Rosja wycofa się z Ukrainy? Eksperci o potencjalnym przewrocie na Kremlu i interwencji NATO

Rosyjska inwazja na Ukrainę z dnia na dzień staje się coraz bardziej krwawa. Kto i w jaki sposób może położyć kres walkom?

Podczas gdy wojska rosyjskie kontynuują natarcie na Kijów, kanclerz Niemiec Olaf Scholz próbował w piątek w rozmowie telefonicznej przekonać prezydenta Rosji Władimira Putina do zakończenia ataku i rozpoczęcia negocjacji. Jest to kolejna taka inicjatywa po wcześniszych próbach podjętych przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona i innych przywódców państw zachodnich. Jednak zawieszenie broni na Ukrainie wciąż wydaje się bardzo odległe.

- Każda wojna kiedyś się kończy i zazwyczaj kończy się porozumieniem po negocjacjach - mówi Marcel Roethig, szef biura Fundacji Friedricha Eberta w Kijowie. - Jestem głęboko przekonany, że prędzej czy później dojdzie do porozumienia między Ukrainą a Rosją, prawdopodobnie także między Rosją a Zachodem - powiedział w rozmowie z DW Roethig, który obecnie przebywa w Niemczech. - Ale niestety jest to jeszcze tak daleko.

Do tej pory delegacje ukraińska i rosyjska dwukrotnie spotkały się na Białorusi. W czwartek 3 marca uzgodniono korytarze humanitarne, którymi będzie mogła uciekać ludność cywilna. Nie ma jednak jeszcze szczegółowych informacji na temat tego, kto będzie mógł korzystać z tych korytarzy i gdzie dokładnie będą one zlokalizowane.

Kto może podjąć się mediacji?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w czwartek ponownie zadeklarował gotowość do bezpośrednich rozmów z Władimirem Putinem. W przeszłości Putin wyrażał zainteresowanie bezpośrednimi negocjacjami jedynie z prezydentem USA Joe Bidenem.

Kto mógłby przyciągnąć Putina do stołu negocjacyjnego?

Marcel Roethig uważa, że w takich rozmowach mogłyby pośredniczyć bardzo różne strony, począwszy od Izraela, Turcji czy Finlandii, a skończywszy na Organizacji Narodów Zjednoczonych czy specjalnym doradcy z UE. 

Zdaniem eksperta, rolę mediatora wywierając pewien wpływ na Putina mogłby pełnić także Chiny. - Chiny nie są zainteresowane zdestabilizowaną Europą i zdestabilizowanymi rynkami. Przy tym Chiny są ostatnim ważnym partnerem gospodarczym Rosji, więc Putin pilnie potrzebuje chińskiego wsparcia - uważa Marcel Roethig.

Jednak jak dotąd Putin nie wydaje się w ogóle zainteresowany rozmowami na wysokim szczeblu. - Obawiam się, że nie poniósł on jeszcze wystarczających strat, by zmienić swoje plany wojenne - mówi Gustav Gressel, starszy specjalista ds. polityki w berlińskim biurze Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR).

Czy istnieje szansa na wycofanie się Rosji?

- Jeśli jednak wojskom rosyjskim nadal będzie przychodzić z trudem zdobywanie przewagi, presja na Putina może wzrosnąć - powiedział Gressel w programie DW "To The Point". - Jeśli wojska ukraińskie utrzymają się jeszcze przez około tygodnia, zobaczymy, czy Putin zgodzi się na jedną z wielu propozycji kompromisu - dodał.

Czy jest w ogóle możliwe, że Rosjanie będą musieli się całkowicie wycofać?

Jeśli siły ukraińskie nadal będą zadawać ciężkie straty napastnikom, Putin może być do tego zmuszony. - Powinniśmy pamiętać o Stalinie - powiedział Gressel. - Nie był on osobą, która przywiązywała dużą wagę do życia ludzkiego, a atak na Finlandię przerwał po 40 dniach - wyjaśnia specjalista.

Sankcje i możliwy upadek gospodarczy Rosji mogą być kolejnym czynnikiem zmuszającym Putina do ponownego przemyślenia swoich planów. Jeśli straci on poparcie części rosyjskich elit lub jeśli ruch antywojenny zyska na popularności w Rosji pomimo represji, Putin może zostać zmuszony do wycofania swoich wojsk.

Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Ukraińska dziewczynka śpiewa w schronie. Wzruszające nagranie z Kijowa

Czy dojdzie do interwencji NATO?

Doniesienia o rosyjskim ataku na reaktor jądrowy w Zaporożu w piątek wywołały falę szoku w całej Europie. Lider niemieckiej opozycji Friedrich Merz z CDU powiedział telewizji NDR Info, że celowy rosyjski atak na elektrownie jądrowe zagroziłby całej Europie i mógłby być powodem do interwencji NATO ze względu na obronę własną.

Jednak opcję tę wyklucza kanclerz Olaf Scholz. Jak zaznaczył: Było "absolutnie jasne, że NATO i jego państwa członkowskie nie wezmą udziału w wojnie".

Prezydent Ukrainy Zełenski wcześniej ponownie zaapelował do Zachodu o wprowadzenie strefy zakazu lotów nad jego krajem. Jednak członkowie NATO wielokrotnie wykluczali taką możliwość.

- Wszyscy wiedzą, do czego to może doprowadzić - ostrzega Roethig. - Doprowadziłoby to do zaangażowania wojsk NATO w bezpośrednie działania bojowe z armią rosyjską. Doprowadziłoby to do eskalacji, której nikt z nas nie chce, bo to w zasadzie droga do III wojny światowej - uważa ekspert. W takiej konfrontacji może dojść nawet do nuklearnego scenariusza zagłady. 

Rosjanka wychodzi z kantoru"Rosyjski bank centralny nie wierzył, że Zachód wykona takie kroki"

Szukanie rozwiązania na drodze negocjacji

Jeśli więc Putinowi nadal nie uda się podporządkować całej Ukrainy, a siły ukraińskie również nie będą w stanie wyprzeć wojsk rosyjskich - jak może wyglądać ewentualny kompromis?

Zdaniem Roethiga, częścią porozumienia mogłaby być federalna struktura Ukrainy, ze specjalnym statusem dla regionów Doniecka i Ługańska, które od 2014 roku są częściowo pod kontrolą wspieranych przez Rosję separatystów. - Może się też zdarzyć, że Ukraina będzie chciała odstąpić część swojego terytorium, np. obwody doniecki i ługański lub Krym - mówi Roethig. Ale jego zdaniem, utrata integralności terytorialnej byłaby dla Kijowa trudna do zaakceptowania.

Kolejną opcją może być neutralność Ukrainy. - Zakładałbym, że Ukraina będzie musiała zrezygnować ze swoich ambicji natowskich i usunąć ze swojej konstytucji cel przyszłego przystąpienia do NATO - mówi Roethig. 

Gdyby rząd ukraiński poszedł na tak daleko idące ustępstwa, że Putin by je zaakceptował czy zaakceptowałby je również naród ukraiński? - Dobrą sprawą jest to, że prezydent Ukrainy jest otoczony w tej chwili swoistym kultem, cieszy się bardzo dużym poparciem społeczeństwa - mówi Roethig. - Dlatego teraz może sprzedać idę kompromisu swojemu narodowi.

Roethig wskazuje jednocześnie na historię Europy i apeluje o ostrożność. Po I wojnie światowej (1914-1918) pokonane Niemcy czuły się głęboko pokrzywdzone i upokorzone postanowieniami wersalskiego traktatu pokojowego.

- Ukraińcy mają w tej chwili poczucie, że mogą wygrać tę wojnę. Ale to wrażenie jest złudne, ponieważ na dłuższą metę przegrają tę wojnę - uważa Roethig. - Niektórzy mogą wtedy twierdzić, że Zełenski sprzedał kraj i że w innych okolicznościach Rosjanie zostaliby pokonani.

Wynegocjowane rozwiązanie zakłada jednak, że Putin również powróci do racjonalnego działania. - Zawsze sądziliśmy, że w głębi duszy jest racjonalny - mówi Roethig. - W końcu jednak działa wyłącznie emocjonalnie, a to czyni go nieprzewidywalnym. Mam nadzieję co do jego otoczenia, jego bezpośrednich doradców. Nie wiemy jednak, ilu z nich naprawdę słucha i co tak naprawdę mu mówią.

Rosyjski samolot u wybrzeży USATajemniczy samolot u wybrzeży USA. Politico: Przyleciał po szpiegów

Przewrót na Kremlu

Inwazja na Ukrainę jest powszechnie postrzegana jako "wojna Putina". Co by się stało, gdyby Putin został obalony?

Siergiej Miedwiediew z berlińskiej organizacji pozarządowej "Dekabryści", która wspiera działaczy demokratycznych w krajach byłego Związku Radzieckiego, nie wyklucza takiego scenariusza. - Kiedy teraz i w ciągu najbliższych kilku dni do Rosji trafią pierwsi zmarli, nawet lojalni ludzie będą musieli zadać sobie pytanie: Czy ta wojna jest im naprawdę potrzebna? I czy naprawdę potrzebują tego reżimu?

Roethig z Fundacji im. Friedricha Eberta jest jednak bardzo ostrożny, jeśli chodzi o taki scenariusz. - Zachód nie powinien wiązać z tym zbyt wielkich nadziei. - Ponieważ nie wiemy, do czego doprowadziłaby zmiana reżimu i jakie wiązałyby się z tym niestabilności dla nas - twierdzi Roethig.

Obecnie wydaje się bardziej prawdopodobne, że armia rosyjska zdobędzie duże obszary Ukrainy w krwawej wojnie. Nawet wtedy efektem końcowym może być pokój, choć pokój pod dyktando Moskwy. Wielu obserwatorów uważa, że taki pokój byłby bardzo kruchy i mógłby doprowadzić do wieloletniej wojny partyzanckiej, jak to miało miejsce w przypadku Związku Radzieckiego w Afganistanie.

 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o: