Niemcy. Angela Merkel stanowczo o Nord Stream 2: "Budowę należy dokończyć". W tle sprawa otrucia Nawalnego

Kanclerz Niemiec Angela Merkel opowiedziała się za dokończeniem budowy gazociągu Nord Stream 2, którym rosyjski gaz transportowany będzie do Europy po dnie Bałtyku z ominięciem krajów tranzytowych. Jednocześnie sprzeciwiła się wiązaniu tej sprawy z niedawną próbą otrucia czołowego krytyka rosyjskich władz Aleksieja Nawalnego.

– Myślę, że powinniśmy widzieć te sprawy oddzielnie – powiedziała Merkel na dorocznej letniej konferencji prasowej w Berlinie. Jak dodała, takie sprawy, jak próba otrucia Nawalnego czy zabójstwo Czeczena z gruzińskim paszportem w berlińskim parku Tiergarten w sierpniu ubiegłego roku, powinny być dyskutowane z Rosją osobno. Niemiecka prokuratura podejrzewa rosyjskie władze o zlecenie zabójstwa Czeczena.

Merkel podkreśliła, że powstający gazociąg to wspólny projekt biznesowy rosyjskich i europejskich firm. Przyznała jednak, że inwestycja ma także polityczny wymiar, dlatego rząd Niemiec zabiega o dodatkową umowę o tranzycie gazu między Rosją i Ukrainą.

Nord Stream 2. Niemcy przeciw sankcjom USA

Szefowa niemieckiego rządu dodała, że Berlin jest przeciwny amerykańskim sankcjom eksterytorialnym w stosunku do firm zaangażowanych w budowę. Politycy w USA ostrzegają przed zbyt dużą zależnością Niemiec od rosyjskich dostaw. W tle sporu chodzi jednak także o amerykańskie plany dostaw własnego gazu do Europy.

Zobacz wideo Kontrowersje wokół Nord Stream 2

Angela Merkel o otruciu Aleksieja Nawalnego: Nie jest to problem Niemiec

Dopytywana o sprawę Aleksieja Nawalnego Merkel stwierdziła, że Niemcy opowiadają się za wspólną, europejską odpowiedzią na próbę otrucia opozycjonisty. - Nie jest to problemem Niemiec, nawet jeśli Niemcy przyjęły pana Nawalnego na leczenie - powiedziała.

Merkel zwróciła uwagę na międzynarodową reakcję po próbie otrucia Siergieja Skripala w 2018 roku w Wielkiej Brytanii, o którą oskarżana jest Rosja. Wiele europejskich krajów zdecydowało się potem na wydalenie rosyjskich dyplomatów.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle