Nord Stream 2. Republikanie krytykują Joe Bidena. "Zły interes"

Republikańscy kongresmeni zarzucają prezydentowi USA, że nie dość energicznie występuje przeciwko gazociągowi Nord Stream 2. Z projektu wycofują się jednak kolejne firmy.

Zdaniem senatora Teda Cruza nowy amerykański prezydent jest gotowy na kompromisy w sprawie gazociągu. „Administracja Bidena sygnalizuje, że jest gotowa dopuścić do tego, aby gazociąg, mający katastrofalne skutki dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego i dla bezpieczeństwa energetycznego naszych europejskich sojuszników, został zbudowany” - czytamy w oświadczeniu Cruza.

Zobacz wideo Trzecia fala wirusa. Na jaką pomoc mogą liczyć firmy?

Krytyka republikańskiego senatora dotyczy raportu amerykańskiego departamentu stanu, w którym wymienia się firmy, które mogłoby zostać objęte sankcjami z powodu zaangażowania w powstawanie Nord Stream 2. Zdaniem Cruza amerykańskie władze zrezygnowały z poszerzenia listy o kolejne firmy biorące udział w budowie. Ani departament stanu ani Biały Dom nie potwierdziły tych doniesień. Sam raport nie został ujawniony.

Senatorowie partii republikańskiej twierdzą, że raport przewiduje jedynie sankcje przeciwko rosyjskiemu statkowi „Fortuna” układającemu rury gazociągu oraz jego właścicielowi – firmie KVT-RUS, które postanowiła ukarać jeszcze administracja Donalda Trumpa.

Zdaniem senatora Michaela McCaula aktualne kroki są całkowicie niewystarczające i nie odpowiadają zamiarom Kongresu, który domaga się zatrzymania całej inwestycji. McCaul dodał, że oczekuje informacji od departamentu stanu, na kiedy planowane są kolejne sankcje przeciwko kolejnym podmiotom.

"Zły interes"

Stany Zjednoczone są zdecydowanie przeciwne budowie gazociągu Nord Stream 2, bo obawiają się zbyt dużej zależności europejskiej partnerów od Rosji. Pod koniec 2019 roku prace przy układaniu podwodnego rurociągu zostały wstrzymane po tym jak USA wprowadziły sankcje przeciwko firmom układającym rury. Niedawno budowa została jednak wznowiona.

Rzecznik departamentu stanu USA Ned Price przekonywał w ubiegłym tygodniu, że władze USA dały już jasno do zrozumienia, że uważają Nord Stream 2 za „zły interes” i że firmy zaangażowane w ten projekt ryzykują sankcje. Price dodał, że prezydent Joe Biden będzie naradzał się w tej sprawie z europejskimi partnerami.

Wygląda jednak na to, że już sama groźba objęcia sankcjami może być skuteczna. Z raportu departamentu stanu dla Kongresu wynika bowiem, że co najmniej 18 europejskich firm już wycofało się z projektu. Wśród nich jest m.in. niemieckie przedsiębiorstwo budowlane Bilfinger oraz należący do grupy ubezpieczeniowej Muenchener Rueck ubezpieczyciel Munich Re Syndicate Limited.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.