Scholz powiedział w sobotę 14 września podczas dialogu obywatelskiego w Prenzlau w Brandenburgii, że podjął w tej sprawię, jasną decyzję. - Wzywamy wszystkie organy bezpieczeństwa i Prokuraturę Generalną do prowadzenia śledztwa bez oglądania się na kogokolwiek. Nic nie jest ukrywane - podkreślił. - Chcemy aby ci, którzy to zrobili, jeśli uda nam się ich złapać, stanęli przed sądem w Niemczech - dodał.
Scholz określił również jako "prawdziwe, wielkie, tłuste kłamstwo", że niemiecki rząd sam zrezygnował z rosyjskiego gazu ziemnego. To Rosja zakręciła kurek z gazem płynącym poprzez gazociąg Nord Stream 1, przypomniał.
Jak mówił, późniejszy skok cen, pakiety osłonowe wprowadzone przez państwo i poszukiwanie innych dostaw gazu kosztowały Niemcy ponad 100 miliardów euro. Atak na gazociąg miał miejsce dopiero wtedy, gdy Rosja przestała już dostarczać gaz do Europy Zachodniej przez Morze Bałtyckie, mówił. W związku z sabotażem na gazociągu Nord Stream Prokurator Generalny wydał w sierpniu nakaz aresztowania wobec obywatela Ukrainy.
Jednocześnie Scholz oskarżył prezydenta Rosji Władimira Putina o ryzykowanie przyszłości jego kraju poprzez inwazję na Ukrainę. - Z rosyjskiego punktu widzenia ta wojna jest skrajną głupotą - powiedział.
W imię swoich imperialistycznych marzeń Putin naraża setki tysięcy rosyjskich żołnierzy na poważne obrażenia i śmierć oraz niszczy stosunki gospodarcze Rosji z wieloma krajami na całym świecie, ocenił. - A po tym wszystkim Ukraina będzie miała silniejszą armię niż wcześniej - dodał.
Scholz zapewnił, że Niemcy będą nadal wspierać militarnie Ukrainę, aby zaatakowany kraj nie upadł i ponieważ jest to konieczne, aby zapobiec rażącemu naruszeniu zasad obowiązujących w Europie. - Putin okrada swój kraj z jego przyszłości - powiedział. Pokojowe rozwiązanie może istnieć tylko wtedy, gdy Rosja zaakceptuje, że Ukraina nie jest państwem wasalnym, podkreślił.
Kanclerz zaznaczył przy tym, że w nadal sprzeciwia się, by Ukraina używała broni dalekiego zasięgu dostarczonej przez Niemcy do ataków na cele w głębi Rosji. - Tak pozostaje - powiedział Scholz. - Trzymam się swojego stanowiska, nawet jeśli inne kraje zdecydują inaczej - dodał, odnosząc się do USA lub niektórych państw europejskich. - Nie zrobię tego, ponieważ uważam to za problematyczne - wyjaśnił.