Wyborcy zdecydowali. W pobliżu granicy z Meksykiem, w hrabstwie Cameron na terenie Boca Chica powstanie zupełnie nowe miasto - Starbase, które de facto będzie skupione wokół biznesu Elona Muska. Na tym obszarze kosmiczna firma miliardera organizuje starty rakiet oraz buduje do nich silniki, dlatego uznano, że trzeba wydzielić teren z poprzedniej administracji i przekazać pod władanie SpaceX. "Za" takim pomysłem opowiedziało się 97,7 proc. głosujących w referendum. Co jednak warto podkreślić, w plebiscycie wzięli udział głównie pracownicy SpaceX oraz ich rodziny, które już tam mieszkają.
Przekształcenie dzielnicy w niezależne miasto da nowym władzom prawo do wydawania rozporządzeń miejskich. To ma pomóc SpaceX w logistyce i koordynacji wokół takich kwestii, jak zamknięcia dróg podczas startów testowych. Burmistrzem ma zostać 36-letni Bobby Peden, pracujący w SpaceX od 2013 r. i będący wiceprezesem ds. testów i operacji startowych w Teksasie. Na komisarzy Starbase także wybrano wieloletnich pracowników SpaceX. Mówi się, że nowa jednostka miejska to także krok do zmniejszenia biurokracji związanej z działalnością kosmiczną. Oficjalnie jednak SpaceX nie podaje, jaki jest powód utworzenia Starbase.
Życie w Starbase (a właściwie teren, na którym powstanie) już obraca się wokół SpaceX - jak pisaliśmy wcześniej mieszkańcy to w większości pracownicy firmy i ich krewni. Populacja miasta wynosi nieco ponad 500 osób, 260 to pracownicy kosmicznej firmy. Elon Musk zapowiadał jednak, że wkrótce liczba ludności wzrośnie do "tysięcy". Domy zbudowane są z prefabrykowanych elementów, a w centralnym punkcie znajduje się złote popiersie Elona Muska z podpisem "ELON AKA Memelord". Z kolei jeden z głównych bulwarów nazywa się "Memes Street". Na terenie miasta jest także Astropub z szyldem "Occupy Mars". Starbase ma według szacunków ok. 3,9 km2.
Zanim miasto zostanie oficjalnie zatwierdzone, trzeba potwierdzić wyniki referendum, a później taką zmianę musi zaakceptować sąd. Dlatego do teksańskiej administracji spływają maile przeciwników pomysłu Elona Muska. Powód? Na terenie znajduje się publiczna plaża, którą włodarze miasta będą mogli zamykać, kiedy będą chcieli. "Plaża Boca Chica jest przeznaczona dla ludzi, a nie do kontrolowania przez Elona Muska. Od pokoleń mieszkańcy odwiedzają plażę, aby łowić ryby, pływać, odpoczywać, a plemię Carrizo/Comecrudo ma duchowe powiązania z plażą" - zwraca uwagę grupa South Texas Environmental Justice Network.
Przeczytaj też: "Trump jednak się ugnie? UE szuka nowego sposobu na cła. Chce kupować więcej z USA".
Źródła: The Guardian, CNBC, South Texas Environmental Justice Network