"Der Spiegel" ujawnia sensacyjne informacje w sprawie ataku na Nord Stream. CIA reaguje

Według tygodnika "Der Spiegel" agenci CIA omawiali z sabotażystami na wczesnym etapie plany wysadzenia gazociągu Nord Stream. Amerykanie zaprzeczają doniesieniom.
CIA - Central Intelligence Agency logo
CIA - Central Intelligence Agency logo/Fot. REUTERS/Dado Ruvic

Do spotkania przedstawicieli amerykańskiej agencji wywiadowczej CIA i ukraińskich sabotażystów miało dojść wiosną 2022 roku w Kijowie, niedługo po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę – pisze w czwartek, 19 lutego, magazyn "Der Spiegel". Jak czytamy, obie strony znały się od lat.

Zdaniem osób zaznajomionych ze sprawą, do których dotarł niemiecki magazyn, plan wysadzenia gazociągów Amerykanom "najwyraźniej się spodobał". Później miały odbyć się kolejne spotkania między agentami CIA i pomysłodawcami ataków. Według informatorów "Spiegla", "Amerykanie mieli wiedzieć o planach ataku znacznie wcześniej niż dotąd sądzono".

CIA odpowiada

Rzeczniczka CIA określiła wyniki dziennikarskiego śledztwa przedstawione przez redakcję "Spiegla" jako "całkowicie i absolutnie fałszywe". Nie podała jednak, o jakie nieprawidłowości chodzi.

"Der Spiegel" mimo to zdecydował się na ujawnienie swoich ustaleń, twierdząc, że ukraińskie źródła, które "zna od lat", są rzetelne i były zaznajomione ze szczegółami sabotażu już na wczesnym etapie, co potwierdzili później niemieccy śledczy.

Zobacz wideo Timing doniesień o udziale Ukrainy w wysadzeniu Nord Streamu może nie być przypadkowy

Magazyn przypomina, że według nakazu aresztowania Serhija K., podejrzewanego o dokonanie wraz z innymi osobami sabotażu na Nord Stream, operacja była "wysoce prawdopodobnie" sterowana przez ukraińskie państwo. "Chodzi o Ukrainę – ten sam kraj, który niemiecki rząd wspiera miliardami euro od czasu rosyjskiego ataku" – czytamy.

Drażliwa kwestia

Jak pisze "Der Spiegel", sprawa jest drażliwa dla niemieckiego rządu, a najnowsze doniesienia komplikują ją jeszcze bardziej. "Teraz wyszło na jaw, że przedstawiciele amerykańskiego wywiadu najwyraźniej wiedzieli o planie ataku na wczesnym etapie i początkowo rzekomo nie wyrażali sprzeciwu. Według śledztwa dopiero później zmienili zdanie i ostrzegli Ukraińców przed realizacją planu – ale bezskutecznie" – czytamy.

Według tygodnika przebywający obecnie w areszcie w Hamburgu Serhij K., należy do ścisłego otoczenia Romana Czerwińskiego. Ten zaś pracował w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i miał należeć do elitarnej jednostki, współzałożonej przez CIA po rewolucji na Majdanie w 2014 roku. Kilka lat później Czerwiński przeszedł do ukraińskiego wywiadu wojskowego HUR. Tam miał kontynuować akcje przeciwko Rosji – także z pomocą USA – twierdzi "Spiegel".

Zełenski nie wiedział?

Jak pisze hamburski magazyn, operacja wysadzenia rurociągów miała zostać ostatecznie zaakceptowana przez Wałerija Załużnego, ówczesnego dowódcę armii. "Nie zatwierdził jej jednak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Tajna jednostka komandosów nie poinformowała administracji prezydenta, twierdzą źródła w Kijowie" – czytamy.

W tym czasie, jak twierdzą ukraińskie źródła, planujący sabotaż mieli wielokrotnie spotykać się z Amerykanami i omawiać operację. Według ustaleń "Spiegla" już na drugim spotkaniu miał pojawić się sygnał poparcia od CIA, a nawet "wrażenie", że USA mogłyby pomóc sfinansować plan.

Niemiecki magazyn powołuje się na śledztwa dziennikarskie innych mediów, w tym amerykańskiego "The New Yorker". Według nich osoby odpowiedzialne za sabotaż "przynajmniej poinformowały" USA o zamiarze operacji.

Ostatecznie CIA miała odrzucić te plany. Według ustaleń "Spiegla" miało to mieć miejsce wczesnym latem 2022 roku. Amerykanie mieli poinformować Ukraińców, że nie mogą wesprzeć operacji. "W szczególności nie mogą zapewnić żadnego finansowania. Nie podano jednak bezpośredniego uzasadnienia tej decyzji" – czytamy.

Prywatny sponsor

Jak podejrzewa "Der Spiegel", możliwe jest, że agenci CIA chcieli jedynie w rozmowie z sabotażystami zebrać jak najwięcej informacji, dlatego powstało wrażenie, że wspierają operację. Magazyn przypomina też, że w czerwcu 2022 roku holenderski wywiad wojskowy dowiedział się o planach zamachu na Nord Stream i ostrzegł CIA, a także niemiecką służbę wywiadowczą BND. Niemcy mieli być jednak sceptyczni w tej sprawie.

 

Jednocześnie – jak czytamy – USA aktywnie próbowały zapobiec atakowi i domagać się od Ukrainy odwołania sabotażu. "Ostrzeżenia pozostały jednak bez echa. Zespół sabotażowy kontynuował swoją pracę, nawet bez zgody USA" – stwierdza tygodnik.

Operacja znalazła też sponsora: prywatną osobę z Ukrainy, który miał pokryć znaczną część wydatków szacowanych na 300 tys. dolarów. W ten sposób sfinansowano koszty sprzętu, materiałów wybuchowych i wynajmu łodzi. Ostatecznie 26 września 2022 roku trzy z czterech nitek gazociągów Nord Stream zostały zniszczone w wyniku eksplozji.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o: