Białe święta? Regularnie zdarzają się tylko w reklamach. W Polsce nie było ich od 2012 roku

Patryk Strzałkowski
Dla dzisiejszych ośmiolatków białe święta to coś, co znają głównie z telewizji. Od 2012 roku nie było zimy, w której choćby w połowie Polski leżał śnieg. Śnieżny 24 grudnia w ostatnich dekadach jest raczej wyjątkiem, niż regułą. Nie znaczy to, że - dzięki zmienności pogody - nie zdarza się, czy nie zdarzy już wcale. Paradoksalnie przez zmiany klimatu może pojawić się też... wyjątkowo ostra zima.

Tatry i Podhale to jedyne miejsca, gdzie w ubiegłym roku mogliśmy mówić o "białych świętach". W praktycznie całym pozostałym terytorium Polsce w Wigilię ubiegłego roku nie było żadnej pokrywy śnieżnej. I trudno się dziwić, skoro średnia temperatura w większości kraju wynosiła pięć stopni na plusie. Stacja pomiarowa w Gorzyniu (woj. wielkopolskie) odnotowała ponad 10 stopni. 

Jak będzie w tym roku? Według prognoz dużo śniegu na święta nie ma co liczyć. W Wigilię w ciągu dnia w południowej i centralnej części Polski temperatura może sięgnąć nawet 10 stopni na plusie, na północy 4-5 stopni. W wieczór wigilijny pojawią się opady, jednak na południu będzie to deszcz. Na północy może padać deszcz ze śniegiem lub śnieg. Może on jednak nie utrzymać się długo przy temperaturze w okolicy lub powyżej zera. 

Białe święta to coś, na co wielu czeka co roku. Śnieg i mróz na Boże Narodzenie są jednak dużo bardziej obecne w filmach, reklamach - i ewentualnie wspomnieniach - niż w naszej rzeczywistości. Dane pokazują, że sprzyjające temu warunki - mróz i opady śniegu - 24 grudnia pojawiały się w ostatnich latach rzadko. 

Białe święta są raczej czymś rzadkim niż typowym

Widać to m.in. w danych Zespołu Obserwacji Ziemi w CBK PAN, który zbiera i analizuje dane satelitarne o pokrywie śnieżnej w Polsce. W ciągu ostatnich 16 lat tylko w cztery Wigilie w całej lub prawie całej Polsce odnotowano pokrywę śnieżną. 

- Ostatni raz białe święta mieliśmy w Polsce w 2012 roku, gdy ponad 90 proc. kraju była pokryta śniegiem. Od tego czasu pokrywa śnieżna zazwyczaj nie przykrywała w Wigilię Bożego Narodzenia więcej niż 20 proc. powierzchni kraju. Jednak, patrząc dalej wstecz, równie bezśnieżne święta wystąpiły także w roku 2006, czy 2008. Wtedy jednak zimy bezśnieżne przeplatały się ze śnieżnymi (ponad 80 proc. Polski pod śniegiem) - stwierdził w odpowiedzi na pytania Gazeta.pl dr Andrzej Kotarba z Centrum Badań Kosmicznych PAN.

- Biorąc uwagę tylko ostatnie kilkanaście lat, wydaje się, że zimy śnieżne są coraz rzadsze. Niemniej, by móc mówić o wiarygodnym trendzie klimatyczny, musimy bezwzględnie uwzględnić o wiele dłuższe serie czasowe - podkreślił. Serwis naukaoklimacie.pl opisuje, że już od lat 50. "zimowa Wigilia była u nas raczej czymś rzadkim niż typowym". Od 1951 roku Wigilia ze mrozem i śniegiem zdarzyła się 13 razy w Warszawie i 28 razy w Suwałkach - wylicza portal. 

Jak wyglądają dla konkretnych miast? W Warszawie w ciągu ostatnich 50 lat jakakolwiek pokrywa śnieżna w wigilię Bożego Narodzenia była tylko 11 razy, z czego czterokrotnie były to 1-2 centymetry. Ujemna temperatura była w tym okresie rzadziej niż co drugą Wigilię. W ostatnich 10 latach w Warszawie średnia temperatura 24 grudnia spadła poniżej zera tylko raz, w 2012 roku. Był to jednocześnie ostatni rok ze śniegiem na Wigilię. Podobnie wyglądają dane dla Gdańska, Krakowa i Zakopanego. W tym ostatnim temperatura poniżej zera 24 grudnia zdarza się częściej, jednak nawet tam wigilia na plusie nie jest wcale wyjątkowa. 

"Ogromna jest zmienność zimowej pogody"

W (krótkim jeśli chodzi o trendy klimatyczne) okresie ostatnich 16 lat, które obejmują dane ZOZ PAN, nie można mówić o wyraźnym trendzie śnieżnych świąt. 24 grudnia był prawie bezśnieżny w ciągu ostatnich 8 lat, jednak takie lata i okresy zdarzały się już wcześniej. 

- Patrząc na ostatnich 16 zim, jedno jest pewne: nic nie jest pewne. Statystycznie pokryte śniegiem było w tym okresie średnio 40,5 proc. powierzchni Polski. Ale wartość ta zmieniała się w zakresie od 0,15% do 99,9%. Jak widać zróżnicowanie jest ogromne, bo ogromna jest zmienność zimowej pogody w Polsce - ocenił dr Andrzej Kotarba.

Pogoda może zmieniać się z dnia na dzień, sezonowo, a także różnić się rok do roku. W klimacie zmiany zachodzą w wolniejszy, ale o wiele bardziej trwały sposób. O ile nie widzimy (przynajmniej w tym krótkim okresie ostatnich 16 lat) wyraźnego trendu zmiany pogody dla 24 grudnia, to jeśli spojrzymy szerzej, te zmiany w Polsce widać wyraźne. Temperatura rośnie. 

Na przykład w Warszawie w latach 50. XX wieku średnia temperatura roczna wynosiła zazwyczaj około 7 stopni Celsjusza. W latach 90. było to najczęściej ponad 8 stopni. Ostatnia dekada to średnia temperatura ok. 9-10 stopni. Po 1951 roku sześć lat z najwyższą średnią temperaturą w stolicy to kolejno 2019, 2018, 2015, i na równi 2016, 2014 i 2008. Rok 2020 na pewno znajdzie się na tej liście, a może nawet na jej czele.

Białe święta "mniej prawdopodobne, ale nie wykluczone"

Jak ocieplenie wpływa na pojawianie się białych świąt w Polsce? - Wzrasta średnia roczna temperatura powietrza w Europie, podobnie średnie temperatura miesięcy zimowych. To w oczywisty sposób obniża prawdopodobieństwo śnieżnych świąt: nawet jeśli wystąpi opad, przy temperaturze powyżej zera będzie on ciekły (deszcz), a nie stały (śnieg). Cieplejsze dni nie będą też sprzyjały utrzymywaniu się pokrywy świeżej - to, co spadnie, będzie szybko topniało - stwierdził dr Kotarba. Zwrócił jednak uwagę, że pomimo tego białe święta "choć mniej prawdopodobne, nie są jednak wciąż wykluczone". 

Charakter zim w Polsce determinuje w dużym stopniu wir polarny. Zmiany klimatu w Arktyce powodują, że wir ten bywa destabilizowany. Powstają w nim 'zatoki ciepłej pogody' i 'odnogi mroźnej pogody'. Gdy taka 'mroźna odnoga' obejmie zasięgiem Polskę, przyniesie pogodę, jaką do niedawna zwykliśmy określać mianem... zimowej

- wyjaśnił. Więc paradoksalnie zmiany klimatu - destabilizując wir polarny - mogą przyczynić się do ostrej zimy w Polsce i innych częściach Europy. 

Brak białych świąt może być najmniejszym problemem

Podobnie wygląda sytuacja całych zim w Polsce. Nie wykluczone, że mroźne czy bardzo mroźne zimy - lub takie okresy w trakcie zimy - będą się pojawiać. Ale wraz z trendem ocieplania liczba i prawdopodobieństwo wystąpienia mroźnych i śnieżnych zim będzie spadać, wzrasta za to zmienność pogody w tym okresie.

- W kontekście całej zimy, analiza obserwacji meteorologicznych z drugiej połowy 20. wieku pokazuje, że w Polsce stopniowo ubywa dni z pokrywą śnieżną, a i sama grubość tej pokrywy maleje. Trendy te są jednak niewielkie i nie zawsze istotne statystycznie, a w pewnych lokalizacjach mogą być nawet przeciwne. To po części konsekwencja bardzo dużej zmienności warunków śnieżnych w naszym kraju - zmienności, która w 20. wieku wzrastała. Z punktu widzenia badań klimatu, zmienność ta to rodzaj szumu, który zagłusza sygnał zmian klimatu. Mniej śnieżnych zim i większa nieprzewidywalność pogody w okresie zimowym niesie ze sobą większe problemy, niż tylko brak białych świąt. 

Zima 2019/2020 była bardzo ciepła i praktycznie bezśnieżna. A to zwiększa zagrożenie suszą. W normalnych warunkach zalegająca zimą pokrywa śnieżna stopniowo roztapia się, nawadniając glebę i zasilając strumienie i rzeki. Brak śniegu oznacza brak tej wody. Do tego wyższe temperatury przekładają się na silniejsze parowanie - a więc także utratę wilgoci z gleby. - Taki przebieg zimy, bezśnieżny, ciepły, z małą ilością opadów, mieści się w naturalnej zmienności warunków pogodowych. Takie zimy od czasu do czasu się zdarzały. Gdyby to był pojedynczy przypadek, to nie byłoby czym się przejmować. Ale problem zaczyna się, gdy dostrzegamy długotrwałą tendencję, która wskazuje, że z pogodą coś się dzieje - mówił w rozmowie z Gazeta.pl w styczniu prof. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. W tym roku susza pojawiła się, lecz dzięki późniejszym opadom nie była tak groźna, jak się obawiano. Ale sprzyjające jej wraz z postępującymi zmianami klimatu występują coraz częściej.