Weto Nawrockiego ws. parku narodowego uderza w stronę niemiecką. "Duże rozczarowanie". Ale jest "Odra plus"

Weto polskiego prezydenta w sprawie powstania Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry pokrzyżowało plany ekologom i samorządowcom także po niemieckiej stronie rzeki.
Prezydent Karol Nawrocki i dwaj jego najbliżsi współpracownicy: szef kancelarii Zbigniew Bogucki (z lewej) i szef gabinetu Paweł Szefernaker (z prawej). Warszawa, 12 listopada 2025 r.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Luca Piwodda, burmistrz Gartz an der Oder, od miesięcy z uwagą śledzi informacje dotyczące powstania po polskiej stronie granicy Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. Urokliwe niemieckie miasteczko położone jest nad brzegiem rzeki, a od Polski oddziela je tylko Międzyodrze – obszar pomiędzy dwiema odnogami: Odrą Zachodnią i Wschodnią.

Gartz to także miejscowość, w której 30 lat temu powołano do życia Park Narodowy Doliny Dolnej Odry po niemieckiej stronie granicy. Informacja o tym, że prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę powołującą park narodowy po polskiej stronie, przyjęta została tu z dużym rozczarowaniem. – Wielka szkoda – komentuje Luca Piwodda w rozmowie z DW i dodaje, że mieszkańcy miasteczka już cieszyli się, że po obu stronach Odry będzie wkrótce teren chroniony o tym samym statusie.

Zobacz wideo Niemcy, by utrzymać dobrobyt, muszą się dogadać z Rosją, ponad Polską

Plany wracają na półkę

Rozczarowanie prezydenckim wetem ma tutaj konkretny wymiar. Od miesięcy Gartz uczestniczy w pracach polsko-niemieckiej grupy roboczej rozwijającej transgraniczną turystykę. Miasteczko zainwestowało już w marinę, nad brzegiem rzeki działa kawiarnia, wkrótce powstanie też restauracja. Po polskiej stronie zaś samorządy chcą rozbudować sieć ścieżek rowerowych i turystycznych szlaków.

Gartz nie ma jednak bezpośredniego połączenia z Polską, najbliższe znajduje się w Mescherinie, skąd prowadzi most do Gryfina. Dlatego w miasteczku pojawił się pomysł budowy kładki pieszo-rowerowej nad Odrą z wykorzystaniem zachowanych filarów dawnego mostu, wysadzonego przez żołnierzy Wehrmachtu w kwietniu 1945 roku. 

– Budowa kładki ma sens tylko wtedy, gdy po polskiej stronie powstanie park narodowy – mówi Piwodda. Burmistrz wyjaśnia, że chodzi nie tylko o łatwiejsze uzyskanie finansowania dla połączenia kładką dwóch parków narodowych, ale także o wyjaśnienie zawiłych kwestii własności gruntów. – Na razie musimy plany odłożyć na półkę.

Prezentu nie było

Rozczarowania decyzją polskiego prezydenta nie ukrywa też Dirk Treichel, dyrektor Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry po niemieckiej stronie. W rozmowie z DW przyznaje, że pozostając w stałym kontakcie z polskimi ekologami i znając zastrzeżenia prezydenta, zdawał sobie sprawę, że może dojść do zawetowania ustawy.

– Jesteśmy bardzo rozczarowani. Cieszyłbym się niezmiernie, gdyby park narodowy po polskiej stronie powstał – tak jak planowano – 11 listopada – mówi Treichel. – Już pierwotnie, w 1990 roku, koncepcja utworzenia parku narodowego w obrębie Dolnej Odry była polsko-niemieckim projektem. Planowano wtedy utworzyć jeden, transgraniczny park po obu stronach rzeki, z polsko-niemiecką administracją. Nawet, jeżeli z czasem okazało się, że nie można tego z powodów prawnych w taki sposób zrealizować, to utworzenie teraz po polskiej stronie parku narodowego byłoby ogromnym postępem. Byłby to dla nas w jubileuszowym roku 30-lecia istnienia naszego parku, największy prezent

Dirk Treichel podkreśla, że dobra współpraca z istniejącymi po polskiej stronie parkami krajobrazowymi: Cedyńskim i Doliny Dolnej Odry istnieje od dawna. Objęcie ich statusem parku narodowego sprawiłoby, że tereny chronione o tym samym statusie byłyby po obu stronach rzeki.

To ważne, także w kontekście wspólnych działań chroniących rzekę przed takimi katastrofami, jak ta z lata 2022 roku, kiedy to zakwit tzw. złotej algi spowodował masowe śnięcie ryb i innych organizmów. Odra, choć jej stan się poprawia, wciąż uchodzi za rzekę zagrożoną ponowną katastrofą.

Transgraniczny obszar chroniony. Pozwolenie na realizację projektu "Odra plus"

Łatwiejsze byłyby także wspólne starania w Federacji Europarc – Federacji Europejskich Parków Przyrody i Parków Narodowych – o nadanie tytułu "parku transgranicznego". Jest to specjalny system kontroli i certyfikacji, którego celem jest promowanie i ułatwianie współpracy transgranicznej między europejskimi obszarami chronionymi.

– Starania o to już zaplanowaliśmy – wyjaśnia Treichel i dodaje, że wspólnie z polskimi partnerami otrzymano już pozwolenie na realizację projektu "Odra plus" i środki z Interregu. Wkrótce w siedzibie niemieckiego parku narodowego pracę rozpoczną dwie osoby, których zadaniem będzie m.in. przygotowanie procedury do uzyskania statusu "parku transgranicznego". – Na szczęście projekt ten można kontynuować nawet, jeżeli po drugiej stronie granicy nie ma parku narodowego, a jedynie obszar chroniony – mówi dyrektor. 

 

Jak obejść weto prezydenta?

Dirk Treichel przyznaje, że mimo rozczarowania wetem prezydenta, nie traci nadziei, że w przyszłości uda się utworzyć po polskiej stronie park narodowy Doliny Dolnej Odry. Tymczasem polska minister środowiska Paulina Henning-Kloska zapowiedziała w poniedziałek (17 listopada) w Szczecinie, że weto prezydenta nie zatrzyma działań mających na celu ochronę tych terenów. Jako plan B przedstawiła propozycję utworzenia przez Szczecin i Kołbaskowo na Międzyodrzu obszaru chronionego, który zostanie włączony do Wolińskiego Parku Narodowego.

Natomiast dwa pozostałe samorządy, na terenie których miałby powstać park narodowy (gmina Widuchowa i powiat gryfiński) opowiedziały się za podjęciem kolejnej próby powołania parku za pomocą ustawy, w której zmienione zostaną niektóre zapisy, dotyczące np. powiększania tzw. otuliny parku za zgodą samorządu. Znalazło się to w jednym z punktów uzasadnienia prezydenckiego weta. Prace nad nową ustawą mogą jednak potrwać nawet wiele miesięcy. 

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o: