Dolary podrożały w dwa tygodnie o 15 groszy. Co się dzieje? Przyczyna może być zaskakująca

Rafał Hirsch
Polski złoty znów traci na wartości. Dolary są najdroższe od miesiąca, tak samo jest z euro. Amerykańska waluta w ciągu ostatnich dwóch tygodni podrożała o 15 groszy.

Polska polityka nie decyduje o wszystkim

Polacy przyzwyczajeni do tego, że wszystko jest upolitycznione mogą kojarzyć osłabienie złotego właśnie z polską polityką - wszak kilka dni temu agencja Moody’s znów zagrzmiała na nasz temat przypominając, że konflikt o Trybunał Konstytucyjny zwiększa ryzyko dla naszego kraju.

NO I MASZ: Ostrzeżenie dla Polski: pogłębiający się kryzys konstytucyjny może wpłynąć na rating

Z pewnością też na początku sierpnia złoty wyraźnie się umacniał także dzięki temu, że przedstawiony wtedy projekt ustawy o spreadach przy kredytach frankowych został odebrany jako bardzo łagodny.

Notowania dolara do złotegoNotowania dolara do złotego wykres: investing.com

Ale jak widać na wykresie dolary taniały jeszcze przed tym projektem, a potem zaczęły drożeć jeszcze przed opinią agencji Moody’s. Wygląda więc na to, że główna przyczyna ruchów polskiej waluty leży gdzieś indziej.

Co się stało?

Proponuje jeszcze raz ten sam wykres kursu dolara do złotego, ale tym razem z zaznaczonymi innymi wydarzeniami.

Notowania dolara do złotegoNotowania dolara do złotego wykres: investing.com

Przegłosowanie w referendum 23 czerwca Brexitu miało spowodować wielkie zamieszanie na rynkach finansowych i kryzys gospodarczy w Wielkiej Brytanii. To drugie nadal jest, ale to pierwsze na pewno się nie wydarzyło. Wręcz przeciwnie - rynki finansowe po pierwszych nerwach trwających kilka godzin zareagowały pozytywnie. Inwestorzy uznali, że skoro nie wiadomo co dalej z Wielką Brytanią i nie wiadomo co dalej z Unią Europejską, to w takiej sytuacji amerykański Fed na pewno nie będzie podnosić stóp procentowych. Wcześniej liczono się z możliwością podwyżki we wrześniu. Po Brexicie nikt już w to nie wierzy. A nawet jeśli wierzy, to przestaje wierzyć po nieudanym puczu w Turcji. Wtedy sytuacja na świecie robi się jeszcze bardziej niepewna. A im bardziej niepewna sytuacja, tym mniejsze szanse na to, że Fed będzie podnosić stopy procentowe.

Wielki lipcowy optymizm

Czyli paradoksalnie wszystkie groźne wydarzenia geopolityczne wywołują na rynkach finansowych nie strach, ale wzrost optymizmu. Ten optymizm podsyca ochotę na nieco bardziej ryzykowne zagrania, dzięki czemu waluty krajów rozwijających się drożeją (bo płynie tam kapitał spekulacyjny). Po spotkaniu ministrów finansów G20 w Chinach zaczyna drożeć nawet chiński juan. Pod koniec lipca sporo osób na rynkach jest przekonanych, że Fed nie tylko nie podniesie stóp we wrześniu, ale że w ogóle nie zrobi tego do końca tego roku.

To samo widać w Polsce - na początku sierpnia złoty przez pewien czas jest najsilniejszą walutą świata. Tu warto wrócić do spraw krajowych - w kontekście tego, co działo się na świecie, projekt ustawy o spreadach pojawił się w idealnym dla złotego momencie.

Fed psuje nastroje

Zwrot sytuacji mamy w okolicach 20 sierpnia. O ryzykach związanych z Brexitem wszyscy już zapomnieli, sytuacja w Turcji została uznana za ustabilizowaną (na zasadzie: Erdogan nam się nie podoba, ale przynajmniej jest jasność, kto tam rządzi). Wtedy niespodziewanie członkowie Fed, jeden po drugim, zaczynają wspominać, że może jednak warto te stopy procentowe podnieść i to może nawet już we wrześniu. Szum informacyjny staje się na rynkach tematem numer 1, gdy mówi o tym głośno wiceszef Fed Stanley Fischer.

Tydzień później odbywa się doroczne spotkanie bankierów centralnych z całego świata w Jackson Hole. To legendarne miejsce, z którego wcześniej Ben Bernanke ogłaszał światu kolejne rundy nadzwyczajnego łagodzenia polityki monetarnej USA. W tym roku Janet Yellen wygłosiła tam najbardziej jastrzębią mowę w swojej karierze. Tak - wcześniejsze pogłoski nie są bezzasadne, podwyżka stóp w USA już we wrześniu jest bardzo prawdopodobną opcją.

W efekcie układ przekonań i to, w co wierzy rynek, tak zwane "rynkowe story" zmienia się w kilka dni diametralnie. Czar Brexitu, który powstrzymuje Fed, znika. Skoro nadchodzi podwyżka stóp, to dolar drożeje. Widać to na całym świecie, także u nas, gdzie właśnie podrożał o 15 groszy w dwa tygodnie.

O tym, czy Fed faktycznie podniósł stopy procentowe, dowiemy się po posiedzeniu 21 września.

Dlaczego amerykańskie stopy procentowe są aż takie ważne?

Pozostaje kwestia dlaczego rynek aż tak bardzo się przejmuje tym, co robi amerykański bank centralny, że jest to ważniejsze, niż wszystkie groźne wydarzenia geopolityczne razem wzięte. No cóż. Tak się składa, że prawie cały świat jest dość mocno zadłużony w dolarach. Zwłaszcza kraje rozwijające się, chociażby Chiny czy Rosja. Nie chodzi tylko o długi rządowe, ale też o zwykłe kredyty dla milionów firm. Jeśli stopa procentowa w USA rośnie, to obsługa tych kredytów robi się droższa. Rośnie więc ryzyko, że komuś gdzieś zabraknie na tę obsługę i zbankrutuje. Takie bankructwa, gdyby było ich więcej, mogą prowadzić do globalnej recesji. Czyli nie chodzi o samego dolara, a bardziej o dług w dolarach i o to, ile taki dług kosztuje.

I to nic, że akurat w Polsce długu dolarowego prawie nie ma, bo polskie firmy wolą zadłużać się w euro. Mamy globalizację, jesteśmy w tym samym worku co np. Chiny, Rosja, Turcja, RPA czy Brazylia, gdzie dolar jest znacznie ważniejszy. Jeśli coś złego stanie się tam, to u nas też to poczujemy, bo nikt akurat dla nas nie będzie robić wyjątku.