"SZ": Presja na Węgry i Polskę rośnie. Francja chce uzależnić fundusze od praworządności

Mimo opuszczonych biur i spodziewanych w Brukseli upałów, nie ustaje intensywna dyskusja na temat skutecznego europejskiego mechanizmu ochrony praworządności - pisze "Sueddeutsche Zeitung" w artykule "Wartości Unii".

Na swoim ostatnim szczycie ws. budżetu UE do 2027 r. i funduszu odbudowy szefowie unijnych państw i rządów uzgodnili wprawdzie mętne sformułowanie – „system warunkowości”, ale na ile będzie on skuteczny, nie zależy tylko od planowanych na wrzesień negocjacji z Parlamentem Europejskim. „Nakazem chwili jest wywieranie presji na coraz bardziej autorytarne państwa, takie jak Polska i Węgry” – konstatuje brukselski korespondent "SZ" Matthias Kolb.

Europa to nie tylko wspólny rynek

I właśnie to robi Francja – wywiera presję. Francuski sekretarz stanu Clément Beaune domaga się na łamach „Financial Times” jasnych reguł i sankcji. „Nie możemy powiedzieć Francuzom, Węgrom, Polakom i innym obywatelom, że okazujemy w Europie solidarność finansową a nie dbamy o to, by były przestrzegane podstawowe zasady demokracji, wolności mediów i ochrony mniejszości” – powiedział 38-letni Beaune, jak pisze "SZ" „polityk, którego wpływów nie powinno się nie doceniać”. Na szczycie w Brukseli był jeszcze doradcą prezydenta Macrona, teraz jest nowym sekretarzem stanu ds. europejskich.

Beaune przebywał właśnie w Szwecji, która tak jak Niderlandy i inne państwa skandynawskie wspiera Paryż w zamiarze wprowadzenia zasady „pieniądze za praworządność”. Jeżeli zaczną się budzić wątpliwości, czy UE broni swoich podstawowych wartości, Europejczycy mogą przestać w nią wierzyć, ostrzegł: „Europa jest nie tylko rynkiem, ale też wspólnym projektem politycznym i kulturowym”.

Kolejny raz decyzja w rękach TSUE

Skutki erozji państwa prawa jak najbardziej mogą być odczuwalne także poza granicami poszczególnych państw, zauważa "SZ" , a pokazał to w miniony piątek Sąd Okręgowy w Amsterdamie. Ponieważ ma wątpliwości, czy polskie sądy są jeszcze niezależne, wstrzymał ekstradycję do kraju Polaka podejrzanego o przemyt narkotyków. Teraz Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) w Luksemburgu ma rozstrzygnąć, czy można jeszcze mieć zaufanie do polskich sądów i powierzyć im podejrzanego.

"SZ" przypomina, że w marcu br. ekstradycji podejrzanego do Polski z tego samego powodu odmówił Wyższy Sąd Krajowy w Karlsruhe, a w 2018 r. głowiła się nad tym Irlandia, która w końcu zwróciła się do TSUE.

Sędziowie w Luksemburgu rozwinęli wówczas dwuetapową procedurę – najpierw sąd musi ocenić, czy w kraju ubiegającym się o ekstradycję podejrzanego zagrożony jest „rzetelny proces”, a w drugim etapie sprawdzić, czy takie ryzyko dotyczy rozpatrywanego, konkretnego przypadku. „Od tamtego czasu rząd w Warszawie, wobec którego KE wszczęła w 2017 r. postępowanie o naruszenie unijnego prawa, dalej realizuje swoją reformę sądownictwa”, pisze monachijski dziennik.

Niemcy sprawujące w tym półroczu prezydencję w Radzie UE, nie chcą się wypowiadać na ten temat zbyt ostro, podkreśla autor artykułu w "SZ" , ale sekretarz stanu do spraw europejskich Michael Roth (SPD) nazywa wzmocnienie praworządności „jednym z naszych priorytetów”.

Jednak można

Jak zauważa dziennik, szefowej KE Ursuli von der Leyen zarzuca się często „bojaźliwą reakcję na akcje Warszawy i Budapesztu”. Ale w końcu czerwca najwyższy urząd unijny pokazał, że ma możliwości i może z nich skorzystać – sześć polskich miast nie dostało żadnych pieniędzy na projekty w ramach unijnego partnerstwa miast, bo uznały się za „strefę wolną od ideologii LGBT”, co jest dyskryminacją mniejszości seksualnych i godzi w podstawowe wartości UE, do których przestrzegania zobowiązali się jej wszyscy członkowie. "SZ" przypomina, że chodzi o sumy rzędu 5 000-25 000 euro.

Dziennik przytacza też słowa von der Leyen, która przed swoim urlopem napisała na Twitterze: „Nasze traktaty gwarantują, że każda osoba w Europie ma prawo bycia tym, kim chce, prawo do życia tam, gdzie chce, do kochania, kogo chce i mierzenia tak wysoko, jak chce”.

„Von der Leyen opowiada się za Unią równouprawnienia. Nie tylko w Parlamencie Europejskim wielu ma nadzieję, że po letniej przerwie po tych słowach nastąpią czyny” – podsumowuje "Sueddeutsche Zeitung".

Niniejszy artykuł prezentuje opinie wyrażone na łamach niemieckiej prasy i niekoniecznie odzwierciedla stanowisko redaktora Sekcji Polskiej Deutsche Welle.