Niemcy chcą ściągnąć więcej wykwalifikowanych pracowników. Ministrowie pokazują plan

Rząd Niemiec zamierza do końca tego roku zreformować ustawę dotyczącą imigracji wykwalifikowanych pracowników. Liczy na większy napływ fachowców.

W artykule gościnnym dla dziennika gospodarczego "Handelsblatt" minister spraw wewnętrznych Niemiec Nancy Faeser oraz szef resortu pracy Hubertus Heil przedstawili zarys planu reformy ustawy regulującej imigrację wykwalifikowanych pracowników do Niemiec (FEG), która obowiązuje od marca 2020 roku. "Chcemy, aby zagraniczni wykwalifikowani pracownicy mogli łatwiej i szybciej trafić do Niemiec"- wyjaśnili politycy SPD.

Jak wynika z przedstawionego planu, rynek pracy zostanie otwarty także dla tych zagranicznych pracowników wykwalifikowanych, którzy wprawdzie posiadają umowę o pracę, ale nie mają kwalifikacji uznawanych w Niemczech. Oboje ministrowie sugerują, że kwalifikacje te można by osiągnąć z pomocą niemieckiego pracodawcy.

Ren w miejscowości Kaub, zdjęcie ilustracyjntRen wysycha. Zaraz przestanie się opłacać przewozić towary rzeką

Plan obu resortów z zadowoleniem przyjął Peter Adrian prezes Niemieckiego Związku Izb Przemysłowo- Handlowych (DIHK). Podkreślając pilność tej inicjatywy, powiedział w dzienniku"„Handelsblatt": "W ciągu najbliższych dziesięciu lat musimy zrekompensować spowodowaną rozwojem demograficznym utratę czterech do pięciu milionów pracowników w Niemczech". 

Więcej wiadomości z gospodarki na stronie głównej Gazeta.pl>>>

Niemcy. Ułatwienia w uzyskaniu Blue Card

Tymczasem Nancy Faeser oraz Hubertus Heil skarżą się, że system imigracji jest "zbyt powolny, zbyt biurokratyczny i nieprzychylny". Dlatego obecna koalicja rządowa SPD, Zielonych i FDP postawiła sobie za cel zmianę tego stanu rzeczy.

Inaczej niż dotąd, dla przyjazdu pracownika do Niemiec powinien wystarczyć dowód ukończenia studiów oraz wykazanie się doświadczeniem zawodowym. Procedura uznawania kwalifikacji zawodowych mogłaby być przeprowadzana po przyjeździe i w trakcie podjętej już pracy.

Ponadto, jak zapewnili Heil i Faeser, obniżony zostanie wymagany od młodych absolwentów szkół wyższych limit zarobków (mieli zarabiać w swoim kraju tyle ile doświadczeni specjaliści), co było warunkiem otrzymania Blue Card (Niebieska karta). Zezwala ona na pobyt i pracę w Niemczech.

Czeka nas kryzys związany z sankcjami nałożonymi na Rosję?Koniec z zasiłkiem dla bezrobotnych w Niemczech. Zastąpi go "dochód obywatelski"

DIHK wzywa do "zmiany kulturowej"

Achim Dercks, zastępca prezesa DIHK kolejny raz podkreślił w oświadczeniu związku. "Z naszych najnowszych badań wynika, że niedobór wykwalifikowanych pracowników jest drugim największym ryzykiem biznesowym, które dotyczy co drugiej firmy" - powiedział. DIHK skarży się w szczególności na "długie procedury administracyjne dotyczące pozwoleń na pobyt i pracę". Według Dercksa, winna tego jest biurokracja. "Zaczyna się od procesu wizowego, gdzie dokumenty są wysyłane na cały świat, a kończy na pracownikach urzędów, którzy nie zawsze wdrażają skomplikowane przepisy w sposób jednolity i przejrzysty. Nie możemy rozwiązać takich problemów wyłącznie za pomocą reformy przepisów prawnych" - uważa ekspert. Jego zdaniem chodzi "o zmianę kulturową w pionie administracyjnym", ale także o "praktyczne wsparcie". Pomocne mogłoby być utworzenie przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych infolinii, z której w przypadku niejasnych, skomplikowanych przepisów mogliby korzystać pracownicy urzędów ds. obcokrajowców.

Zobacz wideo Jakie mogą być skutki wprowadzenia dochodu podstawowego?

Priorytetem nauka języka

Kolejnym utrudnieniem w obecnej ustawie regulującej imigrację wykwalifikowanych pracowników do Niemiec jest wymóg całkowitej porównywalności kwalifikacji zawodowych. Tymczasem Achim Dercks wskazuje, że "prawie wszystkie kraje na świecie mają inne systemy edukacyjne niż Niemcy". W przyszłości oczekiwano by tylko częściowej porównywalności kwalifikacji, która miałaby wystarczyć do otrzymania pobytu i zatrudnienia.

DHIK poruszyła także kwestię nauki języka niemieckiego, który jest jednym z najważniejszych kryteriów rekrutacji w małych i średnich przedsiębiorstwach, które nie mają powiązań międzynarodowych. Zdaniem Achima Dercksa, nauczanie języka musi być oferowane już za granicą, na przykład przez Instytuty Goethego. "Także zagraniczne izby handlowe AHK w poszczególnych krajach oferują kursy językowe, których ofertę można by wspólnie rozszerzyć" - wskazuje zastępca prezesa DIHK.

(DW/DIHK/jar) 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

 
Więcej o: