Z badań PandaLabs wynika, że jeśli zagrożenie nie uaktywni się w ciągu 24 godzin, to przestaje być zagrożeniem.
PC World podaje, że po upływie doby złośliwe oprogramowanie staje się nieszkodliwe i przestaje być aktywne. Z tym, że niebezpieczeństwo z nim związane nie do końca wygasa - cyberkryminaliści mogą wtedy próbować zmodyfikować jego kod tak, aby spełniło ono swoje funkcje. Hakerzy nie śpią, a także zdają sobie sprawę ze sposobu funkcjonowania programów antywirusowych. "To niekończący się wyścig, który - niestety - jak do tej pory wygrywają hakerzy. My musimy czekać aż oni stworzą nowe oprogramowanie aby je przeanalizować, sklasyfikować i pokonać. W tym wyścigu tradycyjni producenci stosujący manualne techniki analizy są zbyt wolni w dostarczaniu szczepionek swoim klientom" mówi Luis Corrons, dyrektor techniczny PandaLabs.
Panda ujawnia także, że ostatnio coraz częściej można się natknąć na fałszywe oprogramowanie antywirusowe. Cyberprzestępcy usiłują za jego pośrednictwem nakłonić użytkowników do płacenia za usuwanie nieistniejących zagrożeń. W raporcie Business of Rogueware PandaLabs podaje, że oprogramowaniem tego typu (Rogueware) co miesiąc jest infekowanych ok. 35 000 komputerów.Laboratoria zajmujące się badaniem wirusów podają, że każdego dnia pojawia się średnio 37 000 nowych zagrożeń. Według danych PandaLabs w lipcu znanych ich było około 30 milionów. Aby uniknąć wykrycia przez narzędzia antywirusowe hakerzy zmieniają cały czas kod stworzonych przez siebie programów.
Wszystko to brzmi groźnie, duże cyfry trochę onieśmielają i uruchamiają wyobraźnię oraz obawy. Mimo, że zagrożenia podawane zarówno przez PandaLabs czy Kaspersky Lab są z pewnością prawdziwe i nie należy ich bagatelizować, to przy odrobinie zdrowego rozsądku oraz ostrożności powinno się ich uniknąć. Dobry program antywirusowy oczywiście nie zaszkodzi, ale też nie zdziała cudów bez "współpracy" ze strony użytkownika..
Czytaj więcej na technologie.gazeta.pl