Gary Rooney do listopada 2022 r. był zatrudniony na stanowisku dyrektora jednego z działów filii korporacji w Irlandii. Gdy Elon Musk przejął serwis X (dawniej Twitter), wysłał do pracowników e-maile, w których przedstawił swoje oczekiwania wobec przedsiębiorstwa.
"By zbudować przełomowego Twittera 2.0 i odnieść sukces w coraz bardziej konkurencyjnym świecie, będziemy musieli być ekstremalnie hardcorowi. Będzie to oznaczało pracę przez długie godziny przy wysokiej intensywności. Tylko wyjątkowa wydajność będzie uznawana za dostateczną" - pisał Elon Musk do pracowników.
Miliarder podkreślał na końcu wiadomości: "Jeśli jesteś pewien, że chcesz być częścią nowego Twittera, kliknij 'tak' w linku poniżej". Elon Musk wyjaśnił, że pracownicy, którzy nie klikną zamieszczony link, otrzymają trzymiesięczną odprawę. Gary Rooney tego nie zrobił, a po trzech dniach otrzymał kolejną wiadomość od firmy. Tym razem wskazano, że pracownik rzekomo potwierdził chęć rezygnacji z zajmowanego stanowiska i "przyjął ofertę dobrowolnego odejścia" - pisze "The Guardian".
Rooney odpowiedział na tego maila, zaznaczając, że nigdy nie informował firmy o rezygnacji ze stanowiska i nie zaakceptował żadnego porozumienia o zwolnieniu. Były pracownik podczas składania zeznać przed irlandzkim trybunałem ds. zatrudnienia Workplace Relations Commission (WRC) wyjaśnił, że nie kliknął link w e-mailu od Elona Muska, gdyż podejrzewał, że wiadomość jest próbą oszustwa lub spamem. Innego zdania była firma Muska.
Ostatecznie irlandzki trybunał stanął po stronie byłego pracownika i nakazał przedsiębiorstwu wypłatę odszkodowania w wysokości ponad 550 tys. euro (ok. 2,4 mln zł.) na rzecz Rooneya - podaje "The Guardian".