Microsoft odeśle Windowsa 10 na zasłużoną emeryturę dokładnie 14 października 2025 r. Firma ogłosiła tę decyzję jeszcze w 2019 roku, czyli niemal pięć lat temu. Zarówno firmy, jak i użytkownicy domowi mieli więc sporo czasu, aby przesiąść się na następcę tego systemu, czyli Windowsa 11.
Nie wszyscy zdecydowali się jednak na ten krok. Część osób jest mocno przywiązana do "Dziesiątki", która uznawana jest obecnie za jedną z najbardziej udanych edycji Windowsa. W przypadku wielu komputerów problemem jest natomiast brak kompatybilności z Windowsem 11. Przypomnijmy, że najnowsza wersja systemu Microsoftu wymaga obecności modułu TPM w wersji co najmniej 1.2.
Jeszcze w grudniu 2023 roku firma Canalys prognozowała, że po zakończeniu wsparcia dla Windowsa 10 nawet 240 mln komputerów na całym świecie stanie się "odpadami elektronicznymi" przez brak kompatybilności z najnowszą wersją okienek.
Teraz Microsoft we wpisie na swoim oficjalnym blogu poinformował, że nawet po zakończeniu wsparcia dla Windowsa 11 użytkownicy nadal będą mogli korzystać z aktualizacji bezpieczeństwa. Ale nie za darmo. Za pakiet ESU (Extend Security Updates) dla Windowsa 10 zapłacimy 61 dolarów (około 250 zł) w pierwszym roku. Cena ta dotyczy jednego komputera (stanowiska). Jeśli będziemy chcieli przedłużyć aktualizację o kolejny rok, to kwota wzrośnie już do 120 dolarów, a w trzecim - aż do 240 dolarów. Oferta dotyczy zarówno firm, jak i użytkowników prywatnych.
Jednocześnie Microsoft przygotował ofertę dla firm, które korzystają z jego rozwiązań chmurowych. Będą mogły liczyć na 25 procent zniżki. I jest pewne, że część klientów Microsoftu z takiej oferty skorzysta. W niektórych przypadkach przedłużenie "ważności" Windowsa 10 może okazać się bardziej opłacalne (przynajmniej w krótkim terminie) od wymiany setek czy tysięcy komputerów na nowe.