Według Niemieckiego Związku Okręgów i Gmin kryzys w VW może doprowadzić do problemów na obszarach wiejskich. "Obecne wydarzenia w VW są nie tylko prawdziwym szokiem dla całych Niemiec jako miejsca prowadzenia działalności gospodarczej, ale także w szczególności dla firm zajmujących się zaopatrzeniem przemysłu motoryzacyjnego, z których większość działa na obszarach wiejskich" – powiedział przewodniczący związku Achim Brötel (CDU) gazetom grupy medialnej Funke.
Oczekiwane cięcia w VW budzą więc wielkie zaniepokojenie. "Chodzi tu również o wiele miejsc pracy na obszarach wiejskich, o wpływy z podatków, a co najważniejsze, o konkretne perspektywy na przyszłość dla wielu ludzi i ich rodzin" – dodał chadek.
Achim Brötel skrytykował, że dramatycznie pogorszyła się warunki do skutecznego działania gospodarczego w Niemczech. "Zapowiedź VW jest dla mnie zatem kolejnym sygnałem ostrzegawczym, że w końcu musi się coś zmienić" – powiedział polityk. Gospodarka nie może być po prostu zmuszana do przestrzegania coraz większej liczby nowych przepisów, ale musi ponownie nauczyć się, że udane zachowania przedsiębiorcze są podstawą dobrobytu i państwa opiekuńczego.
Największy europejski producent samochodów, VW, zamierza wprowadzić daleko idące oszczędności z powodu słabych wyników sprzedaży. W grę wchodzą zamknięcia zakładów, redukcje etatów i obniżki płac. Zgodnie z informacjami związków zawodowych planowane jest zamknięcie co najmniej trzech zakładów w Niemczech oraz likwidacja dziesiątek tysięcy miejsc pracy. Sam koncern dotąd nie potwierdził tych informacji.
Według sondażu, wiele osób w Niemczech jest krytycznie nastawionych do ewentualnego ratowania zakładów VW przez państwo. W ankiecie przeprowadzonej przez agencję Civey dla portalu informacyjnego web.de, 61 procent respondentów odrzuciło pomysł interwencji państwa w celu zapobieżenia zamknięciu zakładów. 25 procent było za. Ankietę przeprowadzono 30 października i 1 listopada na reprezentatywnej grupie 5 001 osób.
Państwo odgrywa ważną rolę w Grupie Volkswagena. Kraj związkowy Dolna Saksonia posiada 20 procent prawa do głosu. W imieniu landu w radzie nadzorczej zasiadają premier Stephan Weil (SPD) i jego zastępczyni Julia Willie (Zieloni) z Hamburga. Razem z przedstawicielami pracowników mają tam większość, a w przypadku ważnych decyzji władze landowe mają prawo veta. (DPA/jar)
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle