Macron wściekły na Trumpa: "Brutalne i bezpodstawne" - takimi słowami francuski prezydent Emmanuel Macron określił cła ogłoszone w ubiegłym tygodniu przez Donalda Trumpa. Macron zapowiedział, że w ramach działań odwetowych Francja może zwiesić planowane inwestycje w USA. Nie wykluczył również nowego podatku od usług cyfrowych, który mógłby bezpośrednio uderzyć w amerykańskie koncerny technologiczne, czyli tzw. Big Techy.
Podatek cyfrowy i ostre regulacje? Jeszcze dalej w swoich wypowiedziach poszedł francuski minister gospodarki i finansów Eric Lombard. W wywiadzie udzielonym dziennikowi "Le Journal Du Dimanche" zapowiedział, że poza podatkiem cyfrowym Francja może uderzyć w Big Techy nowymi regulacjami. "Możemy zaostrzyć wymogi administracyjne lub uregulować wykorzystanie danych" – stwierdził.
Irlandia zgłasza weto: W ramach Unii Europejskiej nie ma jednak jednomyślności co do takich działań. Irlandia, będąca siedzibą europejskich oddziałów gigantów technologicznych, stanowczo sprzeciwia się wprowadzeniu podatku cyfrowego oraz jakimkolwiek regulacjom wymierzonym w takie firmy jak Google, Facebook, Amazon, Microsoft czy Apple.
Głos z KE: Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, podkreśliła znaczenie sektora technologicznego jako potencjalnego obszaru działań odwetowych, zaznaczając jednak konieczność ostrożnego podejścia. Nie ma również wątpliwości, że bezpośrednie uderzenie w wielkie firmy technologiczne spotka się z gniewną reakcją Waszyngtonu. Nie jest bowiem tajemnicą, że prezesi Big Techów, jak Elon Musk, Jeff Bezos oraz Mark Zuckerberg w ostatnich miesiącach nawiązali bardzo bliskie relacje z prezydentem Donaldem Trumpem.
UE ma w rękach "bazookę". Odważy się wystrzelić? Jednym z najgroźniejszych politycznych narzędzi, które znajduje się w rękach Brukseli, jest instrument przeciwdziałania przymusowi (Anti-Coercion Instrument - ACI). Jego celem jest ochrona interesów UE przed przymusem gospodarczym ze strony państw trzecich. ACI, nazywany też "bazooką" (ze względu na siłę rażenia") pozwala Wspólnocie na podejmowanie szerokiej gamy środków odwetowych. UE może np. blokować inwestycje, wprowadzać ograniczenia w dostępie do sektora bankowego, ubezpieczeń lub innych usług finansowych bądź też cofnąć certyfikaty i licencje na dostęp do unijnego rynku dla firm z krajów stosujących przymus. Co najistotniejsze, decyzje o zastosowaniu ACI podejmowane są kwalifikowaną większością głosów w Radzie UE, a nie jednomyślnie. Oznacza to, że niektóre państwa mogą głosować przeciwko lub wstrzymać się od głosu, ale i tak instrument może zostać uruchomiony, jeśli większość będzie "za".
Czytaj też: Giełdy toną po decyzji Trumpa, ale ten jeden indeks bije po oczach zielenią. Dlaczego?
Źródła: POLITICO, "The Guardian", "Le Journal du Dimanche"