Panika na WhatsAppie z powodu AI. Czy Meta czyta prywatne wiadomości? Wyjaśniamy

Wśród użytkowników komunikatora WhatsApp krąży fałszywa wiadomość, według której sztuczna inteligencja zyska dostęp do ich prywatnych rozmów. Eksperci do spraw cyberbezpieczeństwa uspokajają, że to powracający fake news.
WhatsApp
fot. pixabay.com

W ostatnich dniach w wielu grupach na komunikatorze WhatsApp pojawiła się alarmistyczna wiadomość, która wywołuje zamieszanie wśród użytkowników. Autorzy łańcuszka ostrzegają, że sztuczna inteligencja koncernu Meta (do którego należy aplikacja) już wkrótce uzyska dostęp do wszystkich prywatnych czatów, jeżeli administratorzy grup nie włączą do tego czasu funkcji rozszerzonej ochrony prywatności.

Zobacz wideo

W rozsyłanej wiadomości można przeczytać, że "od soboty AI będzie dostępna na WhatsAppie i będzie miała dostęp do wszystkich rozmów".

"Wszyscy administratorzy grup mogą lub powinni włączyć opcję rozszerzonej ochrony prywatności. W przeciwnym razie sztuczna inteligencja mogłaby otwierać wiadomości w grupach, przeglądać numery telefonów, a nawet pobierać osobiste informacje z waszego telefonu, w tym prywatne rozmowy" głoszą autorzy dezinformacji. Następnie pojawia się instrukcja, jak temu zapobiec, oraz apel: "Zrób to jak najszybciej i przekaż tę informację innym grupom, których jesteś członkiem, zwłaszcza jeśli jesteś administratorem".

Powracający fake news

Rozsyłana informacja jest całkowicie nieprawdziwa, co podkreślają między innymi niemieckie media, powołując się na ustalenia austriackiego serwisu Mimikama, zajmującego się walką z dezinformacją i oszustwami internetowymi.

Alarmistyczny list to kolejna wersja fałszywej wiadomości, która krąży w sieci co najmniej od lata 2025 roku i regularnie powraca w nieco zmienionej formie. Treść apelu nie ma pokrycia w rzeczywistości, a opisywana funkcja nie działa w sposób sugerowany przez jego autorów.

Faktem jest natomiast, że Meta intensywnie rozwija własną sztuczną inteligencję i próbuje wykorzystać dane użytkowników do jej trenowania. Firma powołuje się przy tym na uzasadniony interes przewidziany w unijnym rozporządzeniu o ochronie danych osobowych (RODO), o czym pisze portal NTV.

Nie oznacza to jednak, że Meta AI ma automatyczny dostęp do prywatnych rozmów. Od wiosny 2025 roku w aplikacji WhatsApp widoczne jest charakterystyczne, okrągłe logo Meta AI, którego nie da się ukryć. Sama obecność tego symbolu nie jest jednak równoznaczna z tym, że sztuczna inteligencja analizuje nasze czaty.

Jak działa Meta AI na WhatsAppie?

Meta AI jest aktywna wyłącznie w sytuacji, gdy użytkownik sam ją do tego zaprosi, na przykład oznaczając ją w wiadomości jako "@Meta AI". Dotyczy to zarówno czatów prywatnych, jak i grupowych. Co istotne, może to zrobić każdy uczestnik rozmowy, a nie tylko jej administrator.

Nawet w takim przypadku zachowane jest pełne szyfrowanie typu end-to-end. Oznacza to, że Meta AI nie ma technicznej możliwości samodzielnego przeglądania historii czatów, numerów telefonów ani danych zapisanych w pamięci telefonu. Sztuczna inteligencja otrzymuje dostęp wyłącznie do tych treści, które użytkownik świadomie jej przekaże w konkretnym zapytaniu.

Rozszerzona ochrona prywatności

Choć alarmistyczny komunikat opiera się na kłamstwie, sama funkcja rozszerzonej ochrony prywatności rzeczywiście istnieje i może być przydatna.

Jak wyjaśnia WhatsApp na swoim oficjalnym blogu, po jej aktywowaniu można zablokować między innymi eksportowanie czatów przez innych uczestników, automatyczne zapisywanie multimediów na urządzeniu oraz wykorzystywanie wiadomości do funkcji opartych na sztucznej inteligencji. Dzięki temu wszyscy uczestnicy konwersacji zyskują większą pewność, że treści udostępniane na czacie nie opuszczą danej grupy.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o: