"Bild" ujawnia tajny plan Merza na powstrzymanie migracji. "Efekt domina". Poufne rozmowy także z Polską

Praktyczne zamknięcie niemieckiej granicy dla nieregularnej migracji, a potem efekt domina na szlaku bałkańskim. Tak, według "Bilda", wygląda tajny plan lidera CDU Friedricha Merza.
Friedrich Merz
Fot. REUTERS/Christian Mang

Lider CDU i kandydat na przyszłego kanclerza Niemiec Friedrich Merz opracowuje tajny plan, który ma pomóc rozwiązać problemy z migracją w tym kraju – donosi na swoich stronach internetowych niemiecki dziennik "Bild".

Zobacz wideo Lider CDU widzi w Tusku partnera i jest propolski

Głównym elementem planu ma być zawracanie osób próbujących wjechać do Niemiec z granic, co ma odbywać się w porozumieniu ze wszystkimi sąsiadami Niemiec, w tym z Polską. "Bild" donosi, że Friedrich Merz, którego partia CDU wygrała wybory parlamentarne w Niemczech, prowadzi poufne rozmowy z przedstawicielami Polski, Czech, Austrii, Szwajcarii i Francji.

Kraje te miały – według "Bilda" – wyrazić zasadniczą gotowość do współpracy w zakresie ograniczania migracji. Reakcja sąsiadów Niemiec miała być wręcz pozytywna, bo ucieszono się, że Niemcy w końcu zabrały się za migrację. Do tej pory kraj był jak magnes dla obcokrajowców, twierdzi "Bild". 

"Efekt domina"

Z informacji gazety wynika, że po objęciu funkcji kanclerza, co może się stać za kilka tygodni, Merz zamierza zaprosić sąsiadów Niemiec na spotkanie i wspólnie przedstawić propozycje. Jeśli uda się osiągnąć porozumienie, Merz zamierza dość szybko wprowadzić w życie swoją obietnicę z kampanii wyborczej, a mianowicie ukrócić wszelkie próby nielegalnych wjazdów do Niemiec.

"Bild" dodaje, że przyszły kanclerz chce powołać się na unijne przepisy o "migracyjnym stanie wyjątkowym". Kraje sąsiednie mają postąpić podobnie, co – jak donosi "Bild" – ma wywołać efekt domina na południu Europy. W konsekwencji zamknięty zostanie cały "szlak bałkański".

Jednocześnie, Komisja Europejska będzie musiała zadbać o to, aby kraje południa takie jak Grecja, Włochy i Hiszpania otrzymały jak największe wsparcie i aby nie zostały pozostawione same sobie, czytamy.

 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o: