Rząd uruchomił aplikację #wGotowości. Pomysł świetny, ale jednej rzeczy nie rozumiem

Daniel Maikowski
Ministerstwo Obrony Narodowej oficjalnie wypuściło aplikację #wGotowości. To narzędzie, które ma edukować Polaków z zakresu obronności i przygotowywać na sytuacje kryzysowe. Cel jest szczytny i w obecnych czasach absolutnie priorytetowy. Problem leży gdzie indziej.
#wGotowości
fot. MON

Jak informuje resort, nowa aplikacja to darmowe narzędzie skierowane do wszystkich obywateli. Jej głównym zadaniem jest wspieranie kształtowania postaw obywatelskich oraz kompetencji niezbędnych do zachowania gotowości w sytuacjach kryzysowych. 

Zobacz wideo iPhone'a i MacBooka zna każdy. Ale są takie sprzęty, o których Apple nie chce pamiętać [TOPtech]

MON stawia na dwa filary: edukacjęprzygotowanie praktyczne. Znajdziemy tu m.in. szkolenia wideo, testy wiedzy, Poradnik Bezpieczeństwa, konfigurator plecaka ewakuacyjnego i szereg innych materiałów edukacyjnych. Aplikacja umożliwia również sprawdzenie oferty powszechnych, dobrowolnych szkoleń obronnych, a nawet bezpośrednie zapisanie się na wybrane zajęcia z poziomu smartfona.

#wGotowości
#wGotowościfot. MON

Pomysł świetny, mam jedno "ale"

Nikt przy zdrowych zmysłach nie podważy dziś tezy, że edukacja związana z bezpieczeństwem jest niezwykle ważna. Żyjemy w cieniu wojny za wschodnią granicą, a wiedza o tym, co zrobić, gdy zawyją syreny lub nastąpi blackout, może ratować zdrowie i życie. To dobrze, że rząd promuje takie działania.

Pozostaje jednak jedno, zasadnicze "ale". Dlaczego w tym celu powstała nowa, oddzielna aplikacja? Ta decyzja wydaje się stać w sprzeczności z dotychczasową, chwaloną strategią cyfryzacji państwa, której filarem jest mObywatel. Rządowa super-aplikacja to niekwestionowany sukces. Dość powiedzieć, że korzysta z niej już ponad 11 milionów użytkowników. 

Co więcej, potencjał mObywatela w zakresie edukacji obronnej został już zauważony. Niedawno w aplikacji pojawił się "Poradnik bezpieczeństwa". Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, ogłaszając tę funkcję, tłumaczył:

W ubiegłym roku Polki i Polacy logowali się do aplikacji mObywatel średnio 1,5 miliona razy dziennie, co pokazuje, że stała się ona jednym z kluczowych kanałów komunikacji państwa z obywatelami. Dlatego właśnie w tym miejscu udostępniamy cyfrowy poradnik bezpieczeństwa – rzetelne, sprawdzone informacje, które są zawsze pod ręką. To nie jest sygnał alarmowy, lecz element nowoczesnej edukacji obywatelskiej. Chcemy, aby każdy wiedział, jak właściwie reagować w sytuacjach niecodziennych.
#wGotowości
#wGotowościfot. MON

Zmarnowany potencjał integracji

Stworzenie nowej aplikacji to nie tylko kodowanie. To koszty utrzymania serwerów, aktualizacji, łatania błędów, a przede wszystkim ogromne koszty marketingu i promocji, by w ogóle zachęcić ludzi do jej pobrania. mObywatel ma już "złowioną" bazę użytkowników. Wystarczyło dodać w nim dedykowany moduł "wGotowości", który zawierałby wszystkie funkcjonalności nowej apki MON.

Na naszych smartfonach mamy już dziesiątki, jeśli nie setki aplikacji. Z perspektywy User Experience (UX) oraz logiki usług publicznych, zdecydowanie lepsza jest jedna, sprawna super-aplikacja, agregująca usługi państwowe, niż dwa, trzy, pięć oddzielnych programów.

Zwolennicy tworzenia oddzielnych bytów programistycznych mogliby w tym miejscu podnieść argument dywersyfikacji: "Jeśli mObywatel ulegnie awarii, to przynajmniej aplikacja wojskowa będzie działać". Brzmi logicznie, ale w polskich warunkach cyfryzacji jest to niestety iluzja.

Prawda jest brutalna: Gdy padają kluczowe usługi publiczne, zazwyczaj padają one hurtowo, ponieważ większość z nich "stoi" na tych samych serwerach i węzłach uwierzytelniania (np. Login.gov.pl / Profil Zaufany). Bolesną lekcję na ten temat odebraliśmy całkiem niedawno, przy okazji startu Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF).

Wówczas nie doszło do awarii systemu fakturowania. Przeciążenie infrastruktury sprawiło, że "leżał" niemal cały system usług publicznych, włącznie z Profilem Zaufanym. Użytkownik nie mógł się zalogować nigdzie. W takiej sytuacji posiadanie oddzielnej ikonki #wGotowości na pulpicie na niewiele się zda, jeśli backend (np. system logowania do zapisów na szkolenia) jest współdzielony z resztą państwowej chmury.

#wGotowości to nie tylko aplikacja

Warto przy tym wyraźnie zaznaczyć, że aplikacja jest tylko jednym z elementów programu #wGotowości. Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło niedawno, że rok 2026 będzie "Rokiem rezerw i rezerwistów".

Po pierwsze obronę narodową traktujemy jako świadomość całego społeczeństwa. Państwo broni się siłą wszystkich swoich obywateli, nie tylko siłą instytucji, nie tylko siłą tych, którzy są powołani, ale siłą nas wszystkich. Jeżeli dochodzi do ataku na naszą suwerenność, niepodległość, dochodzi do zagrożenia naszego bezpieczeństwa, to wszyscy jesteśmy powołani do obrony.

- tłumaczył niedawno wicepremier W. Kosiniak-Kamysz.

Program #wGotowości ma na celu radykalne zwiększenie liczby przeszkolonych obywateli. Już w marcu rusza kolejny cykl szkoleń w ramach kampanii. Wojsko stawia na powszechność i dobrowolność, chcąc przyciągnąć ludzi, którzy na co dzień nie mają nic wspólnego z mundurem, ale chcą zdobyć podstawowe umiejętności przetrwania, obsługi broni czy pierwszej pomocy na polu walki.

Daniel Maikowski
Więcej o: