Kampania prezydencka w Internecie - Yes, we can?

Do wyborów prezydenckich 2010 zgłosiło się 22 kandydatów. Postanowiliśmy sprawdzić, jak pięciu z nich, przodujących jak na razie w rankingach, prowadzi swoją kampanię w Internecie
Urna wyborcza
Fot. Gazeta.pl

Czy w trakcie kampanii prezydenckiej możemy spodziewać się mobilizacji internautów na miarę "Yes, we can" , które to hasło w Ameryce zjednoczyło internautów i zagwarantowało zwycięstwo Barackowi Obamie? Przegląd profili kandydatów na najwyższy urząd w państwie tego raczej nie sugeruje. Znajdujący się poniżej kandydaci uszeregowani zostali wedle stopnia poparcia, jakiego mogą się spodziewać wedle najnowszych sondaży . Internetowy wizerunek każdego z nich oceniany jest w szkolnej skali 1 - 6; kryteria oceny to obecność w portalach społecznościowych, możliwość kontaktu, zaangażowanie w dyskusję z potencjalnymi wyborcami.

"Nie spodziewam się Yes, we can"

O komentarz poprosiłam Tomasza Machałę, dziennikarza Polsatu, autora projektu Kampania na Żywo . Nie przewiduje on spektakularnych wydarzeń, które mogą mieć miejsce w kampanii prowadzonej właśnie w Internecie. Przede wszystkim dlatego, że ze względu na przyspieszone wybory część polityków dopiero zakłada konta na serwisach społecznościowych.

Najbardziej aktywni w Internecie są ci kandydaci, którzy nie cieszą się na razie zbytnią popularnością. Można stwierdzić, że aktywność w serwisach społecznościowych jest odwrotnie proporcjonalna do słupków poparcia.

Bronisław Komorowski - 3,5

Strona internetowa Bronisława Komorowskiego
Strona internetowa Bronisława KomorowskiegoFot. BronisławKomorowski.pl

Potencjalnym wyborcom obecny marszałek Sejmu nie daje wielu możliwości na porozumienie się z nim. Internauci mogą śledzić zmiany w jego serwisie za pośrednictwem RSS-ów, albo skontaktować się z biurem poselskim . Nie ma jednak nawiązanej debaty z wyborcami, nie ma "człowieka". Na Facebooku stworzono kilka stron "fanowskich" poświęconych Bronisławowi Komorowskiemu, lecz tam osoba prowadząca profil udziela się raczej sporadycznie, raczej wklejając linki do wiadomości niż dyskutując z udzielającymi poparcia werbalnego osobami. Tomasz Machała stwierdził, że

Bronisław Komorowski lekceważy media społecznościowe. Kandyduje od dawna, ale nie przykłada specjalnej wagi do uczestnictwa w dyskusji z internautami.

Jarosław Kaczyński - 2

Strona internetowa Jarosława Kaczyńskiego
Strona internetowa Jarosława KaczyńskiegoFot. JaroslawKaczynski.info

Przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości dopiero co uruchomił własną stronę internetową . Użytkownikom nie pozostawiono właściwie wielu możliwości skontaktowania się z Jarosławem Kaczyńskim - dostępna jest jedynie opcja wysłania maila do biura poselskiego.

Jarosław Kaczyński dopiero rozpoczyna swoją kampanię. W ciągu najbliższych dni ma zebrać się jego sztab wyborczy i ustalać program. Jeśli zdecyduje się na prowadzenie kampanii także w Internecie ma szansę na zmianę swojego wizerunku, przedstawić się jako polityk nowoczesny i otwarty. Może wówczas zapomniano by mu słowa o internautach siedzących przed monitorem z piwem i oglądających pornografię.

Andrzej Olechowski - 5

Strona internetowa Andrzeja Olechowskiego
Strona internetowa Andrzeja OlechowskiegoFot. Olechowski.pl

Kandydat, który o kampanii myślał chyba już znacznie wcześniej. W Internecie posiada nie tylko własną stronę internetową , lecz udziela się także na Facebooku, Twitterze, Blipie, Naszej Klasie i w jeszcze kilku serwisach. Jest nawet bardziej aktywny niż osoby, do których kieruje swoje słowa. Z oficjalnej strony nie można jednak zapisać się ani do Newslettera ani do kanału RSS. Moim zdaniem istotne w "transparencji" kandydata jest to, że udostępnił publicznie swój kalendarz Google , gdzie dokładnie można sprawdzić gdzie i kiedy można spotkać się z Olechowskim.

Media społecznościowe w jakich udziela się Andrzej Olechowski
Media społecznościowe w jakich udziela się Andrzej OlechowskiFot. Olechowski.pl

Andrzej Olechowski ma ustabilizowaną sytuację w Internecie, zauważa Machała. Od dawna prowadzi tam swoje profile, dyskutuje z ludźmi.

Waldemar Pawlak - 1

Blog Waldemara Pawlaka
Blog Waldemara PawlakaFot. Onet.pl

Kandydat PSL nie uczestniczy w "życiu internetowym". Kilka stron jemu poświęconych nie było aktualizowanych już od dość dawna (marzec, luty). Tomasz Machała podsumował, że Waldemar Pawlak najwyraźniej nie jest zainteresowany prowadzeniem kampanii prezydenckiej w Internecie.

Grzegorz Napieralski - 4

Strona internetowa Grzegorza Napieralskiego
Strona internetowa Grzegorza NapieralskiegoFot. Napieralski.com.pl

Kandydat lewicy także funkcjonuje w mediach społecznościowych. Na jego oficjalnej stronie można zapisać się do otrzymywania newslettera. Zdaje się także, że jako jedyny kandydat podaje bezpośrednie sposoby komunikacji ze sobą (Skype, Gadu-Gadu), choć w istocie pod numerami tymi czekają osoby z biur poselskich. Grzegorz Napieralski zapisany jest także do wielu serwisów społecznościowych - znaleźć go można na Facebooku, Twitterze, Flakerze i innych. Pewnym niedociągnięciem wizerunkowym jest fakt, że w sekcji "Moje komunikatory" znajduje się także ikona Vimeo czy Dailymotion. Które po pierwsze za komunikatory trudno uznać, a po drugie - odnośniki są nieaktywne. Znajduje się tam link do profilu na MySpace, jednak całkowicie opuszczony i niezagospodarowany.

Strona internetowa Grzegorza Napieralskiego
Fot. Napieralski.com.pl

Według autora Kampanii na Żywo Grzegorz Napieralski mógłby zyskać spore poparcie wśród młodych wyborców, dla których media społecznościowe są obowiązkowym przystankiem wśród przeglądania stron internetowych.

"Tak, moglibyśmy", ale jeszcze nie teraz

Czy warto inwestować w kampanię internetową przed wyborami prezydenckimi? Moim zdaniem warto, a zarazem szkoda, że kandydaci na urząd prezydenta tak nieśmiało stawiają kroki w mediach społecznościowych .

Kampania prezydencka to nie tylko program, to nie tylko piękne słowa i obietnice "Yes, we can" i tak, mamy wpływ na zmiany. Prędzej czy później okazuje się, że prezydentem jest Człowiek a nie Idea - a właśnie swoją "normalność" można w serwisach społecznościowych pokazać. To właśnie w Stanach Zjednoczonych, kraju w którym wybory prezydenckie to prawdziwe "show" i sztuka okazało się jak bardzo Internet może mieć wpływ na wynik elekcji .

U nas jednak w rzeczywistość "przed wyborami" wtargnął 10 kwietnia. Kampania musiała się zacząć szybko i niespodziewanie; to właśnie katastrofą która miała miejsce pod Smoleńskiem tłumaczę sobie brak zaangażowania polityków w kampanię internetową. Programy wyborcze tworzone i przedstawiane są w trybie przyspieszonym, a podobnie rzecz się ma z (ewentualnym) uczestnictwem w serwisach społecznościowych.

Drugim potencjalnym wytłumaczeniem jest bardzo tradycyjne podejście do polityki i mediów . Facebook czy Nasza Klasa pozwalają na zbliżenie kandydata do wyborców, na interakcję z nim. Tymczasem jeśli nawet któryś z pretendentów do fotela prezydenckiego stara się przedstawić siebie z tej "ludzkiej" strony, to w dalszym ciągu nieodłącznie obecne jest podejście konserwatywne - myślenie typu "Internet daje mi po prostu możliwość przedstawienia się większej ilości osób ". Tym samym dalej utrzymywany jest dystans, który "nowe media" mogłyby zmniejszyć. Ale na to najwyraźniej musimy jeszcze poczekać.

A jak jest z Wami? Śledzicie kampanię prezydencką w Internecie?

Joanna Sosnowska

Więcej o: