Ogłaszając w piątek aneksję okupowanych części terytorium Ukrainy rosyjski prezydent Władimir Putin ponownie zasugerował możliwość użycia broni jądrowej, podsycając strach przed wybuchem wojny atomowej.
– Niemiecki rząd traktuje te groźby poważnie i jest bardzo zaniepokojony – przyznała w sobotę, 1 października minister obrony Niemiec Christine Lambrecht w trakcie wizyty w Mołdawii. Jak dodała, należy zachować czujność. – Ale ważne jest też, by nie dać się sparaliżować takimi groźbami – podkreśliła Lambrecht.
Zapowiedziała też zwiększenie niemieckiego wsparcia militarnego dla Mołdawii, narażonej na rosyjską agresję. W przyszłym tygodniu odbędą się negocjacje w tej sprawie. Według Lambrecht Mołdawia jest zainteresowana m.in. zakupem dronów dla swoich sił zbrojnych.
O atomowych groźbach Putina mówił także w wywiadzie z niemiecką gazetą „Bild" doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podoljak. Przestrzega, że scenariusz użycia przez Moskwę broni jądrowej w wojnie przeciwko Ukrainie nie jest nierealistyczny. Jego zdaniem ryzyko takiego scenariusza rośnie „wobec wewnętrznej paniki w Federacji Rosyjskiej i coraz liczniejszych militarnych porażek".
Zdaniem Podoljaka powstrzymanie Putina przed takim krokiem to nie zadanie Ukrainy, która nie ma broni jądrowej. „Problem powinien być rozwiązany wyłącznie na poziomie członków »klubu nuklearnego« i ściśle według doktryny odstraszania" – ocenił.
I dodał, że Rosja musi być świadoma swej odpowiedzialności oraz tego, że w przypadku skutecznego uderzenia nastąpi bezwarunkowa odpowiedź.
Innego zdania co do zamiarów Putina jest b. niemiecki dyplomata i były szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Wolfgang Ischinger. Jak mówi „Bildowi", wraz z użyciem broni jądrowej osiągnięty zostanie „najwyższy możliwy stopień eskalacji". Ale według rosyjskiej doktryny przewidziane jest to tylko w przypadku „egzystencjalnego zagrożenia", dodał.
W reakcji na ogłoszenie przez Rosję aneksji okupowanych terytoriów ukraińskich, Kijów zapowiedział złożenie wniosku o przyjęcie Ukrainy do NATO w przyśpieszonym trybie.
Niemcy powściągliwie zareagowały na tę zapowiedź. Minister obrony Christine Lambrecht wskazała, że przystąpienie do NATO wiąże się ze spełnieniem określonych warunków, a kwestia ta będzie omawiana w gronie 30 krajów członkowskich Sojuszu. W podobnym tonie wypowiedziała się wcześniej szefowa niemieckiej dyplomacji Annalena Baerbock. – Wspieramy dalej Ukrainę w jej prawie do samoobrony, także dostawami ciężkiej broni, ale robimy wszystko, by inne kraje, by NATO nie zostały wciągnięte w tę wojnę – powiedziała Baerbock, cytowana przez agencję DPA.
Sceptyczne są również USA. – Naszym zdaniem najlepszym sposobem, w jaki możemy pomóc Ukrainie, jest praktyczna pomoc na miejscu – ocenił doradca Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan. Według niego proces związany z ewentualnym przyjęciem Ukrainy do Sojuszu „powinien zostać podjęty w Brukseli w innym czasie".