Późna jesień to dobry moment na zakup telewizora. Zbliża się Black Friday, a producenci powoli obniżają ceny modeli z 2025 roku, aby zrobić miejsce tym, które swoje premiery będą mieć za kilka miesięcy.
Sęk w tym, że z roku na rok wybór właściwego modelu staje się zadaniem coraz trudniejszym. Nie chodzi tylko o kolejne nowinki techniczne (które niestety często są marketingową ściemą), ale również o sztuczki sprzedawców, którzy nie zawsze stoją po naszej stronie. Kupując w sieci, możemy z kolei natknąć się na fałszywe opinie, które zostały napisane na zlecenie.
Na co zwrócić uwagę przy kupnie telewizora? Jakich błędów należy się wystrzegać? Czy QLED to to samo co OLED? Oto 7 praktycznych porad, które pomogą wam dokonać właściwego wyboru.
W elektromarketach możemy spotkać profesjonalistów i pasjonatów, którzy dobrze doradzą nam w kwestii wyboru telewizora. Niestety, z moich obserwacji, jak i historii, którymi na przestrzeni lat dzielili się ze mną czytelnicy, wynika, że częściej natrafimy tam na osoby, które nie mają pojęcia, o czym mówią.
To jednak wcale nie najczarniejszy scenariusz. Najgorsza jest sytuacja, gdy nieuczciwy sprzedawca chce nam wcisnąć ekran, który "nie schodzi" z półek lub taki, za którego promowanie zapłacił producent. W ostatnich latach to niestety prawdziwa plaga.
Jeśli natomiast kupujemy telewizor w sieci, to z dużym dystansem podchodźmy do opinii ze stron sklepów internetowych oraz porównywarek cenowych. Bardzo często są to komentarze napisane na zlecenie, aby przedstawić dany produkt w dobrym świetle. Zdarzają się też sytuacje odwrotne. Konkurenci mogą kupować negatywne opinie, aby uderzyć w innego producenta.
Telewizory, które widzimy na półkach w sklepach z elektroniką, zazwyczaj pracują w tzw. trybie sklepowym czy też wystawowym. Odznacza się on maksymalnym podbiciem takich współczynników, jak jasność czy kontrast. Coś, co dobrze wygląda na wystawie w elektromarkecie, niekoniecznie sprawdzi się w domu.
Dlatego, po pierwsze, nigdy nie podejmujcie decyzji o kupnie telewizora w oparciu o to, co zobaczycie w sklepie. Tutaj każdy ekran wygląda wprost wspaniale - nie tylko dzięki trybowi sklepowemu, ale również dzięki specjalnie dobranym materiałom wideo.
Po drugie, gdy kupiliście odbiornik, upewnijcie się w jego ustawieniach, że aktywowany jest tryb domowy, a nie sklepowy. W innym wypadku będziecie patrzeć na wypalającą oczy żarówkę, a nie obraz dostosowany do warunków pomieszczenia.
Jest też gorsza wiadomość. Sam fakt, że po wyjęciu z pudełka telewizor działa w trybie sklepowym, będzie prawdopodobnie oznaczać, że trafił do was egzemplarz powystawowy. Jeśli kupiliście taki telewizor ze względu na obniżoną cenę, to oczywiście wasz wybór. Jeśli jednak zakupiony odbiornik miał być nowy, to warto upewnić się, czy ktoś przypadkiem nie próbuje was oszukać.
Dlaczego kupno powystawowego telewizora jest ryzykowne? Odpowiedź jest prosta: Ten sprzęt (jak każdy inny) zwyczajnie się zużywa. Dotyczy to szczególnie odbiorników z matrycami OLED. Choć nowoczesne panele są już bardziej odporne na uszkodzenia, to jednak egzemplarz wystawowy wciąż jest obarczony większym ryzykiem wypaleń i powidoków niż nowy.
- OLED vs QLED
Organiczny wyświetlacz OLED zapewnia czerń, która pozostawia na straconej pozycji najlepsze ekrany LCD z podświetleniem LED. Wynika to z faktu, że każda z diod OLED jest osobnym źródłem światła. W chwili, gdy na ekranie ma pojawić się czerń, określone subpiksele przestają świecić.
QLED to z kolei autorska technologia Samsunga, która stanowi kolejny etap w rozwoju technologii LCD. Dzięki zastosowaniu kropek kwantowych panel QLED świeci światłem niebieskim, które jest bardziej intensywne od światła białego. W rezultacie telewizor oferuje bardziej nasycone i żywe kolory.
Telewizory OLED to więc nieskończony kontrast, wspaniała czerń i długa żywotność ekranu, ale przy tym, gorsza jasność maksymalna (choć topowe panele z 2025 r., np. z technologią MLA, dorównują już jasnością QLED-om) i ryzyko wypalania się pikseli. Ekrany QLED to z kolei świetne odwzorowanie kolorów, ale kosztem słabszego kontrastu i "mniej czarnej czerni".
To jednak nadal nie koniec, bo jakiś czas temu do sprzedaży trafiły telewizor QD-OLED. Czym technologia ta różni się od innych "tradycyjnych" OLED-ów? Tu posłużymy się przykładem matryc stosowanych przez LG i Samsunga.
LG stosuje matrycę WRGB-OLED. Poza zaletami, takimi jak znakomite kąty widzenia, perfekcyjna czerń i niemal nieskończony kontrast, to rozwiązanie ma również pewne ograniczenia. Największym z nich jest stosunkowo niska wydajność energetyczna panelu, a co za tym idzie, niższa jasność maksymalna (oczywiście w porównaniu z najlepszymi ekranami LCD/QLED).
Matryca QD-OLED - w założeniu - miała wyeliminować problem z gorszą jasnością. Wynika to z faktu, że zamiast białej warstwy emisyjnej OLED i filtra barw RGBW Samsung Display zastosował tu niebieską warstwę OLED oraz dodatkową warstwę kropek kwantowych (QD).
Takie połączenie ma zapewnić wysoką jasność (również w trybie HDR), ale przy zachowaniu znanego z OLED-ów wysokiego kontrastu i nieskończonej czerni. Dodatkową zaletą ma być dłuższa żywotność takiego panelu, lepsze pokrycie szerokiej palety barw, a także mniejsze ryzyko wypaleń.
Gwoli uczciwości warto dodać, że matryce WRGB-OLED również nie stoją w miejscu i nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Dowodem na to są choćby nowe modele telewizorów WRGB-OLED (np. od LG) ze specjalnymi mikrosoczewkami (MLA), które odznaczają się znacznie wyższą jasnością maksymalną od swoich poprzedników.
- OLED vs MiniLED?
W sklepach trafimy również na telewizory z ekranami MiniLED. To jeszcze inna technologia wyświetlania obrazu, która - tak jak QLED - stanowi kolejny etap rozwoju matryc LCD/LED. W tym wypadku warstwa podświetlenia ekranu składa się z tysięcy niewielkich diod LED, które tworzą tzw. strefy wygaszania.
Tych stref może być kilkaset, ale może być ich także kilka tysięcy - generalnie im więcej, tym lepiej. Dzięki funkcji lokalnego wygaszania telewizor może w precyzyjny sposób sterować podświetleniem. Przykład? Filmowa scena, w której widzimy dużo czerni i jeden jasny obiekt. W sytuacji, gdy ekran nie ma funkcji lokalnego wygaszania lub stref jest mało, zamiast koloru czarnego wokół jasnego obiektu zobaczymy szarość. MiniLED likwiduje ten problem, a więcej stref wygaszania przekłada się na lepszy kontrast i głębszą czerń.
Ceny dużych telewizorów spadły w ostatnich latach na tyle wyraźnie, że dziś absolutnym minimum wydaje się ekran o przekątnej 55 cali. Jeśli dysponujecie większym salonem, to zdecydowanie warto dopłacić do 65 cali. W ostatnich latach rośnie popularność jeszcze większych przekątnych. Ceny paneli 75-77 cali znacząco spadły i stają się one standardem w większych salonach.
Podsumowując: jeśli dysponujemy przestronnym i dobrze zaciemnionym salonem (lub oglądamy telewizję wieczorami), to dobrym wyborem będzie 65-calowy telewizor z ekranem OLED. Jeśli pomieszczenie jest mniejsze i mocno nasłonecznione, to lepiej postawić na 55-calowego MiniLED-a, QLED-a bądź dopłacić do droższego QD-OLED-a (a najlepiej modelu z matową matrycą). Kupno mniejszego telewizora ze starszą matrycą LCD (IPS bądź VA) ma sens tylko w sytuacji, gdy mamy mocno ograniczony budżet.
W sklepach można wciąż natrafić na tanie telewizory, które posiadają starsze ekrany LCD/LED. W tym wypadku stajemy przed dylematem: matryca VA czy IPS? Tu wybór jest jasny. O ile matryca IPS oferuje lepsze kąty widzenia, o tyle w tak kluczowych aspektach, jak kontrast i czerń, z kretesem przegrywa z matrycą VA. Jeśli nie chcecie, aby telewizor wyświetlał "szarą czerń", to sugeruję całkowicie odpuścić modele z matrycą IPS.
Częstotliwość odświeżania matrycy to istotny parametr, który wpływa na płynność obrazu. Matryca 120 Hz to pozycja obowiązkowa dla wielbicieli sportu i graczy konsolowych. Coraz częściej pojawiają się panele 144 Hz lub 165 Hz, które docenią gracze podłączający do TV gamingowy komputer. Technologia HDR to natomiast bardziej kinowe wrażenia. HDR (High Dynamic Range) sprawia, że to, co widzimy na ekranie, lepiej oddaje oryginalny zamysł reżysera. Kolory są bardziej naturalne, co dodaje obrazowi realizmu.
Jeśli szukacie telewizora do grania na PlayStation 5 i Xbox Series X/S, to pamiętajcie, aby wybrać model, który pozwoli wam wykorzystać potencjał tych urządzeń. Podstawą jest tu obecność co najmniej jednego portu HDMI 2.1. Bez niego możemy zapomnieć o graniu w 4K przy 120 klatkach na sekundę (a na PC nawet 144 kl./s).
Przydatne mogą okazać się też technologie Variable Refresh Rate (poprawia synchronizację częstotliwości odświeżania ekranu z liczbą klatek na sekundę) oraz Automatic Low Latency Mode (obniża input lag). A skoro o input lagu mowa, to sprawa jest prosta - im jego wartość jest niższa, tym lepiej.
Poniżej znajdziecie mój autorski wybór 15 ekranów w kilku przedziałach cenowych:
Telewizory do trzech tysięcy złotych (1 500 - 2 999 zł)
1) Hisense E7NQ QLED (55") - 1 999 zł
To jeden z najtańszych telewizorów na rynku wykorzystujących technologię QLED, czyli warstwę kropek kwantowych. W praktyce oznacza to, że w cenie podstawowego modelu LED otrzymujemy obraz o wyraźnie lepszym nasyceniu kolorów (szczególnie czerwieni i zieleni) oraz wyższej jasności. E7NQ wyposażono w matrycę 60 Hz - to dobry wybór do filmów i telewizji, ale mniej do dynamicznych gier.
2) Samsung Q74D (55″) - 2 399 zł
Główną zaletą tego modelu jest natywna matryca 120 Hz oraz obecność portów HDMI 2.1. Jest to obecnie jeden z najtańszych telewizorów pozwalających w pełni wykorzystać możłiwości konsol PlayStation 5 i Xbox Series X. Oferuje też dobrą jasność HDR i precyzyjne odwzorowanie kolorów.
3) Philips PUS8959 (55″) - 2 599 zł
Ten model wyróżnia się na tle konkurencji dwoma elementami. Po pierwsze, trójstronnym systemem Ambilight, który podświetla ścianę za telewizorem kolorami dopasowanymi do obrazu. Daje to realne wrażenie większej immersji i zmniejsza zmęczenie wzroku podczas wieczornych seansów. Po drugie, wyposażono go w matrycę 144 Hz, co czyni go świetnym wyborem do sportu i dynamicznych gier.
4) Hisense S7NQ (55") - 2 999 zł
Nowsza seria z 2025 r., następca E7NQ. Jego wyróżnikiem jest matryca Hi-Matte, która bardzo skutecznie rozprasza i pochłania odbicia światła (np. od okien czy lamp). Dzięki konstrukcji pozwalającej na montaż niemal płasko przy ścianie jest też ciekawą alternatywą dla droższych telewizorów "lifestyle’owych", takich jak Samsung The Frame.
Telewizory do pięciu tysięcy złotych (3 000 - 4 999 zł)
5) TCL C855 (55") - ok. 3 799 zł
Kluczowy konkurent dla modeli OLED w tym przedziale cenowym. Jako telewizor Mini LED oferuje coś, z czym podstawowe OLED-y miewają problem: wysoką jasność szczytową. Dzięki temu treści HDR (filmy, gry) wyglądają na nim wyjątkowo efektownie, a sam telewizor rewelacyjnie radzi sobie w jasnych, nasłonecznionych salonach. Posiada matrycę 144 Hz i system Google TV.
6) LG OLED B5 (55") - 3 999 zł
Model B5 to najnowsza (z 2025 r.) bazowa seria OLED od LG. Oferuje wszystko to, za co ceniona jest ta technologia: idealną, głęboką czerń i nieskończony kontrast, wynikające z faktu, że każdy piksel świeci niezależnie. W tej cenie otrzymujemy panel 120 Hz, pełen zestaw funkcji dla graczy i wyraźnie wyższą jasność HDR niż w poprzedniku (B4) - dzięki nowemu procesorowi Alpha 8. To najbardziej przystępny cenowo wybór dla osób szukających kinowej jakości obrazu.
7) Hisense U7NQ (65") - 4 499 zł
Prawdopodobnie najlepiej wyceniony 65-calowy ekran z technologią Mini LED. Tysiące małych diod i wiele stref wygaszania zapewniają wysoki kontrast i dużą jasność HDR. To uniwersalny telewizor do jasnego salonu, który dzięki matrycy 144 Hz sprawdzi się także w sporcie i grach.
8) Samsung S94D (55") - 4 799 zł
Wejście do świata QD-OLED. Panel ten łączy zalety OLED (perfekcyjna czerń) z kropkami kwantowymi, co skutkuje wyjątkowo żywymi i nasyconymi kolorami, szczególnie w treściach HDR. Matryca 144 Hz czyni go jednym z najlepszych telewizorów dla graczy, a jakość kolorów zachwyci nawet wymagających kinomanów.
Telewizory do dziesięciu tysięcy złotych (5 000 - 9 999 zł)
9) LG OLED B4 (65″) - 4 999 zł
Model z 2024 r., który na wyprzedażach oferuje znakomity stosunek ceny do możliwości. W cenie poniżej 5000 zł dostajemy duży, 65-calowy panel OLED 120 Hz. Choć jego następca (B5) jest już na rynku, B4 wciąż oferuje fenomenalną jakość obrazu i świetne funkcje dla graczy.
10) LG OLED C5 (55") - 5 299 zł
Jeden z najlepszych OLED-ów w swojej klasie, będący krokiem naprzód względem serii B. Oferuje panel OLED evo o wyższej jasności szczytowej i mocniejszy procesor Alpha, który lepiej radzi sobie ze skalowaniem treści i płynnością ruchu.
11) Sony Bravia 8 (55") - ok. 6 299 zł
OLED z 2025 roku, następca A80L i bezpośredni rywal LG C5. Używa panelu WRGB (tego samego typu co LG), ale jego kluczową przewagą jest procesor obrazu Sony XR – uznawany za najlepszy na rynku pod względem przetwarzania ruchu i naturalnego odwzorowania kolorów. Działa na systemie Google TV i oferuje funkcje Sony XR Motion oraz Tone Mapping.
12) Samsung S95D (65") - 7 899 zł
Flagowy model QD-OLED z 2024 roku z matową powłoką Glare Free, która niemal całkowicie eliminuje odbicia światła dziennego i sztucznego. To rozwiązanie wyjątkowe w świecie OLED-ów – idealne do jasnych salonów.
13) Samsung S95F (65") - 8 999 zł
Ewolucja modelu S95D. Zachowuje powłokę Glare Free, ale oferuje wyższą jasność HDR i odświeżanie do 165 Hz (pełne wykorzystanie tylko przy PC – konsole nadal 120 Hz). To topowy telewizor QD-OLED w swojej klasie.
14) Samsung S90D (77") - 9 599 zł
Jeśli priorytetem jest dla was rozmiar, ten model oferuje aż 77 cali w technologii QD-OLED. Jakość obrazu (kontrast, kolory, jasność HDR) jest niemal identyczna z droższym S95D, choć bez matowej powłoki antyrefleksyjnej. Idealny dla dużych, dobrze zaciemnionych pomieszczeń.
15) Sony Bravia 7 (75") - 9 999 zł
Świetna alternatywa dla OLED-ów – duży telewizor Mini LED z procesorem Sony XR. Zapewnia wysoką jasność, doskonałe odwzorowanie barw i rewelacyjną płynność ruchu. Dla osób, które cenią naturalny obraz i obawiają się wypalenia matrycy OLED.