Holandia musi do końca przyszłego roku obniżyć swoje emisje dwutlenku węgla o 25 proc.względem poziomu z roku 1990. To nie deklaracja polityczna, a decyzja Sądu Najwyższego w tym kraju. Wydany w tym tygodniu wyrok kończy toczącą się od lat sprawę, ale może oznaczać początek zupełnie nowego rodzaju walki z globalnym ociepleniem - w sądach.
Sześć lat temu organizacja pozarządowa Urgenda złożyła pozew, w którym oskarżała władze Holandii o świadome przyczynianie się do przekroczenia bezpiecznych poziomów globalnego ocieplenia i zaniedbań w walce z kryzysem klimatycznym. W 2015 roku są pierwszej instancji przyznał im rację i nakazał obniżenie poziomu emisji dwutlenku węgla o 25 proc. względem roku 1990. Teraz decyzję wcześniejszej instancji potwierdził Sąd Najwyższy - opisuje "The Guardian".
Dziennik cytuje Davida R. Boyda, eksperta ONZ ds. praw człowieka i środowiska, który ocena wyrok jako przełomowy. - To dotychczas najważniejsza sądowa decyzja w sprawie zmian klimatu. Potwierdza, że prawa człowieka są zagrożone przez globalne ocieplenie, i że bogate kraje są prawnie zobowiązane do szybkich i ostrych redukcji emisji - powiedział.
Zobacz też: Pogoda zwariowała nie bez powodu. Mamy kryzys klimatyczny
W swojej decyzji holenderski sąd powołał się na artykuły 2. i 8. europejskiej konwencji praw człowieka, które gwarantują prawo do życia oraz prawo do poszanowania życia rodzinnego. Wcześniej rząd Holandii zapewniał, że zamierza spełnić cel zawarty w decyzji sądu, jednak próbował odwoływać się od wyroku. Do tego wyroku władze oficjalnie ustosunkują się w styczniu. Spełnienie celu z wyroku będzie bardzo dużym wyzwaniem, gdyż wg obecnych prognoz Holandia ma osiągnąć redukcję około 20-21 proc. do końca 2020 roku. Rząd musiałby więc znaleźć sposób na uniknięcie emisji milionów ton dwutlenku węgla.
Wyrok sądu w Holandii jest jednym z pierwszych takich na świecie, jednak w innych krajach obywatele także chcą walczyć w sprawie klimatu w sądach, a w niektórych wydano już podobne orzeczenia. Podobny pozew złożono m.in. w Kanadzie. W USA miasta takie jak Nowy Jork czy San Francisco pozywają firmy produkujące ropę, węgiel i gaz. Chcą, by te zapłaciły za walkę i przystosowanie się do zmian klimatu.
W Polsce sądy na razie zajęły stanowisko w sprawie zanieczyszczenia powietrza. W październiku warszawski sąd przyznał odszkodowanie dla Jerzego Stuhra i Mariusza Szczygła. Pozwali oni skarb państwa za naruszenie ich dóbr osobistych przez smog. Pozwów w tej sprawie jest już więcej, a pojawiają się też takie dotyczące klimatu. We wrześniu organizacja ClientEarth złożyła w Sądzie Okręgowym w Łodzi pozew przeciwko właścicielowi Elektrowni Bełchatów, spółce PGE. Domagają się, by sąd nakazał "zaprzestania działalności powodującej zagrożenie dla środowiska jako dobra wspólnego poprzez odejście od spalania węgla w Elektrowni Bełchatów najpóźniej do 2035 r. lub zainstalowanie w elektrowni urządzeń redukujących emisję CO2 do zera".