Polesiu Lubelskiemu grozi katastrofa ekologiczna? Ekspert: Aż tak źle jeszcze nie było

- Wydaje się, że tak źle jeszcze nie było - mówi ekspert zapytany o to, czy Polesie wysycha. Związek Polskich Fotografów Przyrody w Okręgu Lubelskim zestawił ze sobą zdjęcia tych samych miejsc w różnych latach. Pokazują one, jak zmieniły tereny w tamtym rejonie.

Związek Polskich Fotografów Przyrody w Okręgu Lubelskim dokumentuje to, co dzieje się na Polesiu. Zestawili ze sobą zdjęcia tych samych miejsc (z 2014 i 2019 roku). Fotografie mogą niepokoić, bo, jak mówi nam prezes związku Waldemar Komorowski, pokazują, że Polesie wysycha.

"W tej chwili panuje tam kompletna susza"

Komorowski od kilkunastu lat regularnie jeździ na Polesie Lubelskie i je fotografuje. Jak podkreśla, te tereny to głównie bagna, torfowiska, zalane lasy i rozlewiska.

To wszystko było bardzo piękne. Myślę, że około 2015 roku zaczęło być widoczne wysychanie Polesia. Proces ten bardzo szybko nabrał tempa. Zwłaszcza ostatnie dwa lata były znaczące pod tym względem. Tej jesieni nastąpił przełom. Jest kilkanaście takich miejsc na Polesiu, które zwykle fotografuję i w tej chwili panuje tam kompletna susza. Wyschło wszystko, w tym tak duży zbiornik jak rezerwat przyrody "Magazyn"

- mówi fotograf przyrody i jednocześnie zadaje pytanie: co się stało? Komorowski nie wyklucza, że jest to proces "wynikający, być może, z globalnego ocieplenia". Jednak, jak zauważa, do wysychania Polesia może przyczyniać się wydobywanie węgla kamiennego na Lubelszczyźnie.

- Różnie się o tym mówi, ale takie podejrzenie istnieje, zwłaszcza jeżeli chodzi o szybkość tego procesu. Gdy oglądamy inne nie tak odległe regiony, np. Roztocze Wschodnie, widać istotną różnicę. Tereny podmokłe nadal tam występują i nie ma zjawiska wysychania na taką skalę, jak na Polesiu. Z drugiej strony kopalnia węgla Bogdanka działa znacznie dłużej niż proces, o którym mówimy - twierdzi Waldemar Komorowski. Fotograf podkreśla, że sprawa nie dotyczy tylko dzikiej przyrody, ale również rolnictwa i mieszkańców regionu.

"To, co dzieje się teraz, przeraża"

Janusz Holuk, naczelnik Wydziału Spraw Terenowych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Chełmie, potwierdza, że w ciągu ostatnich kilku lat zauważalne jest znaczne obniżanie się poziomu wód. Wskazuje, że przyczyną tego zjawiska są zbyt małe opady deszczu.

Nie ma mowy o tym, żeby ktoś wydrenował i osuszył tak ogromne obszary. Co roku latem poziom wody spada, a po zimie się odtwarza i to jest całkowicie normalne zjawisko. Tylko że to, co dzieje się teraz przeraża. W ostatnich latach ma ono najbardziej dramatyczny charakter, tzn. poziom wody jest najniższy. Wizualnie wydaje się, że tak źle jeszcze nie było

- powiedział Janusz Holuk. Dodał, że kiedy w zeszłym roku Wydział Spraw Terenowych pracował na miejscu, torfowiska były suche a w jeziorach poziom wody był tak niski, że można było po nich chodzić po splei, czyli pływającym kożuchu, "w trzewikach".

Podkreślił, że rezerwat Magazyn, który został uwieczniony na fotografiach, położony jest w takim miejscu, że "wysycha właściwie co roku". - Tam wybudowana jest zastawka, więc jak jest dużo wody, to ona się przelewa i odpływa do Bugu, ale ten minimalny poziom jest zachowany, czyli cała woda nie może zejść - tłumaczy. Dodaje, że coroczne wysychanie Magazynu to proces jak najbardziej naturalny, natomiast do tej pory nie był tak dramatyczny. Po zeszłej zimie było bardzo mało wody, a po lecie właściwie już jej nie było. Wizualnie wydaje się, że to ubytek co najmniej kilkudziesięciu centymetrów, a w niektórych miejscach nawet większy.

Rezerwat 'Magazyn' w 2014 rokuRezerwat 'Magazyn' w 2014 roku fot. Anna Sękowska

Rezerwat 'Magazyn' w 2019 rokuRezerwat 'Magazyn' w 2019 roku fot. Waldemar Komorowski

Janusz Holuk twierdzi, że to, że Bogdanka ma wpływ na wysychanie Polesia jest mało prawdopodobne. Tłumaczy, że przy samej kopalni występują pewne zmiany stosunków wodnych, ale tylko w tamtym rejonie. Rezerwat Magazyn czy Okuninka są za daleko, bo ponad 50 km od kopalni. Nie sięgają już tam szyby kopalni czy korytarze.

"O te wody staramy się dbać i zatrzymywać je wszystkimi możliwymi sposobami"

Zdjęcia Związku Polskich Fotografów Przyrody nie zostały zrobione na terenie Poleskiego Parku Narodowego. Jednak problem wysychania dotyczy także rezerwatu, dlatego o zjawisko zapytaliśmy  również Jarosława Szymańskiego. Dyrektor Poleskiego Parku Narodowego powiedział, że zarówno lata suche, jak i wilgotne zdarzały się już na Polesiu, a wręcz można powiedzieć, że to pewna prawidłowość. Jednak dwa ostatnie lata były bardzo suche, dlatego "można wyrażać pewne zaniepokojenie w tej kwestii".

Należy podkreślić, że tu i tak ten spadek jest mniej spektakularny, a to dlatego, że my o te wody staramy się dbać i zatrzymywać je wszystkimi możliwymi sposobami. Zresztą torfowiska mają to do siebie, że chłoną wodę i ją długo utrzymują

- powiedział Jarosław Szymański. Dodał, że susza pewnie najdotkliwiej odczuwalna jest przez rolników, szczególnie w rejonach, gdzie te grunty zostały zmeliorowane.

Dyrektor Poleskiego Parku Narodowego odniósł się również do jednej z fotografii przedstawiającej brzozy przy drodze 812 na drodze w kierunku Okuninki.

Moim zdaniem to zdjęcie jest zupełnie niefortunne. Akurat te brzozy wyginęły wskutek nadmiernej ilości wody, a nie jej braku. To było około trzy czy cztery lata temu, kiedy faktycznie było mokro. Brzoza, która posiała się w latach suchych na torfowisku, w latach mokrych nie zniosła nadmiaru wody i uschła

- stwierdza Szymański.

Przy drodze 812 w pobliżu Okuninki w 2014 rokuPrzy drodze 812 w pobliżu Okuninki w 2014 roku fot. Waldemar Komorowski

Przy drodze 812 w pobliżu Okuninki w 2019 rokuPrzy drodze 812 w pobliżu Okuninki w 2019 roku fot. Waldemar Komorowski

Zaznacza także, że nie ma potwierdzonego negatywnego oddziaływania Bogdanki na sam Poleski Park Narodowy i, jak mówi, "już na pewno nie wpływa ona na teren gdzieś tam pod Włodawą". Na obszarze, na którym wydobywany jest węgiel, dochodzi do zmian stosunków hydrologicznych, ponieważ grunt osiada nawet do kilku metrów. W pewnych miejscach powstają więc sztuczne zbiorniki wodne, a z kolei z innych obszarów woda może odpływać.

Obecnie nie ma potwierdzonego wpływu na park, aczkolwiek w przyszłości może okazać się, że ten wpływ jakiś jest, tym bardziej, że Bogdanka ma się rozbudowywać

- podsumowuje dyrektor Polskiego Parku Narodowego.

"Ewentualne zmiany terenu powodują powstawanie zalewisk a nie osuszanie terenu"

W 2019 roku górnicy z Bogdanki wydobyli rekordową ilość węgla - 9,4 mln ton. Poprosiliśmy przedstawicieli kopalni o komentarz na temat jej wpływu na wysychanie Polesia. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że regularnie prowadzone są analizy, które potwierdzają, że "oddziaływanie środowiskowe" Bogdanki "obejmuje jedynie obszar zbliżony do terenu górniczego".

Warto podkreślić, że ze względu na budowę geologiczną złóż węgla ewentualne zmiany terenu spowodowane eksploatacją  górniczą, czyli osiadania, powodują raczej powstawanie zalewisk a nie osuszanie terenu

- czytamy w stanowisku kopalni.

"Musimy poczekać"

Jak podkreśla Janusz Holuk, na Polesiu prowadzone są działania mające na celu przywrócenie odpowiedniego poziomu wody w zbiornikach i na torfowiskach. Robi się to w ramach różnych projektów. W 2012/2013 roku udało się odtworzyć groble, wzmocnić i odrestaurować zastawki po kątem ochrony żółwia, jako "gatunku parasolowego", czyli takiego, którego ochrona pociąga za sobą ochronę wielu innych. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków opracowuje dokumentację na budowę kilkunastu zastawek dla ochrony siedlisk wodniczki, bardzo cennego gatunku ptaka, zagrożonego wyginięciem w skali globalnej.

W miarę możliwości i pozyskanych pieniędzy staramy się interweniować w jakichś szczególnych miejscach. Może za jakiś czas przyjdą te mokre lata i znowu będzie troszkę lepiej, ale na razie tego nie wiemy, musimy poczekać

- mówi Janusz Holuk z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Chełmie.

>>> Polska wysycha. Za niecałe 100 lat kraj może być stepem. Zobacz wideo:

Zobacz wideo