Serwisy streamingowe miały nas uwolnić od kablówki. Powoli się w nią zmieniają

Daniel Maikowski
Liczba serwisów streamingowych (SVOD) dostępnych w Polsce rośnie w bardzo szybkim tempie. Dziś, aby zyskać dostęp do ich oferty, musimy liczyć się z opłatami sięgającymi nawet 150-200 złotych miesięcznie. A będzie tylko gorzej.

Serwisy streamingowe to w branży mediów i rozrywki bez wątpienia jedna z największych rewolucji ostatnich kilku dekad. Jeszcze na początku XXI wieku na świecie królowała telewizja linearna. Jeśli chcieliśmy obejrzeć kolejny odcinek ulubionego serialu, musieliśmy czekać cały tydzień na jego emisję. Pojawienie się takich platform jak Netflix całkowicie zmieniło zasady gry. Telewizyjna ramówka przestała mieć znaczenie. To my - widzowie - zaczęliśmy tworzyć własną ramówkę.

Zobacz wideo Kupujesz nowy telewizor? Uważaj na triki sprzedawców i opinie w sieci

Tak narodziło się m.in. zjawisko binge-watchingu, czyli oglądania kilku, a nawet kilkunastu odcinków serialu podczas jednego wieczoru (i nocy). Serwisy streamingowe przyniosły również inną rewolucję - w przeciwieństwie do telewizji kablowej, nie wiążą one klientów długimi umowami na 12, 24 czy 36 miesięcy. Z Netfliksa, Playera czy HBO Max można zrezygnować z miesiąca na miesiąc.

To z kolei doprowadziło do pojawienia się zjawiska cord-cuttingu, czyli masowych rezygnacji z ofert telewizji kablowych na rzecz serwisów streamingowych. Z danych serwisu Statista.com wynika, że w USA liczba klientów płatnej telewizji w latach 2010-2020 spadła z 88 do 74 procent. Szacuje się też, że do 2024 r. 46 mln gospodarstw "odetnie kabel" i zrezygnuje z oferty kablówki. Niewykluczone, że trwająca już od ponad roku pandemia koronawirusa jeszcze bardziej przyspieszy ten trend.

W USA rośnie liczba gospodarstw rezygnujących z telewizji kablowejW USA rośnie liczba gospodarstw rezygnujących z telewizji kablowej eMarket.com

raportu opracowanego przez stowarzyszenie Motion Picture Association of America (MPAA) wynika z kolei, że już w 2018 roku na świecie było więcej subskrybentów serwisów SVOD (613,3 mln) niż abonentów kablowej oferty telewizyjnej (556 mln). Eksperci z firmy Capgemini wyliczyli, że pod koniec 2020 roku w ponad 30 krajach streaming wygrywał z "kablem".

A jak sytuacja wygląda w Polsce? W 2014 r. z ofert kablówki korzystało 71 proc. gospodarstw, a pięć lat później odsetek spadł do 63 procent. W 2020 roku Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował raport, z którego wynika, że prawie 20 procent Polaków planuje zrezygnować z telewizji kablowej na rzecz serwisów streamingowch - przy czym - co istotne - większość ankietowanych nie chciałaby płacić za te usługi więcej niż 29 złotych miesięcznie.

HBO Max. Kiedy będzie dostępne w Polsce?HBO Max. Kiedy będzie dostępne w Polsce? Zdjęcie ilustracyjne/Shutterstock

Za dużo serwisów SVOD? Oferta zaczyna nas przytłaczać

Wzrost popularności serwisów streamingowych prowadzi jednak również do pewnego niepokojącego zjawiska. Ich oferta staje się coraz bardziej sfragmentaryzowana. Seriali, które możemy obejrzeć na HBO GO, nie znajdziemy na Netfliksie. I odwrotnie. Nie ma platformy, która zebrałaby najciekawsze pozycje filmowe i serialowe w jednym miejscu. Nie ma i nie będzie, bo to właśnie produkcje na wyłączność są główną bronią w rękach rywalizujących ze sobą koncernów medialnych.

A liczba platform streamingowych rośnie. Na polskim rynku dostępne są m.in. Netflix, Amazon Prime Video, HBO GO, AppleTV+, a także rodzime Player.pl czy ipla. Jeszcze w tym roku zadebiutować ma również HBO Max (zastąpi HBO GO), a także - prawdopodobnie - Disney+.

HuluHulu Unsplash/Tech Daily

To jednak nic w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie serwisy SVOD rosną, jak grzyby po deszczu. Z danych firmy Deloitte wynika, że w 2019 r. na amerykańskim rynku funkcjonowało około 300 serwisów subskrypcyjnych, a przeciętne gospodarstwo domowe korzysta z ofert 3-4 platform.

Zatrzymajmy się jednak na Polsce. Gdybyśmy chcieli skorzystać z oferty "jedynie" sześciu znanych serwisów SVOD (Netflix, HBO GO, Amazon Prime, Apple TV+ Player, ipla), to - decydując się na podstawowe abonamenty - musielibyśmy liczyć się z wydatkiem rzędu 149 złotych miesięcznie.

Przeklikiwanie się pomiędzy aplikacjami SVOD w poszukiwaniu "czegoś ciekawego do obejrzenia" zaczyna przypominać kompulsywne przełączanie kanałów na pilocie. Ma to również związek z coraz słabszą jakością oferowanych produkcji. Koncerny świadomie przedkładają bowiem ilość nad jakość. To z kolei upodabnia serwisy streamingowe do kanałów tematycznych w telewizji kablowej.

Na domiar złego - ze względu na umowy licencyjne - nasze ulubione produkcje często uciekają z jednego serwisu do drugiego. Dobrym przykładem może być tu serial "Przyjaciele". Do końca ub. roku był on dostępny na Netfliksie, ale musiał z niego zniknąć. Prawa do produkcji posiada bowiem wytwórnia Warner Bros, która jest jednocześnie właścicielem platformy... HBO Max.

To wszystko prowadzi do smutnej konstatacji: Choć zmienił się sposób konsumowania treści, to niemal wszystkie inne aspekty pozostały bez zmian. Uciekając od kablówki, zatoczyliśmy koło i wróciliśmy do punktu wyjścia. Serwisy SVOD stają się nową kablówką, choć bardziej przyjazną. 

Zresztą wkrótce zaczną ją przypominać jeszcze bardziej. W USA już teraz pojawia się łączenie ofert  kilku platform streamingowych w jeden - bardziej atrakcyjny cenowo - abonament. Oczywiście pod warunkiem, że zwiążemy się z dostawcą takiej usługi wielomiesięczną umową.

No cóż, witamy w Dniu Świstaka.