Fed pokazał scenariusz gospodarczy na 2017 dla całego świata. Wygląda to niedobrze

Rafał Hirsch
Fed podniósł stopy procentowe. Ta podwyżka była oczekiwana, za to kluczową zagadką był ton prognoz, które Fed miał opublikować. Rozstrzygnięcie tej zagadki jest nad wyraz niesympatyczne. Amerykański bank centralny zakłada, że w 2017 podniesie stopy procentowe kolejne trzy razy. To może oznaczać kłopoty.

Reakcja na prognozy

Oczywiście prognozy Fed nie muszą się sprawdzić. Rok temu to szacowne grono zakładało, że w 2016 podniesie stopy procentowe aż cztery razy. Dziś wiemy, że zrobiło to tylko raz. Ale też rok temu po tamtej zapowiedzi dolary na naszym rynku podrożały o ponad 20 groszy. Notowania największego w USA funduszu inwestującego na największych rynkach wschodzących świata spadły od końca grudnia do połowy stycznia o ponad 17 procent, nasz WIG20 spadł wtedy o ponad 13 procent. Prognozy nie muszą się sprawdzać, żeby wywoływać strach na rynkach.

ZOBACZ TEŻ: Dolary podrożały w dwa tygodnie o 15 groszy. Co się dzieje? Przyczyna może być zaskakująca.

Tym razem pierwszą reakcją rynku walutowego na nowe wieści z Waszyngtonu był właśnie wystrzał dolara. U nas w ciągu trzech godzin podrożał o 6 groszy, do poziomu 4,21 PLN (w czwartek kosztuje już 4,45 zł). Na świecie kurs euro do dolara zleciał z poziomu 1,0650 przed decyzją Fed do poziomu 1,05 2 godziny później (w czwartek już nawet poniżej 1,05). Czyli euro do dolara było najsłabsze od półtora roku. Notowania tego funduszu, który rok temu spadł o 17 procent w dwa tygodnie, teraz spadły w kilka godzin o 2,9 procent. Nie wygląda to optymistycznie.

Notowania największego w USA funduszu inwestującego na rynkach wschodzącychNotowania największego w USA funduszu inwestującego na rynkach wschodzących wykres: investing.com

Oprocentowanie dolara jest ważne na całym świecie

W tej chwili przedział, w którym może znajdować się oficjalna stopa procentowa w USA określono na 0,50 – 0,75 procent. Po trzech kolejnych podwyżkach, za rok ma być na poziomie 1,25 – 1,50 procent. To gdzie znajduje się stopa Fed ma duży wpływ na to jak wysoko oprocentowane są zwykłe kredyty w dolarach na całym swiecie. Prognozy amerykańskiego banku oznaczają więc, że za rok odsetki od wszystkich kredytów dolarowych na świecie powinny być dwa razy większe niż dziś.

Jeśli faktycznie tak się stanie, może to oznaczać kłopoty dla gospodarek wschodzących – to właśnie tam sporo firm pożycza pieniądze na inwestycje za granicą, bo tak jest taniej, a poza tym w ich krajach rynek finansowy jest zbyt słabo rozwinięty. Te zagraniczne kredyty najczęściej są właśnie w dolarach. W najbliższych miesiącach koszty obsługi tych kredytów będą rosnąć. Najbardziej zadłużone firmy mogą przez to mieć problemy z rentownością. Jeśli tych firm będzie na danym rynku dużo, wtedy w kryzys może wpaść cała gospodarka.

Będzie to nawet bardziej prawdopodobne, jeśli przez prognozy wyższych stóp w USA dalej będzie drożeć dolar. To dodatkowo podniesie wysokość rat od kredytów dolarowych na całym świecie. W Polsce frankowicze mają problem tylko z wyższym kursem waluty, bo stopy procentowe w Szwajcarii nadal są bardzo nisko. Chińskie, brazylijskie, tureckie czy rosyjskie firmy zadłużone w dolarach w 2017 będą mieć problem i z kursem walutowym i z oprocentowaniem kredytów jednocześnie.

Wyższe stopy w USA = kłopoty

Taki mechanizm już nie raz powodował problemy na świecie. W 1997 właśnie z powodu problemu z kredytami dolarowymi bankrutowały azjatyckie „tygrysy” gospodarcze. W 1980-81 kiedy stopy procentowe w USA przez inflację wzrosły do rekordowo wysokiego poziomu, z powodu zbyt wysokich odsetek zbankrutowało na świecie kilkadziesiąt mocno zadłużonych w dolarach państw, w tym PRL.

Dziś nie ma sensu prognozować jakichkolwiek bankructw, ale jeśli przez drogiego dolara w kłopoty jednocześnie wpadnie dużo firm w Chinach, Brazylii, Meksyku, RPA, czy Rosji, to kłopoty z długiem w tych wszystkich miejscach mogą porządnie zatrząść światem. Najważniejsze we wspomnianym gronie są Chiny – druga największa gospodarka świata, która wciąż sprzedaje towary za granicę za dolary, nie za juany. Jeśli tamtejsze firmy wpadną w tarapaty to mogą zacząć podnosić ceny, albo wręcz zniknąć. Wtedy spora część z nas nagle zauważy, że chociażby na Aliexpress nie jest już tak tanio, a towarów jest tam mniej niż dotychczas. A polskim firmom trudniej niż dotąd będzie tanio zlecać w Azji szycie t-shirtów.

Konsekwencje dla Polski

Pocieszać możemy się tym, że ani Polska, ani główni partnerzy handlowi Polski w Unii Europejskiej nie są nadmiernie zadłużeni w dolarach. Dla nas ważniejsze jest euro, a tutaj żadne podwyżki stóp procentowych na razie nam nie grożą.

Z drugiej strony jeśli za rok stopy procentowe w USA i w Polsce będą na tym samym poziomie (1,5 procent), to można się obawiać, że kapitał spekulacyjny mając do wyboru te same odsetki w kraju mniej wiarygodnym i bardziej wiarygodnym wybierze ten drugi i odpłynie do USA. Przez to złoty może tracić na wartości. Dla tych co eksportują to dobrze, ale dla znacznie większej grupy ludzi, którzy kupują towary z importu (samochody, iphony, wycieczki zagraniczne, ropa do produkcji benzyny) to niedobrze.