Gdy w 2014 r. niewielkie studio Unknown Worlds zaprezentowało Subnauticę, nikt nie spodziewał się, że osadzona w podwodnym świecie survivalowa gra akcji stanie się jednym z najciekawszych niezależnych tytułów ostatniej dekady. Produkcja zdobyła serca graczy unikalną atmosferą, ciekawą eksploracją oraz niemal nieskończoną regrywalnością. Efekt? Ponad 6 milionów sprzedanych egzemplarzy.
Dziesięć lat później Subnautica trafiła jednak w sam środek korporacyjnego cyklonu, a przyszłość tej marki stoi dziś pod wielkim znakiem zapytania. I jak zwykle to bywa w takich sytuacjach, powodem całego zamieszania są pieniądze. Gigantyczne pieniądze.
W 2021 r. południowokoreański gigant Krafton, który ma na swoich koncie m.in. hitową grę PUBG, przejął Unknown Worlds za kwotę 500 mln dolarów. Warunki kontraktu były jasne: Krafton wykłada pieniądze i zapewnia stabilność, a twórcy zachowują dużą autonomię. W umowie pojawiła się też bardzo konkretna marchewka: jeśli Subnautica 2 zadebiutuje we tzw. wczesnym dostępie (chodzi o model, w którym wciąż nieukończona gra oferowana jest graczom przed jej oficjalną premierą) jeszcze w 2025 r. i wygeneruje określoną kwotę przychodów, to twórcom przypadnie w udziale astronomiczna premia.
Jak duża? W grę wchodziło - bagatela - 250 mln dolarów. Pieniądze te miały trafić do trzech głównych liderów Unknown Worlds, jak również do zespołu deweloperskiego. Nie jest jednak jasne, jak ostatecznie miał wyglądać ich podział (obie strony konfliktu przekazują dziś sprzeczne informacje - o czym więcej w dalszej części tekstu).
A co do tego, że Subnautica 2 mogłaby spełnić oczekiwania przychodowe, nikt nie miał raczej wątpliwości. Dość powiedzieć, że w tym momencie jest to druga najbardziej wyczekiwana gra na platformie Steam (pod względem liczby użytkowników, którzy dodali grę do swojej "listy życzeń").
We wrześniu 2024 studio ustaliło datę wejścia gry drugiej odsłony gry Subnautica na rok 2025. Jednak na początku lipca 2025 Krafton przekazał sensacyjne informacje: CEO Unknown Worlds Ted Gill oraz dwaj współzałożyciele firmy (Charlie Clevland i Max McGuire) odeszli z firmy, a nowym szefem studia został Steve Papoutsis, dotychczasowy szef studia Striking Distance.
To nie był jednak koniec zaskakujących doniesień związanych z Subnauticą 2, bo kilka dni później Krafton poinformował o przesunięciu wejścia gry do wczesnego dostępu na 2026 rok. Nowy szef studia przekazał, że opóźnienie to jest wynikiem wewnętrznych testów, które wykazały, że gra wciąż jest daleka od ukończenia.
Inne światło na całą sprawę rzuciły jednak ustalenia Jasona Schreiera, dziennikarza Bloomberga. W swoim tekście zwrócił uwagę, że decyzja o przesunięciu premiery gry została podjęta na kilka miesięcy przed terminem wypłaty gigantycznej premii. Co więcej, opóźnienie miałoby praktycznie uniemożliwić otrzymanie bonusu przez pracowników Unknown Worlds.
Jak wynika z artykułu Bloomberga, poprzednie kierownictwo studia miało wciąż celować w wydanie gry w 2025 r., a decyzja Kraftonu została podjęta wbrew ich woli. To m.in. ta sytuacja miała być zarzewiem konfliktu, który doprowadził do usunięcia z Unknown Worlds trzech dotychczasowych liderów.
Sam Krafton stanowczo sprzeciwia się tej narracji. W odpowiedzi na publikację Bloomberga firma wydała oświadczenie, w którym zapewnia, że opóźnienie "nie było spowodowane żadnymi względami umownymi lub finansowymi". Na tym Krafton jednak nie poprzestał, bo jednocześnie firma wysunęła bardzo mocne oskarżenia wobec dotychczasowego kierownictwa studia.
KRAFTON uważa, że brak kluczowego kierownictwa spowodował powtarzające się niejasności co do kierunku prac oraz znaczne opóźnienia całego harmonogramu projektu. Obecna wersja we Wczesnym Dostępie pozostawia również wiele do życzenia pod względem ilości treści
- czytamy w oświadczeniu. - Jesteśmy głęboko rozczarowani postawą byłego kierownictwa, a przede wszystkim czujemy się zdradzeni faktem, że nie spełnili oni zaufania, którym obdarzyli ich nasi fani - kontynuuje wydawca.
W oświadczeniu Krafton oskarża twórców gry to, że zamiast skupić się na rozwoju Subnautiki 2, zajęli się projektami pobocznymi. Chodzi m.in. o grę Moonbreaker (okazała się sporą klapą) czy prywatny projekt filmowy Charliego Clevelanda.
Co więcej - jak twierdzi Krafton - trzej liderzy "porzucili powierzone im obowiązki" pomimo, że w ich ręce miało trafić aż 90 procent kwoty bonusu wynoszącego 250 mln dolarów. Do pozostałych kilkudziesięciu deweloperów, którzy pracowali (i nadal pracują) nad Subnauticą 2, trafić miało rzekomo zaledwie 10 procent tej kwoty.
Aby spełnić nasze zobowiązanie dostarczenia Wam jak najlepszych wrażeń z gry, podjęliśmy trudną, lecz konieczną decyzję o zmianie kierownictwa studia. Subnautica 2 była i nadal jest aktywnie rozwijana przez oddany zespół, który dzieli prawdziwą pasję, odpowiedzialność i zaangażowanie w tworzenie gry. Głęboko szanujemy ich wiedzę oraz kreatywność i nadal zapewniamy im pełne, niezachwiane wsparcie, pozwalając w całości skoncentrować się na dostarczeniu Wam wyjątkowej gry, na którą zasługujecie.
- podkreśla Krafton.
Dzień po publikacji oświadczenia Kraftonu głos w sprawie zabrał Charlie Clevland, jeden z trzech byłych liderów Unknown Worlds, który w studiu pełnił funkcję dyrektora kreatywnego. Poinformował on o wniesieniu pozwu przeciwko wydawcy za złamanie warunków umowy.
"Pozwanie wielomiliardowej korporacji w bolesny, publiczny sposób zdecydowanie nie było moim życiowym celem" – napisał Cleveland w oświadczeniu zamieszczonym w serwisie Reddit.
Ale ta sprawa musi zostać naprawiona. Subnautica to dzieło mojego życia i nigdy dobrowolnie nie porzuciłbym ani jej, ani niesamowitego zespołu, który włożył w nią całe swoje serce
- dodał. Cleveland zaprzeczył oskarżeniom jakoby wraz z pozostałymi liderami Unknown Worlds celowo opóźniał prace nad grą. Jego zdaniem Subnautica 2 była gotowa, aby jeszcze w 2025 roku trafić do wczesnego dostępu.
Cleveland odniósł się również do kwestii podziału ewentualnego bonusu pomiędzy liderami studia a pozostałymi deweloperami pracującymi nad grą. Nie potwierdził informacji przekazanych przez Krafton, jakoby wraz z Gillem i McGuirem miał otrzymać aż 90 procent z obiecanych 250 mln dolarów. Nie zdradził jednak również, jak w takim razie twórcy Subnautiki 2 zamierzali rozdzielić tę premię.
Jeśli chodzi o premię motywacyjną (earnout), to sugestia, że Max, Ted i ja chcieliśmy wszystko zatrzymać dla siebie, jest całkowicie nieprawdziwa. Jestem w tej branży, bo ją kocham, a nie dla pieniędzy. Zawsze dzieliliśmy się zyskami z zespołem - i tak samo było przy sprzedaży studia. Możecie być absolutnie pewni, że tak samo będzie z premią/bonusem. Oni na to zasługują za niesamowitą pracę, jaką włożyli, by dostarczyć Wam tę świetną grę
- podkreślił były dyrektor kreatywny Unknown Worlds.
Tymczasem na początku tego tygodnia Krafton potwierdził, że pomimo odejścia (czy raczej wyrzucenia) z zespołu trzech liderów, pracę nad Subnauticą 2 wciąż posuwają się do przodu. Firma poinformowała też, że zespół pracujący nad grą wciąż będzie mógł liczyć na wypłatę obiecanego bonusu - nawet mimo opóźnienia premiery. Sęk w tym, że mowa tu nie o 250 mln, a jedynie o 25 mln dolarów (10 proc. pierwotnej kwoty), które miałyby zostać rozdysponowane pomiędzy kilkudziesięcioma członkami zespołu pracującego nad grą.
O tym, kto ma rację w sporze pomiędzy Kraftonem oraz byłym kierownictwem Unknown Worlds, zdecyduje sąd. Wydawca już teraz pokazuje jednak, że jest gotowy na zaciętą walkę. W ubiegłym tygodniu do sieci wyciekły poufne slajdy pokazujące postępy w produkcji Subnautiki 2, sugerujące, że zawartość gry została okrojona z powodu niedotrzymanych terminów. W odpowiedzi na ten wyciek Krafton wydał dość zaskakujące oświadczenie:
Biorąc pod uwagę zaistniałe okoliczności, Krafton uznał, że konieczna jest transparentna komunikacja, dlatego zdecydował się potwierdzić autentyczność dokumentu
- czytamy w dokumencie. "Krafton uważa, że ograniczenie spekulacji i zapewnienie graczom rzetelnych informacji powinno mieć priorytet" - dodała firma.