GDDKiA otworzyła przetarg na dzierżawę miejsc pod budowę i obsługę ogólnodostępnych, szybkich stacji ładowania pojazdów elektrycznych na 31 Miejscach Obsługi Podróżnych. W ramach 20-letniej umowy dzierżawca będzie miał obowiązek wybudować i obsługiwać stacje ładowania dla samochodów osobowych i ciężarowych. Co jednak najważniejsze, w ramach przetargu będą musiały powstać co najmniej cztery szybkie ładowarki o łącznej mocy 600 kW, które naładują samochód w 15 minut, a nie w kilka godzin. Co więcej, jeśli będzie zapotrzebowanie, inwestorzy mogą zbudować więcej takich ładowarek.
Do tego na MOP-ach mają powstać co najmniej dwa punkty szybkiego ładowania dla samochodów ciężarowych, każdy o mocy 350 kW. Obecnie takich stacji ładowania jest w kraju ledwie kilkanaście, mowa więc o znacznym zwiększeniu dostępności szybkiego ładowania elektryków na autostradach i ekspresówkach. Szczególnie w przypadku szybkich ładowarek do ciężarówek, których sieć praktycznie nie istnieje. Przypuszczalnie mogą być to w ogóle pierwsze takie stacje ładowania dla tirów w Polsce.
Powstanie 180, a przypuszczalnie nawet 200 nowych ładowarek, z czego zdecydowana większość to szybkie ładowarki. Mówimy o mniej więcej zdziesięciokrotnieniu liczby szybkich ładowarek na drogach szybkiego ruchu
- mówi w rozmowie z Next.Gazeta.pl rzecznik prasowy GDDKiA, Szymon Piechowiak. Pierwsze z tych stacji mają zostać uruchomione do końca 2026 roku.
Około 200 ładowarek z przetargu GDDKiA powstanie na trzech autostradach (A1, A2, A4) oraz na czterech drogach ekspresowych: S3, S7, S8, S17, S19 i S61. Poniżej lista MOP-ów, na których zostaną zbudowane:
Ponadto do końca 2025 roku mają powstać ładowarki dla pojazdów osobowych o łącznej mocy co najmniej 300 kW. Dotyczy to MOP-ów:
GDDKiA ma dostęp do map, które pokazują rozmieszczenie wszystkich stacji ładowania, również tych stawianych przez prywatne podmioty, tj. stacje benzynowe czy dzierżawców MOP-ów. Dlatego też Dyrekcja powyższe lokalizacje wybierała tak, by uzupełnić białe punkty na mapie w najważniejszych ciągach komunikacyjnych.
Na pewno użytkownicy elektryków, którzy wybierają się w dalszą podróż, będą zadowoleni, bo to są jedne z pierwszych szybkich ładowarek. A to ważne, by zwiększać popularność elektryków. Starsze stacje ładowania, przy których trzeba spędzić kilka godzin, nie dają do tego impulsu
- mówi Szymon Piechowiak.
Rzecznik GDDKiA podkreśla jednak, że na pewno potrzeby są większe niż stacje ładowania na tych 31 MOP-ach. - Jeżeli branża motoryzacyjna dla samochodów elektrycznych będzie się rozwijała, a tak to wygląda również w innych krajach, to te potrzeby będą większe i my będziemy budować kolejne stacje - mówi Piechowiak.
Ładowarki mogą stawiać też prywatne podmioty i najpewniej tak się będzie działo. Ale jeśli ich liczba nie będzie wystarczająca, to ich budową będą musiały zając się podmioty publiczne. Wymusza to na nas AFIR, czyli unijne rozporządzenie w sprawie infrastruktury paliw alternatywnych.
- Jeżeli nie zrobi tego rynek, który będzie widział w tym biznes, to my będziemy musieli być jakimś stymulatorem choćby poprzez ogłaszanie tych przetargów i stymulowanie rozwoju sieci szybkiego ładowania - mówi Szymon Piechowiak. Opisywany tu przetarg był natomiast chrztem bojowym dla GDDKiA.
Pierwszy przetarg GDDKiA rozpisała w 2024 roku. Przystąpiło do niego jednak zbyt mało podmiotów, którzy chcieli budować na pojedynczych lokalizacjach. Dlatego przetarg unieważniono. Ale nie rozpisano od razu drugiego. Najpierw dyrekcja postanowiła usiąść z branżą i dowiedzieć się, dlaczego zainteresowanie było tak małe.
- Zaczęliśmy pracować wspólnie nad stworzeniem takich zapisów kontraktowych, aby po prostu były bardziej atrakcyjne dla firm, żeby było większe zainteresowanie - mówi Szymon Piechowiak.
- Zawsze największym problemem jest kwestia przyłączy. Takie ładowarki potrzebują bardzo dużej mocy, a jak wiemy, miejsca obsługi podróżnych są zlokalizowane czasami w szczerym polu i koszty pociągnięcia odpowiedniej infrastruktury z odpowiednią mocą są po prostu duże. Więc firmom mogło się to zwyczajnie nie opłacać - tłumaczy Piechowiak. Ta kwestia też nieco opóźnia budowę ładowarek, ponieważ dołączenie przyłączy jest trudne zarówno pod względem proceduralnym, jak i technicznym.
Z odsieczą musiały więc przyjść instytucje państwowe, które ogłaszały konkursy na dofinansowanie takich inwestycji. Ogłoszenie tych konkursów wraz ze zmianą zapisów przetargów przyniosło oczekiwane efekty. W drugim przetargu oferty złożyło siedem podmiotów, z czego pięć chce wybudować szybkie stacje ładowania na wszystkich 31 MOP-ach. Taką ofertę złożyły firmy Fastned, Ekoen, Greenway Polska oraz konsorcja Tesla Poland i Tesla Germany oraz Brand Rock i Plus International. Ponadto konsorcjum Allego Poland i Allego, a także firma Tauron Nowe Technologie złożyły oferty na wybrane przez siebie MOP-y.
- Czyli mamy pięć podmiotów zainteresowanych realizacją wszystkich 31 lokalizacji, które mieliśmy w przetargu. Do tego jeszcze dwa podmioty, które również zgłosiły swoje z interesowania, choć tylko na wybrane lokalizacje. Teraz przed nami oczywiście analiza ofert oraz podpisanie umowy miejmy nadzieję na wszystkie 31 miejsc obsługi podróżnych - podsumował Szymom Piechowiak, rzecznik GDDKiA.
Czytaj też; Dwie kolejne ładowarki Tesla Supercharger w Polsce. Elon Musk uzupełnia białe plamy na mapie
Źródła: GDDKiA