle. Serwis skopiował regulamin od Facebooka i ma problem z bezpieczeństwem

Daniel Maikowski
Serwis społecznościowy Albicla.com, który jest związany ze środowiskiem klubów "Gazety Polskiej", zaliczył falstart. Użytkownicy narzekają na problemy z rejestracją. Co gorsza, fragmenty regulaminu Albicla wprost skopiowała od Facebooka. Łącznie z linkami.

Jak zapewniał przed startem serwisu Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej", Albicla ma być prawdziwie "wolnym medium społecznościowym", które w przeciwieństwie do takich serwisów jak Facebook, nie stosuje cenzury i nie usuwa użytkowników za poglądy. Bezpośrednią przyczyną  uruchomienia projektu, było zablokowanie kont Donalda Trumpa na Facebooku oraz Twitterze.

Zobacz wideo Nie ufasz Facebookowi? Oto trzy najlepsze alternatywy dla WhatsAppa i Messengera [TOPtech]
Albicla ma być alternatywą dla serwisów, które tylko w teorii praktykują wolność słowa. Blokowanie w tych największych mediach prezydenta Donalda Trumpa oraz innych osób o konserwatywnych poglądach doprowadzi do tego, że za jakiś czas zaledwie grupka osób będzie miała monopol na przekazywanie informacji i kreowanie rzeczywistości w sieci

- tłumaczył z kolei Ryszard Kapuściński prezes klubów "Gazety Polskiej", cytowany przez portal Niezalezna.pl. Zdradził też, że szykowana jest węgierskojęzyczna wersja serwisu.

Albicla zalicza falstart. Problemy z rejestracją. Najazd internetowych trolli

Albicla.com wystartowała oficjalnie w środę o godz. 17. Już kilka godzin twórcy serwisu pochwalili się pierwszym sukcesem - konto w serwisie założyło 10 000 osób. Wśród nich znalazł się m.in. minister Piotr Gliński, który postanowił przywitać się z innymi użytkownikami:

Dzień dobry Państwu! To dobrze, że środowisko 'Gazety Polskiej', środowisko, które od wielu lat dba o wolność i pluralizm w polskim dyskursie publicznym, tak szybko i celnie odpowiada na działania globalnych korporacji, które próbują przejąć "rząd dusz

- napisał Gliński na swoim profilu.

Sęk w tym, że o jakimkolwiek sukcesie w przypadku Albicla trudno jest na ten moment mówić. Już na starcie serwis zmaga się z poważnymi problemami technicznymi. Tuż po włączeniu rejestracji na stronie głównej pojawił się komunikat o następującej treści:

Z uwagi na duże zainteresowanie musimy poczekać, aż e-maile dojdą do zarejestrowanych użytkowników. Zapraszamy za chwilę.

Później nie było wcale lepiej. Wielu użytkowników już od kilkunastu godzin czeka na wiadomość z potwierdzeniem rejestracji - bez rezultatu. Ci, którym utworzyć konto się udało, zwracają natomiast uwagę na najazd "internetowych trolli", które próbują opanować serwis. Tworzenie fałszywych kont jest tu o tyle proste, że Albicla nie wymaga podawania swojego imienia i nazwiska. Serwis w żaden sposób nie weryfikuje również tego, czy podane przez nas dane są prawdziwe.

Na polskim odpowiedniku Facebooka pojawiły się więc np. konta Marcina Najmana, Joe Bidena, Donalda Trumpa, Karola Wojtyły, znanych aktorów czy bohaterów memów. Moderatorzy Albicli mają obecnie pełne ręce roboty z usuwaniem wpisów i profili "żartownisiów".

Regulamin skopiowany od Facebooka i luki w zabezpieczeniach

To nie jedyne problemy, z którymi zmaga się Albicla. Jeden z użytkowników Twittera zwrócił uwagę na fakt, że fragmenty regulaminu serwisu zostały skopiowane z regulaminu Facebooka. I to dosłownie skopiowane. W pliku PDF z regulaminem można znaleźć hiperłącza przekierowujące na konkretne podstrony portalu społecznościowego Marka Zuckerberga.

Oddzielną kwestią jest bezpieczeństwo danych użytkowników, a raczej jego brak. Początkowo hasło do serwisu Albicla.com mogło liczyć zaledwie... jeden znak. Potem twórcy częściowo naprawili ten problem, zwiększając liczbę wymaganych znaków do ośmiu. Hasło nadal nie musi jednak zawierać znaków specjalnych, cyfr oraz dużych i małych liter, co pozostaje w sprzeczności z elementarnymi zasadami bezpieczeństwa w sieci. Serwis nie oferuje również dwuetapowej weryfikacji użytkownika. Jest to szczególnie niepokojące w dobie wielu ataków na konta polityków na Facebooku i Twitterze.

Na kolejny problem zwróciła uwagę redakcja  serwisu ZaufanaTrzeciastrona, która specjalizuje się w tematyce cyberbezpieczeństwa.

Macie kontakt do kogoś z @AIbicla? Przekażcie im, że mają w skrzynce "kontakt" linka umożliwiającego pobranie z ich strony IP, loginu i hasła bazy danych serwisu stojącej na publicznym adresie IP. Pisaliśmy już jakiś czas temu, ale nie odpisują, a sprawa jest jakby pilna...

- mogliśmy przeczytać w na profilu ZaufanaTrzeciaStrona w serwisie Twitter.

Ta luka została już naprawiona, ale zdaniem ekspertów "w serwisie jest mnóstwo innych błędów".

Na ich miejscu zamknęlibyśmy serwis na kilka dni, zanim okaże się, że baza użytkowników wędruje po sieci – bo pewnie nie był to jedyny błąd tej kategorii. Na wszelki wypadek nie rekomendujemy używania tam haseł, na których wam zależy (a w ogóle to stosujcie unikatowe hasła, serio).

- czytamy w artykule opublikowanym przez serwis ZaufanaTrzeciaStrona.

Jest też kwestia wspomnianego wcześniej braku cenzury. Ryszard Kapuściński zarzekał się, że serwis nie będzie blokował kont użytkowników. Tymczasem, jak zauważa blogerka @kataryna, w regulaminie znajdują się zapisy, które pozwalają na arbitralne kasowanie kont w "przypadku niewłaściwego korzystania z ALBICLA lub szkodliwego działania w stosunku do innych osób".

Sławomir Wikariak z "Dziennika Gazety Prawnej" zwrócił z kolei uwagę na fakt, że pewnymi zapisami regulaminu Albicla.com mógłby zainteresować się Urząd Ochrony Danych Osobowych.

Zakładając konto na tej Albicli godzicie się udostępnianie swych danych osobowych w celach marketingowych dowolnej firmie, która współpracuje ze spółką Słowo Niezależne. To znaczy, nie godzicie się, ale spółce wydaje się, że się godzicie:) Ciekawe co na to @UODOgov_pl?

- napisał dziennikarz na Twitterze.