20 lat temu Polska wraz z kilkoma sąsiadami dołączyła do Unii Europejskiej. To przełomowe wydarzenie całkowicie odmieniło życie Polaków. Dało możliwość swobodnego podróżowania po Europie, studiowania, a także podjęcia pracy w innym kraju. W 2004 roku powstał także Facebook, jeden z największych gigantów mediów społecznościowych. To jeszcze bardziej otworzyło Polaków na świat. Nie ma wątpliwości, że najwięcej skorzystali na tym dzisiejsi milenialsi.
Młodszym pokoleniom, np. generacji Z, z pewnością trudno wyobrazić sobie świat bez social mediów i dopaminy, którą daje każda reakcja w sieci. Mimo tego entuzjazm sprzed dwóch dekad powoli opada i coraz częściej patrzymy na media społecznościowe krytycznie. Dlaczego? Niestety, to co kiedyś było dla nas niezobowiązującą rozrywką, z czasem, nieodpowiednio używane, stało się pewnego rodzaju zagrożeniem. Dziś już wiemy, że media społecznościowe mogą powodować poważne uzależnienie, podobne nawet do hazardu. Mogą również sprzyjać polaryzacji społecznej i rozwijaniu toksycznych i radykalnych postaw. Jeszcze innym niebezpieczeństwem może być szerzenie dezinformacji oraz osłabianie tradycyjnych i jakościowych mediów. Dużo niepokoju wzbudzają także BigTechy spoza Europy, których głównym celem często pozyskanie naszych danych osobowych. To z kolei otwiera drogę do manipulacji. To tylko kilka przykładów. Jak więc z tym walczyć?
W tym przypadku doskonale sprawdza się stare powiedzenie, czyli "w grupie siła". Weźmy na tapet rozporządzenia, które w ostatnich latach wdrożyła UE. Digital Services Act, czyli akt o usługach cyfrowych, zawiera przepisy dotyczące m.in. nielegalnych treści, przejrzystej reklamy i dezinformacji. Mają one pomóc w stworzeniu bezpiecznego środowiska internetowego. Z kolei Digital Markets Act, czyli akt o rynkach cyfrowych, nakłada na niektóre firmy (m.in. Facebook, Google czy Apple) specjalne wymagania dotyczące bezpieczeństwa. Za ich naruszenie obowiązuje kara w wysokości do 10 proc. rocznych obrotów firmy. To niezwykle ważne, jednak z perspektywy przeciętnego obywatela trudne do zrozumienia działania. Z bardziej "widocznych" ruchów UE w zakresie technologii warto wymienić przede wszystkim likwidację opłat związanych z roamingiem czy ujednolicenie ładowarek do wszystkich urządzeń mobilnych.
Rozwój sztucznej inteligencji również został zauważony przez UE. Aby zwiększyć nasze bezpieczeństwo, Unia Europejska jako pierwszy legislator na świecie zaproponowała regulacje dla technologii opartych na AI. W kwietniu tego roku przyjęto AI Act, który nakłada na systemy korzystające z tego narzędzia wymagania dotyczące prywatności i bezpieczeństwa danych i ich użytkowników.
AI Act to wzorcowy przykład proaktywnego podejścia UE - zauważa Łukasz Dudzic, ekspert i edukator w zakresie sztucznej inteligencji.
Jego zdaniem rozwój technologii wymusza szybką reakcję na pojawiające się wyzwania. Kluczowe jest także uniezależnienie się od globalnych gigantów.
O wszystkich tego typu działaniach warto pamiętać zwłaszcza w kontekście nadchodzących wyborów do Parlamentu Europejskiego. Warto wziąć w nich udział i pamiętać, że #BrukselaToNieKurort. Musimy zadbać o to, aby w parlamencie znalazły się osoby, które nadążają za zmianami technologicznymi i które nie zatrzymały się na fazie fascynacji nowymi możliwościami z początku XXI wieku. 9 czerwca postawmy na kandydatów, którzy rozumieją zagrożenia płynące z dzikiej cyfryzacji i zagwarantują nam bezpieczeństwo w sieci.
#BrukselaToNieKurort to kampania Fundacji Szkoła Liderów edukująca na temat świadomego głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jej celem jest informowanie na temat zagrożeń i wyzwań stojących przed Unią Europejską oraz krajami członkowskimi, a także edukacja w zakresie kompetencji niezbędnych u osób reprezentujących Polskę na forum europejskim.
Materiał promocyjny organizatora atrakcji #BrukselaToNieKurort.