66-letni Tim Cook nie będzie od września dyrektorem wykonawczym (tzw. CEO) koncernu technologicznego Apple - poinformowała firma w poniedziałek wieczorem polskiego czasu.
Zastąpi go John Ternus, starszy wiceprezes ds. inżynierii sprzętu.
"Cook będzie nadal pełnić rolę CEO latem, blisko współpracując z Ternusem nad płynnym procesem przejęcia działań" - napisał koncern w komunikacie. Natomiast później Cook pozostanie w firmie jako "executive chairman" (przewodniczący rady dyrektorów).
- To było największym przywilejem mojego życia być CEO Apple i mieć zaufanie, że mogę prowadzić tak niezwykłą firmę. Kocham Apple całym sercem - powiedział Cook cytowany w wydanym oświadczeniu.
Dodał również, że jest wdzięczny za możliwość współpracy z zespołem wybitnych osób, które niezmiennie angażują się w "wzbogacanie życia klientów i tworzenie najlepszych produktów".
To pierwsza zmiana na stanowisku CEO Apple od czasu, gdy w 2011 roku Cook zastąpił Steve'a Jobsa.
Ternus, który dołączył do firmy w 2001 r., zostanie ósmym prezesem Apple'a. Koncern należy do grupy Big Tech, czyli pięciu największych amerykańskich firm technologicznych. Jego wartość rynkowa jest wyceniana na ok. 4 biliony dolarów.
Zobacz także: Apple pokazał MacBooki z nowymi układami M5 Pro i Max. Mają być demonami wydajności
W ostatnim roku rynek zaczął głośno mówić o zmianie na stanowisku prezesa Apple, a w mediach pojawiał się nagłówki pytające, czy i kiedy Apple podzieli los Nokii. Fińska Nokia zdominowała rynek telefonów komórkowych przełomu wieków: dyktowała trendy i wyznaczała kierunki zmian. Ale spoczęła na laurach i nie reagowała na zmiany technologiczne.
"Tim Cook był właściwym prezesem w momencie nominacji, czyli w 2011 r. po rezygnacji Steve'a Jobsa i bez wątpienia wykonał świetną robotę. Ale pytanie brzmi, co dalej. Firma potrzebuje prezesa-wizjonera, który zacznie wymyślać nowe produkty - pisali analitycy firmy LightShed Walter Piecyk i Joe Galone, cytowani przez serwis MarketWatch.
Choć jednocześnie wstrzemięźliwość Apple we wdrażaniu sztucznej inteligencji, inwestorzy uznali za plus: firma nie wydawała dziesiątek miliardów dolarów na rozwiązania, które trudno monetyzować.