Gazeta "Sueddetusche Zeitung" zamieściła w czwartek, 14 listopada, wywiad z ekspertką ekonomiczną Moniką Schnitzer. Jest ona jedną z pięciorga doradców niemieckiego rządu w ramach Niemieckiej Rady Ekspertów Ekonomicznych, zwanej jako "grupa pięciu mędrców". Schnitzer przedstawia pesymistyczny obraz stanu niemieckiej gospodarki. Przypomina, że znajduje się ona w stagnacji, a zgodnie z prognozą w tym roku nieznacznie się skurczy. Na przyszły rok przewidziany jest jedynie niewielki wzrost.
- Jeszcze bardziej martwi mnie porównanie z ostatnich pięciu lat: w porównaniu do 2019 r. niemiecka gospodarka wzrosła tylko o 0,1 proc. Kraje strefy euro urosły średnio o cztery procent, a gospodarka Stanów Zjednoczonych o dwanaście procent - mówi Schnitzer.
Zdaniem ekonomistki w najtrudniejszej sytuacji jest przemysł. Przestała już obowiązywać zasada, że gdy światowa gospodarka ma się dobrze, to ma to pozytywny wpływ na niemiecki eksport. - Jednym z powodów są wysokie koszty pracy i energii. To jednak nie wszystko. Widzimy również, że produkty niemieckiego przemysłu nie są już przekonujące. Producentom trudno jest konkurować na przykład z konkurentami z Chin, czy to w przypadku samochodów, czy maszyn. Mamy do czynienia z większą konkurencją - przyznaje ekspertka. Jej zdaniem chcąc nadal sprzedawać po wyższych cenach, Niemcy musieliby więcej oferować, a tego przemysł nie jest w stanie zrobić.
W konsekwencji firmy, które mniej eksportują, również mniej inwestują na krajowym rynku. Do tego dochodzi jeszcze inny, nowy efekt: "Konsumpcja nie reaguje już tak silnie na realny dochód jak kiedyś". - Właściwie wszystko przemawia za wzrostem konsumpcji: inflacja spadła, dochody wzrosły. Oczekiwalibyśmy, że konsumpcja wzrośnie - ale tak się nie stało, a przynajmniej nie w takim stopniu, jak myśleliśmy. Po prostu nie ma zaufania, ludzie są niepewni - wyjaśnia Monika Schnitzer.
Ekspertka uważa, że wprawdzie dojdzie wkrótce do kolejnych zwolnień pracowników, ale nie przewiduje gwałtownego wzrostu bezrobocia.
Zdaniem Schnitzer rozpad koalicji rządzącej, przedwczesne wybory do Bundestagu i zapewne długotrwały proces tworzenia nowego rządu odłożą w czasie pewne reformy, które pomogłyby gospodarce. Wymienia m.in. specjalne odpisy podatkowe w przypadku większej liczby inwestycji czy reformę hamulca zadłużenia, który - jej zdaniem - jest bardziej restrykcyjny niż to konieczne.
Według ekspertki negatywnie na niemieckiej gospodarce odbije się prezydentura Donalda Trumpa. "Trump będzie stwarzał problemy dla Niemiec pod wieloma względami. Niemiecki przemysł znacznie ucierpi z powodu dalszych ceł. Ukraina będzie potrzebowała naszego wsparcia bardziej niż kiedykolwiek wcześniej i będziemy musieli zrobić jeszcze więcej dla jej obrony. Czekają nas dalsze wydatki i nie możemy się ich wystrzegać: zwycięstwo Rosji byłoby katastrofalne i kosztowałoby nas wielokrotnie więcej" - mówi Schnitzer.
Dodaje, że także polityka klimatyczna stanie się trudniejsza, jeśli USA odmówią współdziałania. W takiej sytuacji, gdy szkody spowodowane zmianami klimatu wzrosną, na zachód wyruszy więcej uchodźców z krajów, w których nie da się już żyć. Schnitzer apeluje również o spójność europejską. Podkreśla, że "nigdy nie było ważniejsze, aby UE zjednoczyła się i wzmocniła swoją gospodarkę" poprzez rozwijanie jednolitego rynku, nowych technologii i unii rynków kapitałowych. - Niemiecka gospodarka zaś nie powinna zostać w tyle - przestrzega.