Koronawirus. Holandia przedłuża twardy lockdown, Belgia częściowy - po cichu

Kolejne państwa uznają, że koronawirusowe obostrzenia nie powinny zostać jeszcze zniesione. Rząd Holandii zdecydował o przedłużeniu twardego locdownu o trzy tygodnie i rozważa wprowadzenie godziny policyjnej. Belgia po cichu wydłużyła restrykcje do 1 marca.
Zobacz wideo Obostrzenia w turystyce do wiosny? "Ludzie nie dadzą rady"

Premier Holandii Mark Rutter poinformował we wtorek (12.01.2020) wieczorem, podczas transmitowanej w telewizji publicznej konferencji prasowej, że zdecydował o przedłużeniu twardego lockdownu do 9 lutego. W praktyce oznacza to m.in. że zamknięte pozostaną bary, restauracje, sklepy (poza oferującymi produkty pierwszej potrzeby), zakłady usługowe wymagające kontaktu z klientem i urzędy publiczne.

Holandia wydłuża lockdown. Bez podróży do marca, ale szansa na otwarcie szkół

Premier zaapelował do obywateli, żeby przez najbliższe sześć do dziesięciu tygodni zrezygnowali z podróżowania.

- Zostańcie w Holandii do marca. Nie rezerwujcie podróży, chyba że są one nieodzowne z poważnych powodów ekonomicznych lub rodzinnych. Z powodu spraw, które nie mogą zostać przesunięte lub załatwione zdalnie - powiedział premier.

Strażnicy na granicy HolenderskiejBrexit. Kanapki z Wielkiej Brytanii nie wjadą do Holandii, są konfiskowane

Zgodnie z nowymi regulacjami, wszyscy podróżni wjeżdżający na teren Holandii będą musieli przedstawić negatywny wynik testu na koronawirusa oraz poddać się 10-dniowej kwarantannie. Władze nie zdecydowały się na zamknięcie granic i wstrzymanie lotów, chociaż apelowali o to holenderscy epidemiolodzy.

- Gdyby to zależało ode mnie, wprowadziłbym całkowity zakaz lotów. Niestety to trudne, ponieważ towary muszą być transportowane, musimy też pozwolić na podróże w sytuacjach wyjątkowych. Ale każdy, kto planuje teraz wyjazd na wakacje, jest po prostu antyspołeczny - dodał Rutte.

Holenderski rząd zapowiedział, że rozważa natomiast poluzowanie obostrzeń odnośnie szkół. Szkoły podstawowe i placówki opiekuńcze dla dzieci mogłyby zostać otwarte już 25 stycznia, jeśli najbliższe statystyki pokażą spadek zachorowań.

Rząd chce godziny policyjnej, regiony przeciwne

Chociaż władze nie zdecydowały się we wtorek na wprowadzenie godziny policyjnej, premier przyznał, że jego gabinet rozważa tę opcję.

- To drastyczne rozwiązanie, którego nikt nie chce - powiedział polityk. I dodał, że czeka na ocenę ze strony specjalistów z rządowego zespołu do walki z epidemią odnośnie tego, czy i jakie korzyści może przynieść w kraju nakaz godziny policyjnej.

Sprzeciwiają się temu samorządowcy i policja. Dlatego też Rada Bezpieczeństwa, złożona z przewodniczących 25 regionów kraju, zaproponowała alternatywne rozwiązania, które można by wprowadzić zamiast godziny policyjnej, w tym nakaz pracy zdalnej, dla tych zawodów, które na to pozwalają, i zakaz przemieszczania się dalej niż 15 km od domu.

- Godzina policyjna to surowy środek a nie ma jasnych danych czy ma jakikolwiek wpływ na redukcję zakażeń. Lockdown jest już dla wielu osób bardzo trudny, jeśli wprowadzimy godzinę policyjną ludziom zacznie to przypominać wojnę - powiedział dziennikowi De Gerlander Huber Bruls, przewodniczący Rady.

Tymczasem z opublikowanego także we wtorek sondażu przeprowadzonego przez firmę badawczą I&O Research na zlecenie holenderskiego nadawcy publicznego NOS wynika, że 79 proc. mieszkańców Holandii popiera przedłużenie lockdownu i uważa je za "usprawiedliwione", a 82 proc. deklaruje, że będzie chciało się zaszczepić. Jednocześnie jednak z raportu opublikowanego przez firmę badawczą Peil.nl wynika, że 10 proc. holenderskich wyborców twierdzi, że nie weźmie udziału w marcowych wyborach parlamentarnych, jeśli liczba zachorowań na koronawirusa nie spadnie.

DLOGDObostrzenia do kwietnia? Tak usłyszeli przedsiębiorcy od wiceministra

Koronawirus. Belgia przedłuża restrykcje po cichu

Tymczasem belgijskie władze, także we wtorek wieczorem, bez informowania opinii publicznej opublikowały w dzienniku urzędowym zarządzenie ministerialne o wstępnym przedłużeniu restrykcji związanych z pandemią do 1 marca.

- To nie oznacza, że restrykcje nie mogą jeszcze zostać poluzowane. Komisja Konsultacyjna spotka się w tej sprawie 22 stycznia, żeby ponownie ocenić sytuację epidemiczną w kraju - powiedział premier Belgii Alexander De Croo.

W rozmowie z dziennikiem "Le Soir" rzeczniczka belgijskiej minister spraw wewnętrznych Anneliesy Verlinden wyjaśniała z kolei, że przedłużenie restrykcji nie zostało podane do wiadomości, żeby "jeszcze bardziej nie dezorientować społeczeństwa".

W Belgii od 2 listopada obowiązuje częściowy lockdown, w tym nakaz ograniczenia kontaktów społecznych do odwiedzin 1 osoby tygodniowo (4 osoby mogą przebywać razem na zewnątrz) i obowiązek przestrzegania godziny policyjnej (w Brukseli i Walonii od godz. 22, we Flandrii od północy). Zamknięte pozostają m.in. bary, restauracje, kawiarnie, siłownie czy salony fryzjerskie; na początku grudnia otwarte zostały natomiast sklepy. Wszystkie osoby przyjeżdżające do kraju muszą zrobić dwa testy na obecność koronawirusa - jeden od razu po przyjeździe i drugi tydzień później - i przejść 7-dniową kwarantannę. Zgodnie z pierwotnym założeniem belgijskie restrykcje miały wygasnąć 15 stycznia.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.