Czym nas zachwyci nas nowa Opera?
Przygotowaliśmy wiele zmian. Przede wszystkim nowy wygląd. Poza tym staraliśmy się wprowadzić ulepszenia, które sprawią, że przeglądarka będzie bardziej funkcjonalna dla użytkownika. Poprawiliśmy na przykład szybkość działania i intuicyjność usługi Speed-Dial. Poza tym, Opera pozwala na łatwiejsze wyszukiwanie.
W jaki sposób?
Powiedzmy, że jakiś czas temu czytał pan artykuł. Chciałby pan do niego wrócić, ale jedyne, co pan o nim pamięta, to nazwisko autora. Wystarczy wpisać słowo kluczowe w pasku adresu URL i wyświetli się lista stron, pasujących do tego słowa.
Kolejną nowością jest możliwość synchronizacji ustawień na różnych komputerach. Wszystkie zakładki i ustawienia będą takie same w pracy, w domu, szkole i na komórce.
W jaki sposób to zsynchronizować?
Trzeba założyć konto w serwisie Opera.
To rzeczywiście może wyróżnić Operę na rynku, ale dużo dodatków zbliża ją jednak do Firefoksa.
Owszem, ale na pewno nie stoimy w miejscu. Firefox przejął niektóre funkcje od nas, np. zakładki, które my stosujemy już od 10 lat. Ale Opera jest oryginalna choćby pod względem tych dodatków, o których wspomniałem. Poza tym są tu też funkcje z poprzednich wersji, takie jak np. gesty myszy.
Ale czy te stare dodatki rzeczywiście przyjęły się na tyle dobrze, żeby umieszczać je w nowej wersji?
Nie zrezygnowaliśmy z nich, bo nadal wiele ludzi, z nich korzysta. Kiedy tworzyliśmy naszą przeglądarkę, chcieliśmy dać użytkownikom przede wszystkim możliwość wyboru. Korzystając z Opery możemy wykonać jedną czynność na wiele różnych sposobów właśnie dzięki temu, że jest w niej tak dużo funkcji. Zarówno tych starych, jak i nowych.
No właśnie. Czy to przypadkiem już nie za dużo jak na jedną przeglądarkę?
To zależy od tego, co kto lubi. Nie trzeba przecież korzystać ze wszystkich opcji na raz. Każdy może sobie wybrać to, co jest dla niego najwygodniejsze. Tu chciałbym dodać, że Opera nadal zajmuje mniej miejsca na dysku niż Firefox, mimo, że ma 10 razy więcej opcji. Można więc powiedzieć, że mnóstwo narzędzi kryje się w tym małym pudełku, jakim jest Opera. Każdy indywidualnie może stworzyć sobie swój własny zestaw, z którego będzie korzystał.
Powiedział pan, że Opera jest mniejsza od Firefoksa, ale nie da się ukryć, że jest też mniejsza na rynku. Ma pan kompleks?
Rzeczywiście nie jesteśmy najwięksi, ale trzecie miejsce też nie jest złe. W zeszłym roku mieliśmy, zdaje się, 50-procentowy wzrost liczby użytkowników i nadal ich przybywa. Microsoft jest mocniejszy, Firefox też, ale dla nas najważniejsze jest, że się nie zatrzymaliśmy w miejscu. Rynek przeglądarek jest duży, więc 7,8-procentowy udział w nim to i tak sporo.
Skoro jesteśmy przy liczbach, to dlaczego nowa wersja Opery ma numer 9.5, podczas gdy poprzednia miała 9.2?
Czuliśmy, że gdybyśmy nowej Operze nadali numer 10, to byłby sygnał o wielkich, rewolucyjnych zmianach. Byłby to jednak sygnał fałszywy, bo jesteśmy świadomi, że te nowości nie są aż tak wielkie. Z drugiej strony, nie daliśmy numeru 9.3, bo chcieliśmy zwrócić uwagę, że te zmiany są jednak widoczne gołym okiem i mają dość duże znaczenie dla funkcjonalności programu. W końcu pracowaliśmy nad nimi 2 lata.